Jest decyzja ws. rosyjskich tenisistów i tenisistek. "To nieuczciwe"

Dominik Senkowski
Najpierw było długie milczenie, potem decyzja o zawieszeniu rosyjskiego i białoruskiego związku. A dziś zgoda na grę pod neutralną flagą. Władze światowego tenisa działają opieszalej niż FIFA. - To nieuczciwe - mówi Mirosław Skrzypczyński, szef Polskiego Związku Tenisowego.

Sześć dni - tyle federacje zarządzające światowym tenisem czekały z oficjalnym stanowiskiem w sprawie inwazji Rosji na Ukrainę. Dwa dni po ataku spytaliśmy WTA, czy wycofa się z organizacji październikowego turnieju w Moskwie. Odpowiedź była zawstydzająca - dla federacji kobiecego tenisa.

Zobacz wideo Iga Świątek: Chcę być bardziej agresywna na korcie

"WTA będzie monitorować burzliwą sytuację w miarę jej rozwoju przed ustaleniem, czy konieczne będą jakiekolwiek modyfikacje w naszym kalendarzu rozgrywek" - czytaliśmy w przesłanym nam oświadczeniu.

Długo oczekiwane oświadczenie

Nie dość, że reakcja władz jest spóźniona, to jeszcze wydaje się zbyt łagodna. Co postanowiono? Międzynarodowa Federacja Tenisa ITF, Organizacja Kobiecego Tenisa WTA oraz Organizacja Męskiego Tenisa (ATP) wydały po chwili wspólny komunikat.

"Potępiamy rosyjską inwazję na Ukrainę i pomoc ze strony Białorusi - napisano w oświadczeniu. - Oprócz odwołania wszystkich wydarzeń ITF w tych krajach, Zarząd ogłosił natychmiastowe zawieszenie Rosyjskiej Federacji Tenisowej i Białoruskiej Federacji Tenisowej w członkostwie oraz w uczestnictwie w międzynarodowych zawodach drużynowych do odwołania. ITF pozostaje w bliskim kontakcie z Ukraińską Federacją Tenisową i solidaryzuje się z narodem Ukrainy" - dodano. Odwołano także imprezy WTA i ATP w Moskwie planowane na październik.

Organizacje, które nadzorują zawodowy tenis, zabroniły Rosji i Białorusi udziału w zawodach drużynowych. Jednocześnie pozwoliły tenisistom z tych krajów na udział w turniejach bez identyfikacji narodowej. Przy ich nazwiskach podczas indywidualnych występów nie będzie odpowiednich flag.

Karać także pojedynczych sportowców?

"To skomplikowany temat. Przez większą część roku tenisiści rywalizują jako niezależni sportowcy, którzy konkurują we własnym imieniu, a nie w imieniu danego kraju. Większość z nich ma ograniczone kontakty z krajowymi federacjami, współpracuje z prywatnymi trenerami i menedżerami" - czytamy w "The New York Times".

Prawdopodobnie tym kierowały się ITF, WTA i ATP nie zawieszając rosyjskich i białoruskich tenisistów. Jednak w poniedziałek Międzynarodowy Komitet Olimpijski zalecił organizacjom sportowym wykluczanie z zawodów rosyjskich i białoruskich sportowców, bez względu na to, czy występują w dyscyplinach indywidualnych, czy drużynowych.

Aleksander Owieczkin i Władimir PutinPrawdziwa twarz Owieczkina. Te zdjęcia mówią więcej niż tysiąc słów o pokoju. "Putin Team"

Jak zareagowały inne federacje? FIFA wyrzuciła rosyjską reprezentację oraz kluby z rozgrywek międzynarodowych. Podobnie zadecydowały m.in. siatkarska FIVB czy Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie. Ale sankcje objęły także Rosjan i Białorusinów występujących w sportach indywidualnych.

