Kluczowy element w grze Igi Świątek do pilnej poprawy. "Temat do rozmów"

Łukasz Jachimiak
- Iga wycisnęła z tego turnieju wszystko, co było do wyciśnięcia - mówi Marek Furjan. W półfinale Australian Open Iga Świątek przegrała z Danielle Collins 4:6, 1:6. Komentator Eurosportu i Canal + docenia, że Świątek dotarła tak daleko, ale też wskazuje, o czym będzie musiał porozmawiać zespół naszej najlepszej tenisistki.

Tylko godzinę i 18 minut trwał półfinał Australian Open, w którym Iga Świątek mierzyła się z Danielle Colins. Amerykanka zajmująca 30. miejsce w rankingu WTA nie dała żadnych szans notowanej na 9. miejscu Polce.

Zobacz wideo Świątek nie zagra w finale AO. "Była trochę zestresowana na początku"

"To rzadko się zdarza na tym poziomie"

- W poprzednich rundach zachwycaliśmy się chyba nową umiejętnością Igi, czyli umiejętnością odwracania meczów, które jej się nie układają. Tak było w Soraną Cirsteą i z Kaią Kanepi. Odwrócenie takich meczów jest wyzwaniem i nawet jeśli nie spodziewaliśmy się, że emocji będzie w nich tak dużo, że Iga doprowadzi do krytycznych momentów, to bardzo się cieszę, że Iga te mecze przetrwała - mówi Marek Furjan. - Ale już Danielle Collins na taki powrót Idze nie pozwoliła - dodaje komentator.

- Amerykanka dominowała od początku do końca. To rzadko się zdarza w tenisie na tym poziomie. A przecież przed meczem było delikatne wskazanie na Igę, bo ona jest wyżej w rankingu, bo ona wygrała z Collins ich jedyne, wcześniejsze spotkanie. Niestety, Amerykanka kompletnie uniemożliwiła jej realizowanie jakiegokolwiek planu. Mam duży szacunek dla Collins, bo grała na dużym ryzyku, szukała bardzo groźnych uderzeń i utrzymała ten poziom przez cały mecz, a zwykle takie tenisistki nie potrafią tego robić dłużej niż przez 20-30 minut - analizuje Furjan.

Iga Świątek i Agnieszka RadwańskaIga Świątek już przebiła Radwańską. I nie chce się zatrzymać! Budzi szacunek

"Tenis Świątek nie był bogaty"

Ekspert zauważa, że w półfinale Iga Świątek praktycznie nie miała żadnego momentu, w którym zagroziłaby rywalce. - Tylko przez chwilę, w połowie pierwszego seta, mogliśmy mieć jakieś nadzieje. Wtedy, gdy z 0:4 zrobiło się 2:4 i Iga serwowała. Gdyby doprowadziła do 3:4, to być mogłoby się wszystko inaczej potoczyć, może byłoby bardziej nerwowo po stronie Amerykanki. Ale zaraz zrobiło się 5:2 dla Collins - przypomina Furjan.

- Dysproporcja między nią a Igą była na tyle duża, że bezpośredniego zagrożenia tak naprawdę Collins nie poczuła. Ona nie dopuściła do sytuacji naprawdę kryzysowej i krytycznej - dodaje.

Świetna gra Collins to fakt. Ale trzeba też zauważyć, że Świątek była daleko od swojego najlepszego tenisa. - Żałuję, że u Igi nic nie funkcjonowało na takim poziomie, żeby mogła chociaż się w tym meczu zaczepić. Jej tenis nie był bogaty, nie miała przewagi w żadnej materii - mówi Furjan.

Komentator zwraca uwagę na jeden szczególnie słaby element w grze Igi Świątek. Chodzi o serwis. - Trudno znaleźć w karierze Igi mecz, w którym zdobyłaby tak mało punktów po drugim podaniu. Dyspozycja serwisowa Igi to temat do rozmów dla jej teamu. Ale jeszcze raz podkreślam klasę, jaką pokazała Collins. I jestem bardzo ciekaw jej finału z Barty - mówi Furjan.

Danielle Collins drugą finalistką Australian Open 2022. Amerykanka okazała się zdecydowanie lepsza w pófinałowym starciu z Igą Świątek. Mimo absolutnego zwycięstwa Collins zaskoczyła obserwatorów nietypową jak na siebie reakcją.Zadziwiająca reakcja rywalki Świątek po zwycięstwie. "Jeszcze nie skończyła"

Sukces, nawet jeśli zabrakło tenisowych porywów

Po słabym półfinale Świątek trzeba jednak popatrzeć na cały jej występ w Australian Open. Do tej pory Iga w Melbourne nie dotarła dalej niż do IV rundy. Tegoroczny półfinał to jej drugie najlepsze osiągnięcie w karierze w turniejach wielkoszlemowych - po triumfie na Roland Garros 2020.

- Oceniając cały turniej, na pewno trzeba patrzeć i na wynik, jaki Iga osiągnęła, i na przebieg jej meczów. Najważniejszy w sporcie jest wynik i on jest bardzo dobry. To jest jasne. Iga znalazła się w czwórce najlepszych zawodniczek ze 128, które grały w Australian Open w turnieju głównym. To ekskluzywna czwórka. Z tego sukcesu należy się cieszyć. Nawet biorąc pod uwagę, że specjalnie porywający tenisowo występ Igi nie był - podkreśla Furjan.

- Iga z tego turnieju wycisnęła wszystko, co było do wyciśnięcia. Odparła zagrożenie w poprzednich rundach, a w półfinale, powiedzmy sobie szczerze, ani przez moment nie była bliska zwycięstwa i awansu do finału. Doceńmy, że w sumie pokazała kawał skuteczności w momentach turnieju, w których nie zawsze szło jej łatwo - kończy ekspert.

Więcej o: