Nadludzki wysiłek zniszczył Djokovicia i Nadala. Pustka i krwawiące palce

- Dziś wszystko mnie bolało, krwawiły palce u stóp, ale dopóki toczy się mecz, ból wciąż sprawia mi przyjemność - mówił w środku nocy Novak Djoković chwilę po tym, jak pokonał w nadludzkim pojedynku Rafaela Nadala. Od trwającego niemal sześć godzin finału Australian Open mija 10 lat.

Jak bardzo był to wyniszczający pojedynek, najlepiej świadczy obrazek tuż po meczu. Zgodnie z tradycją zanim zawodnicy odbiorą trofea, muszą wysłuchać, co do powiedzenia mają organizatorzy i sponsorzy. W czasie, gdy oficjele mówili o pasji i determinacji, Djoković i Nadal zwyczajnie słaniali się na nogach.

Zobacz wideo Świątek nie zagra w finale AO. "Była trochę zestresowana na początku"

Iga Świątek"Najlepszy". Iga Świątek usiadła i zaczęła porównywać. Kibice nie mają wątpliwości

Krzesełka okazały się zbawieniem

Rafael Nadal stał z założonymi rękami, z pustym spojrzeniem, sprawiał wrażenie zupełnie niesłuchającego mówców. Novak Djoković przestępował z nogi na nogę, rozciągał się, machał rękami, wzdychał i rozglądał, uginał nogi. Po minucie obaj tenisiści, jak zsynchronizowani, schylili się, złapali za kolana, a Serb po chwili się uśmiechnął z bezradności. Gdy publiczność klaskała, obaj też to robili, ale jakby z konieczności, bo tak wypada. A gdyby poprosić jednego z nich o powtórzenie jednego ze zdań mówców, pewnie mieliby z tym olbrzymi problem.

Gdy przemowę zaczął Steve Healy, Nadal odwrócił się i oparł o siatkę. Djoković zrobił skłon w przód, złapał się za kostki u nóg i zaczął rozglądać. Jakby szukał odpowiedzi na pytanie: kiedy on wreszcie skończy mówić? Po chwili Novak Djoković machnął w kierunku jednego z organizatorów, który niósł dwa krzesełka. Obaj z Nadalem usiedli i odetchnęli z ulgą. Dostali też po butelce zimnej wody. Ich koszmar się skończył. 

 

Niewiele zabrakło, by do finału w tym zestawieniu w ogóle nie doszło. Djoković w półfinale miał trudną przeprawę z będącym w znakomitej formie Szkotem Andym Murray'em. Przegrywał z dwukrotnym finalistą imprezy (w latach 2010 i 2011) już 1:2 w setach. Czwartą partię wygrał 6:1, ale piąty, decydujący set znów był niesamowity. Djoković prowadził w nim aż 5:2, ale Murray kolejny raz w karierze pokazał charakter, odrobił straty i doprowadził do remisu. W jedenastym gemie Serb obronił dwa break-pointy. Chwilę później przełamał Brytyjczyka i wygrał mecz.

 

Pobili wielkoszlemowy rekord

W finale Djokovicia czekało jeszcze trudniejsze zadanie - starcie ze zwycięzcą Rolanda Garrosa 2011 i finalistą Wimbledonu i US Open z tego samego roku - Rafaelem Nadalem. Serb z Hiszpanem rozegrali legendarny pojedynek, jeden najdramatyczniejszych wielkoszlemowych finałów, najdłuższy finał w historii Australian Open. Po pięciu godzinach i 53 minutach tenisowej wojny Djoković po raz siódmy z rzędu pokonał Rafaela Nadala 5:7, 6:4, 6:2, 6:7 (5:7), 7:5. Tenisiści pobili poprzedni rekord finału AO o 39 minut (Nadal z Verdasco w 2009 roku).

Mało tego, to był również najdłuższy finał Wielkiego Szlema. Pobili rekord, który miał aż 24 lata. W 1988 r. słynny znakomity szwedzki tenisista Mats Wilander zwyciężył Czecha Ivana Lendla w Nowym Jorku w cztery godziny i 54 minuty.