Międzynarodowa Unia Łyżwiarska podjęła bardzo bolesną decyzję dla Rosji - zakazała łyżwiarzom występu na mistrzostwach świata, które 21 marca rozpoczną się we francuskim Montpellier. Od lat Rosja jest potęgą w łyżwiarstwie, czego dowodem było zamieszanie wokół medalu 15-letniej Kamiły Walijewej w Pekinie.

Ukrainiec rozwiązał kontrakt z Zenitem St. Petersburg. Klub życzy mu Ukrainiec rozwiązał kontrakt z Zenitem St. Petersburg. Klub życzy mu "wszystkiego najlepszego"

Zakaz nałożony przez Międzynarodową Unię Łyżwiarską obejmuje również łyżwiarstwo szybkie. Mistrzostwa świata rozpoczynają się w czwartek w Norwegii, a mistrzostwa świata w shortracku startują od 18 marca w Montrealu.

World Athletics, światowy organ zarządzający lekkoatletyką, zabronił lekkoatletom z Rosji i Białorusi udziału w tegorocznych mistrzostwach świata na otwartym stadionie w Oregonie oraz w marcowych halowych mistrzostwach świata w Belgradzie. Rosyjska federacja lekkoatletyczna jest zawieszona od 2015 roku z powodu naruszeń przepisów antydopingowych, ale sportowcy, którzy udowodnili, że są czyści, byli dopuszczani do zawodów jako zawodnicy neutralni.

Światowe federacje badmintona, wioślarstwa, kajakarstwa oraz triathlonu również postanowiły całkowicie wykluczyć rosyjskie zespoły i sportowców. We wtorek Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) wyrzuciła z rywalizacji narciarzy z Rosji i Białorusi.

Rosjanie mówią "nie", Białorusinki nie odcinają się

Chichot losu, że akurat od poniedziałku liderem męskiego rankingu tenisa jest Danił Miedwiediew. Rosjanin wyprzedził Serba Novaka Djokovicia, zostając pierwszym tenisistą od 2004 r. spoza tzw. Wielkiej Czwórki, który objął prowadzenie w zestawieniu. Na szóstym miejscu jest jego rodak Andrej Rublow.

Obaj gracze wypowiedzieli się przeciw wojnie. Miedwiediew opublikował długi post na Twitterze wzywający do pokoju, a Rublow po niedawnym meczu w Dubaju napisał na kamerze: "Proszę o pokój". 26-letni Miedwiediew od lat mieszka we Francji. Młodszy od niego o dwa lata Rublow często trenuje w Hiszpanii i na Florydzie. Obaj mają pojawić się w marcu na imprezach Masters w Indian Wells i Miami.

W kobiecych turniejach mogą także rywalizować Rosjanki i Białorusinki. I to, mimo że dwie Białorusinki - trzecia na świecie Arena Sabalenka oraz była liderka Wiktoria Azarenka - przez lata nie ukrywały spotkań z Aleksandrem Łukaszenką. Obie nie krytykują dyktatora po ataku na Ukrainę. Najlepsza obecnie rosyjska tenisistka Anastazja Pawluczenkowa w rozmowie z CNN jednoznacznie odcięła się od Władimira Putina.

Zabrakło odwagi

Decyzja władz światowego tenisa o niezawieszaniu rosyjskich i białoruskich tenisistów wydaje się błędna. Sankcje nie zatrzymają Putina w sposób dosłowny, ale powinny być jak najdotkliwsze. Muszą dotykać ludzi kultury, biznesu, sportu. Sport - w tym tenis - ma działanie propagandowe, czy nam się to podoba, czy nie. Rosyjscy oraz białoruscy tenisiści także powinni to odczuć. 

- To nieuczciwe w odniesieniu do ukraińskich tenisistów, którzy tak, jak Serhij Stachowski, walczą o swój kraj z bronią w ręce, aby odeprzeć bandycki atak rosyjskiego reżimu. Jest to oświadczenie typu "fifty-fifty", zabrakło odwagi u władz światowego tenisa - przyznał szef Polskiego Związku Tenisowego Mirosław Skrzypczyński w rozmowie z TVP Sport. I trudno się z nim nie zgodzić.

Więcej o: