Wspiera Djokovicia, atakuje Nadala. "Każdy może wygrać turniej Wielkiego Szlema"

- Każdy może wygrać turniej wielkoszlemowy, gdy nie ma Novaka Djokovicia - napisał bośniacki tenisista Damir Dzumhur. To jednocześnie szpila wbita Rafaelowi Nadalowi, który zwyciężył w Australian Open oraz wsparcie dla Djokovicia, który został deportowany z Australii.

W niedzielę w pasjonującym finale Australian Open Rafael Nadal pokonał Daniła Miedwiediewa, mimo że przegrywał już 0:2 w setach, miał ostatnio sporo problemów zdrowotnych i jest starszy od Rosjanina o 10 lat. Dzięki temu Hiszpan wyszedł na prowadzenie w wyścigu gigantów - zdobył 21. tytuł wielkoszlemowy, wyprzedził Novaka Djokovicia i Rogera Federera - obaj po 20 tytułów.

Zobacz wideo "Djoković jest największym sportowcem w naszym kraju. Wszyscy jesteśmy po jego stronie"

W kierunku Nadala

Większość środowiska tenisowego zachwyca się osiągnięciem Nadala, ale nie wszyscy. - Każdy może wygrać turniej wielkoszlemowy, gdy nie ma Novaka Djokovicia - napisał na Instagramie bośniacki tenisista Damir Dzumhur, dziś 152. na świecie, ale cztery lata temu sklasyfikowany nawet na 23. miejscu w rankingu ATP.

Wpis Dzumhura to szpila wbita Rafaelowi Nadalowi. Wykluczenie z imprezy niezaszczepionego Djokovicia było korzystne dla Hiszpana. W takim stwierdzeniu nie ma nic kontrowersyjnego. Sam Nadal, gdy toczyła się sprawa sądowa o unieważnienie wizy Serba, powiedział, uśmiechają się przy tym: "Prywatnie wolałbym, żeby nie zagrał". Potem dodał: "W tenisie jest jednak wiele interesów ekonomicznych i najlepiej gdy na korcie rywalizują najlepsi."

Przed rozpoczęciem Australian Open Hiszpan nie był faworytem do końcowego triumfu. Jego szanse wzrosły po deportacji Djokovicia, ale wciąż nie był głównym kandydatem do zwycięstwa (grał jako rozstawiony z "szóstką".) W finale z Miedwiediewem większość ekspertów także stawiała na Rosjanina. Nadal udowodnił jednak, że mimo 35 lat wciąż potrafi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.

Zwycięzca US Open i były nr 3 na świecie wraca na kort po trzech latach przerwyZwycięzca US Open i były nr 3 na świecie wraca na kort po trzech latach przerwy

Wsparcie dla Djokovicia

Jak oceniać wpis Dzumhura? To na pewno słowa wsparcia dla Novaka Djokovicia. Serb był absolutnie najlepszym tenisistą poprzedniego sezonu. Można go lubić lub nie, krytykować jego poglądy, ale w 2021 roku wygrał trzy imprezy wielkoszlemowe i był bliski zdobycia tzw. Wielkiego Szlema (cztery tytuły w jednym roku). Dopiero w finale US Open zatrzymał go niespodziewanie Miedwiediew. Lider rankingu przegrał także walkę o medale na igrzyskach w Tokio.

Mimo tych niepowodzeń w drugiej połowie sezonu Djoković zasłużenie utrzymuje prowadzenie w rankingu ATP. W niedzielę szansę na wyprzedzenie go miał Miedwiediew, gdyby wygrał Australian Open. Stało się inaczej, choć zdaniem legendarnego Johna McEnroe i tak by to nic nie zmieniło. - Novak jest najlepszy na świecie, nawet jeśli straci teraz prowadzenie w rankingu - mówił Amerykanin przed finałem w Melbourne.

Djoković to okaz zdrowia. Od 2005 roku opuścił tylko trzy turnieje wielkoszlemowe, z czego raptem jeden z powodów stricte zdrowotnych (US Open 2017 gdy miał kontuzję łokcia). Jego pozostałe wielkoszlemowe absencje to US Open 2020 (dyskwalifikacja po trafieniu piłką sędzi) oraz Australian Open 2022. Kto wygrywał podczas jego nieobecności?

W US Open 2017 oraz Australian Open 2022 zwyciężył Rafael Nadal. W US Open 2020 najlepszy okazał się rozstawiony wówczas z "dwójką" Dominik Thiem (nie występowali wtedy także Nadal oraz Roger Federer). Nie jest więc tak, że gdy nie gra Djoković, "każdy może wygrać turniej Wielkiego Szlema". Teoretycznie każdy, ale tytuł trafia w ręce wciąż tych najlepszych.

Poglądy zatrzymają Djokovicia?

Częściowo można zrozumieć intencje, jakie stały za wpisem bośniackiego tenisisty. Djoković, mimo porażki z Miedwiediewem w US Open 2021, byłby zdecydowanym faworytem do triumfu w Australian Open 2022. Serb to zdaniem wielu najlepszy tenisista w historii dyscypliny. Zdominował męskie rozgrywki w ostatniej dekadzie.

Od 2011 roku Djoković wygrał 19 turniejów wielkoszlemowych, 31 z cyklu Masters i cztery Turnieje Mistrzów kończące sezon. Pobił rekord Federera w prowadzeniu w rankingu ATP (ponad 310 tygodni). W tym czasie Rafael Nadal i Roger Federer triumfowali razem w 16 imprezach Wielkiego Szlema, 27 turniejach Masters i prowadzili w rankingu przez 132 tygodnie. Od lat mówi się o tzw. Wielkiej Trójce (Nadal, Djoković, Federer), a jeszcze wcześniej o czwórce (gdy lepiej grał Andy Murray), ale w rzeczywistości liczby pokazują co innego: jak Novak Djoković odskoczył wszystkim, także największym rywalom. 

Zachwycając się osiągnięciem Rafaela Nadala, który zdobył w niedzielę 21. tytuł wielkoszlemowy, trzeba pamiętać, że Novak Djoković wciąż może go przegonić. Jest to wielce prawdopodobne, biorąc pod uwagę jak szybko Serb zbliżał się na tym polu do Hiszpana oraz Federera. 34-letni Djoković jest młodszy od największych rywali, rok temu ograł Nadala na jego ukochanych paryskich kortach Roland Garros. Z kolei 40-letni Federer nie wiadomo, czy w ogóle wróci jeszcze do rywalizacji, tym bardziej na poziom, który zagwarantuje mu kolejny tytuł.

Grzegorz Krychowiak nie zagra z Węgrami. 'Tylko czekał na żółtą kartkę'Krychowiak komentuje wybór Michniewicza. Mówi też o Sousie. "Kompletny brak szacunku"

Dziś na przeszkodzie Djokoviciowi stają nie najwięksi przeciwnicy, wiek czy stan zdrowotny, a poglądy. Jeśli nie zdecyduje się zaszczepić przeciwko COVID-19, prawdopodobnie nie zagra ani w Roland Garros 2022, ani w US Open 2022. Być może będzie mógł wystąpić w tegorocznym Wimbledonie, ale pandemia nie raz już sprawiła, że krajowe rządy zmieniały przepisy na surowsze. Z jednej strony byłoby to kompletnie absurdalne, gdyby to poglądy zatrzymały Djokovicia na drodze do pobicia rekordu tytułów wielkoszlemowych. Z drugiej strony - bardzo w stylu Serba, jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci w świecie sportu w XXI wieku.

Więcej o: