W czwartek z Florydy dotarły smutne wiadomości. Dla zajmującej dziewiątą pozycję w rankingu WTA, Garbine Muguruzy, turniej w Miami zakończył się przedwcześnie. Ze względu na problemy zdrowotne dwukrotna zdobywczyni wielkiego szlema (Roland Garros 2016, Wimbledon 2017) musiała wycofać się z rywalizacji na amerykańskich kortach. W piątek Hiszpanka miała zmierzyć się z reprezentantką gospodarzy Lauren Davis (94. WTA).
28-letnia Hiszpanka poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych, że nie pojawi się w najbliższych dniach na kortach w Miami. „Chciałam Wam powiedzieć, że niestety będę musiała wycofać się z turnieju w Miami, Charleston oraz Billie Jean King Cup z powodu kontuzji lewego ramienia, która doskwiera mi już od jakiegoś czasu." - napisała tenisistka na Twitterze.
Muguruza wskazała, że nie była to jedynie jej decyzja, a sugestia sztabu medycznego, co do której Hiszpanka postanowiła się zastosować. „Po badaniach, które przeprowadziliśmy w ostatnich dniach lekarze zalecają, bym zatrzymała się i skupiła na powrocie do zdrowia"- zakończyła 28-latka.
Jak na razie tenisistka nie podała konkretnej daty powrotu do gry. Jednak, jak przyznaje Hiszpanka, wierzy, że wróci do rywalizacji na początku maja. Właśnie wtedy rozpocznie się domowy turniej 28-latki - WTA 1000 w Madrycie.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl
Ten sezon nie jest najlepszy w wykonaniu Muguruzy. Ostatni turniej w Indian Wells Hiszpanka zakończyła już na pierwszej rundzie po porażce z Amerykanką Alison Riske 6-0, 3-6, 1-6. Tegoroczną edycję Australian Open zakończyła na drugiej rundzie.