Zadziwiająca reakcja rywalki Świątek po zwycięstwie. "Jeszcze nie skończyła"

Danielle Collins drugą finalistką Australian Open 2022. Amerykanka okazała się zdecydowanie lepsza w pófinałowym starciu z Igą Świątek. Mimo absolutnego zwycięstwa Collins zaskoczyła obserwatorów nietypową jak na siebie reakcją.

Amerykanka zaprezentowała się znakomicie, zdominowała rozstawioną z siódemką Igę Świątek i awansowała do pierwszego w karierze finału wielkoszlemowego. Trzydziesta w światowym rankingu Collins pokonała Polkę w zaledwie 78 minut 6:4 6:1.

Zobacz wideo Nowy trener już zmienił Igę Świątek. Zniknął największy problem

Collins znokautowała Świątek, ale nie cieszyła się jak zwykle

Danielle Collins była niemal bezbłędna przez cały mecz. Na swoim koncie miała łącznie 27 wygrywających punków i tylko 13 niewymuszonych błędów. To wszystko wystarczyło, by całkowicie zbić z tropu Igę Świątek. W dodatku sześciokrotnie łamała jej serwis. - W tym momencie jest mi właściwie żal Igi Świątek... Danielle Collins całkowicie miażdży jej ducha walki, kiedy ta nawet nie gra złego tenisa - komentowała dziennikarka Zenia D'cunha. 

Iga ŚwiątekPierwsze komentarze po porażce Igi Świątek. "Kiedyś byśmy się dali pokroić"

- 13 wygrywających punktów przeciwko zaledwie dwóm niewymuszonym błędom Collins w drugim secie - napisał Ben Rothenberg, dziennikarz i prowadzący podcast "No Challenges Remaining". 

28-letnia tenisistka do tej pory tylko raz grała w półfinale AO i na pewno nie wspomina go zbyt dobrze, bo wtedy przegrała. Teraz Collins jest jednak zupełnie inną zawodniczką. Słynąca do tej pory z ostrych reakcji i okrzyków w trakcie meczów, którymi zazwyczaj motywuje się tenisistka, tym razem zachowywała się zupełnie inaczej.

- Zmartwieniem dnia nie jest pokonanie Igi Świątek przez Danielle Collins 6-4, 6-1. Jest nim natomiast całkowity brak słyszalnej lub innej reakcji na punkt meczowy ze strony Collins - zauważa profil The Tennis Podcast. - To mówi głośniej niż słowa: Ona jeszcze nie skończyła.

W całym meczu głośny krzyk Collins można było usłyszeć tylko raz. Być może to efekt jej przemiany, jaką przeszła po licznych problemach zdrowotnych. Kilkanaście miesięcy temu okazało się, że Amerykanka cierpi na endometriozę. Trudną do zdiagnozowania i bolesną chorobę ginekologiczną, która charakteryzuje się obecnością komórek błony śluzowej trzonu macicy w innych miejscach ciała.

- W końcu doszłam do punktu, w którym nie mogłam dłużej sobie radzić ani z bólem fizycznym, ani psychicznym - opowiadała Collins pół roku temu w rozmowie z Courtney Nguyen z WTA. Już wtedy Amerykanka była po operacji endometriozy. Operacji, która odmieniła całe jej życie - jeszcze w kwietniu 2021 roku miała na jajniku cystę wielkości piłki tenisowej.

Później Collins tłumaczyła w mediach, że po operacji zmieniła swoje podejście do treningów, ale także nastawienie do życia. - Przede wszystkim zdałam sobie sprawę z tego, że jeśli chcę dalej grać w tenisa, muszę się nauczyć z tym żyć. Poddałam się gruntownym zmianom w stylu życia, z czego najważniejsze były te w mojej diecie. Poprzez testy na alergię dowiedziałam się, że nie trawię nabiału oraz glutenu. Wyeliminowanie tych dwóch rzeczy sprawiło, że jestem w stanie utrzymać markery stanów zapalnych na niskim poziomie. Ponadto stale monituję symptomy i odpowiednio dozuję lekarstwa. Kiedy jestem poza domem, szalenie ważne są dla mnie akupunktura, masaże, kąpiele w lodowatej czy też w gorącej wodzie z domieszką gorzkiej soli - mówiła Collins w rozmowie z PAP po zeszłorocznym turnieju w Adelajdzie.

"Ktoś, kto przez to przeszedł, rozumie, co to znaczy walczyć. Teraz kiedy Collins nie musi mierzyć się z bólem, w jej grze widać wolność" - napisał australijski dziennik "The Age" po środowej wygranej Amerykanki z faworyzowaną Francuzką Alize Cornet (7:5, 6:1). Ta wygrana dała Collins półfinał Austrialian Open. Teraz, prawdopodobnie przyczyniła się do pokonania polskiej tenisistki i awansu do finału.

Więcej o: