Jessica Pegula powinna dostać medal. Za świetną grę, za odwagę i za nieustępliwość. W pierwszym secie Amerykanka obroniła aż 8 z 10 breakpointów. Walczyła z napierającą Igą z całych sił. Tak, dwukrotnie została przełamana i przegrała 2:6. Ale to nie był dla Polki set-spacerek. Trwał 45 minut, a przecież bywa, że Iga Świątek potrzebuje niewiele więcej czasu, żeby wygrywać całe mecze.
Ale pierwszy set był tylko przystawką przed emocjami drugiej partii, trwającej aż godzinę i pięć minut.
Pegula to 21. tenisistka rankingu WTA. Miami Open to jej domowy turniej. Ona mieszka na Florydzie, kilkadziesiąt minut drogi od kortu, na którym bardzo chciała sprawić sensację. Bo zwycięstwo Amerykanki grającej u siebie byłoby sensacją. W drugim secie Pegula przełamała Świątek, wyszła na prowadzenie 3:1 i przy swoim serwisie mogła uciec na 4:1. Mogła, ale Iga na to nie pozwoliła. Błyskawicznie zobaczyliśmy przełamanie powrotne i zaciśniętą pięść Polki. Usłyszeliśmy firmowy okrzyk "Jazda". Ale jazda zaczęła się z obu stron. Bez trzymanki.
I wreszcie Świątek pewnie wygrała swojego gema serwisowego. A po nim już nie krzyknęła, a ryknęła w kierunku swojego teamu.
Iga czuła, że przetrwała bardzo trudny moment. Popełniała sporo błędów, chyba ponosiły ją emocje. Przy stanie 2:4 i serwisie Amerykanki doszło nawet do takiej sytuacji, że harująca w obronie rywalka upadła, a Iga w ferworze walki chyba tego nie zauważyła. W każdym razie zamiast spokojnie skończyć akcję, celowała mocno pod końcową linię i nie trafiła.
Koniec końców to nie miało znaczenia. Pegula wstała z kortu i walczyła dalej, ale Świątek wstała mentalnie. Przy stanie 2:4 Iga wrzuciła wyższy bieg i w kilka minut wyszła na 5:4. Serwowała na 6:4, miała dwa meczbole, ale została przełamana. Za chwilę to ona przełamała Pegulę i wreszcie przy swoim podaniu pewnie skończyła mecz. Iga Świątek - Jessiga Pegula 6:2, 7:5. Jest 16. zwycięstwo z rzędu i jest trzeci z rzędu finał wielkiego turnieju dla Polki.
Miami Open 2022 to dla Igi trzeci finał po turniejach WTA 1000 w Dasze i WTA 1000 w Indian Wells. W drodze do tych finałów i tytułów Świątek ma niesamowitą passę. W 2021 roku świat zachwycał się, że Barbora Krejcikova wygrała 15 meczów z rzędu. Świątek właśnie przebiła tamto osiągnięcie Czeszki. Iga ma w 2022 roku bilans 25 zwycięstw i tylko trzech porażek. Gra swój szósty turniej, ma szansę wygrać trzeci, pięć razy dotarła co najmniej do półfinału. Dopiero w poniedziałek 4 kwietnia Iga Świątek oficjalnie zostanie nową liderką światowego rankingu WTA. Ale oficjalnego notowania wcale nie trzeba, żeby stwierdzić, że nikt na świecie nie gra dziś lepiej w tenisa niż 20-letnia Polka.
W piątek dla Igi chwila na regenerację. A w sobotę o godzinie 19 czasu polskiego okazja do rozegrania kolejnego świetnego meczu. Finałową rywalką Świątek będzie Naomi Osaka, czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która w Miami odrodziła się po miesiącach problemów i z tenisem, i z dyspozycją mentalną. Finał zapowiada się naprawdę znakomicie.