"Stako, jak się masz? Jesteś na polu walki? Myślę o tobie… mając nadzieję, że wkrótce wszystko się uspokoi. Proszę daj mi znać, jaki byłby najlepszy adres do wysłania ci pomocy, pomocy finansowej, jak również wszelkiej innej pomocy" - napisał Novak Djoković do Serhija Stachowskiego.
Ukraiński tenisista wrócił do Kijowa, by walczyć z Rosją. Wcześniej poinformował o wiadomości, jaką Djoković wysłał do niego. Teraz upublicznił jej treść. - Nole, bardzo dziękuję, aktualnie nie walczę, Kijów jest dość cichy - odpowiedział mu Stachowski.
Djoković pamięta podobne wydarzenia, jakie dziś spotykają Ukraińców. Jako dziecko przeżył bombardowanie Belgradu podczas wojny domowej w Jugosławii w latach 90. Kilka lat temu pokazywał nawet mediom schrony, w których wraz z rodziną chował się przed nalotami.
Djoković wspiera Stachowskiego, mimo że wielu jego rodaków jest w tej wojnie za Rosją. - Kiedy na ulicach rosyjskich miast przeciwnicy Putina demonstrują przeciwko inwazji Rosji na Ukrainę, ulicami serbskiego Belgradu przeszła manifestacja prorosyjska. Serbia jest jedynym europejskim krajem, który nie nałożył sankcji na Moskwę i balansuje między zachodnimi aspiracjami a wielusetletnimi związkami z Rosją - czytamy na gazeta.pl.
Djoković jest blisko serbskich władz, prezydent tego kraju Aleksander Vucić wspierał go w konflikcie z australijskimi władzami, które wydaliły tenisistę przed Australian Open za brak szczepień przeciwko COVID. Mimo to Djoković stanął po stronie znajomego z kortów.
Zachowanie Serba jest zupełnie inne aniżeli Szwajcara Rogera Federera czy Hiszpana Rafaela Nadala. - Djoković wysłał mi wiadomość o wsparciu, nawet trochę pogadaliśmy. Próbowałem skontaktować się z Federerem i Nadalem, ale woleli milczeć. Rozumiem ich, to nie ich wojna. Mamy wsparcie wielkich osobistości, mam nadzieję że to przetrwa - mówił wcześniej Stachowski w rozmowie z włoskim dziennikiem "La Stampa".
Stachowski po upewnieniu się, że jego rodzina bezpiecznie dotarła na Węgry, wrócił na Ukrainę, by bronić swojego kraju. - Oczywiście, że będę walczył, to jedyny powód, dla którego wróciłem - mówił tenisista w rozmowie ze Sky News. - Zapisałem się do obrony terytorialnej. Nie mam doświadczenia wojskowego, ale mam prywatne doświadczenie z bronią - dodawał.
36-letni Stachowski zagrał w tym roku tylko jedno spotkanie. Odpadł w pierwszej rundzie kwalifikacji Australian Open. Ukrainiec najwyżej w karierze był 31. na świecie (wrzesień 2010). Dziś jest 233. Jednym z jego największych sukcesów było ogranie Rogera Federera w drugiej rundzie Wimbledonu 2013.
Do Ukrainy wrócili także inni wybitni sportowcy, w tym m.in. mistrz boksu Ołeksandr Usyk. Bracia Witalij i Władimir Kliczko bronią Kijowa.