Do pobicia rekordu trwania meczu w turnieju wielkoszlemowym mieli jednak bardzo daleko. W 2010 roku w Wimbledonie niesamowity pojedynek w pierwszej rundzie stoczyli Francuz Nicolas Mahut oraz Amerykanin John Isner. Po czterech setach, rozegranych w niespełna trzy godziny, mecz został przerwany przez sędziego z powodu zapadających ciemności. Tenisiści wyszli na kort ponownie następnego dnia, by rozegrać decydującego, piątego seta. Nie dokończyli go! Po siedmiu godzinach walki sędzia ponownie musiał przerwać mecz ze względu na zmrok. Wówczas na tablicy wyników było 59:59. Dopiero trzeciego dnia udało się skończyć pojedynek, trwający w sumie jedenaście godzin i pięć minut. Wygrał John Isner 6:4, 3:6, 6:7, 7:6, 70:68!

Wróćmy do starcia Djoković - Nadal. W piątym secie Hiszpan prowadził już 4:2 i wydawało się, że to jednak on sięgnie po trofeum. Serb potrafił jednak doprowadzić do remisu. W jedenastym gemie Djoko przełamał rywala i serwował po zwycięstwo. Przy stanie 30:15 zepsuł prostego smecza, a chwilę później Hiszpan miał break-pointa. Nie wykorzystał go, a po chwili Djoković padł na kort i ze szczęścia rozerwał koszulkę.

"Wszystko bolało, krwawiły mi palce u stóp"

- Dzień dobry! - w ten sposób, żartując, zaczęli swoje przemowy tenisiści, bo w Australii była już godz. 2 w nocy. 15 tys. ludzi odpowiedziało wiwatami i uśmiechami. - Dziś wszystko mnie bolało, krwawiły mi palce u stóp, ale dopóki toczy się mecz, ból wciąż sprawia mi przyjemność. Obaj fizycznie zabraliśmy ze swoich ciał ostatnie krople energii. Chyba nigdy w życiu nie byłem aż tak zmęczony - dodał Serb.

Chwalił również rywala. - Rafa, jesteś jednym z najlepszych tenisistów świata, najbardziej szanowanych w tourze i należą ci się ukłony. Obaj tworzyliśmy dziś historię, ale niestety zwycięzca mógł być tylko jeden. Mam nadzieję, że przed nami jeszcze dużo takich spotkań - powiedział Djoković, który zdobył wtedy piąty tytuł wielkoszlemowy w karierze, trzeci w Melbourne. Wygrał również trzeci turniej wielkoszlemowy z rzędu po triumfach w Wimbledonie i US Open.

Djoković został też spytany, czy to najważniejsze zwycięstwo w jego karierze. - Myślę, że wychodzi na szczyt tych wygranych, ponieważ sam fakt, że graliśmy prawie sześć godzin, jest niesamowity. Jestem dumny, że mogę być w elicie tenisistów, którzy kilka razy wygrali ten turniej. Bardzo mi pochlebiało granie przed Rodem Laverem, przed najlepszymi graczami wszech czasów i przed 15 tysiącami ludzi, którzy zostali do około 2 w nocy - dodał Serb.

Iga ŚwiątekIga Świątek zgarnie fortunę mimo porażki. Potężna kasa za Australian Open

Podczas poprzednich spotkań tego turnieju miał problemy z oddychaniem, alergią, mięśniem czworogłowym i ramieniem. Dużo było w tym przesady i aktorstwa, ale poważne urazy nie na żarty sparaliżowały mu już końcówkę wcześniejszego sezonu.

- Djoković był zmęczony. Gdyby był wypoczęty, wygrałby w trzech setach. Nadal słynie z mentalnej siły, ale po sześciu porażkach ma kompleks Djokovicia. Walczył, ale odczuwał ciągły lęk, nie potrafił uderzać tak, jakby chciał. Taki sam kompleks ma Federer, kiedy gra z Nadalem. Jedyną szansą Hiszpana na zwycięstwo było zamęczenie Novaka. Wydawało się, że Serb nie da rady zagrać dwóch pięciosetówek z rzędu, ale nawet w takich okolicznościach sobie poradził. To też analogia z Federerem, bo w 2009 r. Nadal, zmęczony po pięciu setach w półfinale z Verdasco, pokonał wypoczętego Federera. Teraz tak samo zrobił z Hiszpanem zmęczony Djoković - mówił wtedy Sport.pl Wojciech Fibak, polski czterokrotny ćwierćfinalista singlowych szlemów.

To łatwe uderzenie z bekhendu

- Jestem bardzo zmęczony. Fizycznie był to najtrudniejszy mecz, w jakim kiedykolwiek grałem. Zagraliśmy świetny pojedynek. Chciałem wygrać, ale i tak jestem zadowolony z tego, co zrobiłem. Miałem swoje szanse z najlepszym zawodnikiem świata. Przez długi czas nie grałem na niższym poziomie niż on, więc to dla mnie bardzo pozytywna sprawa - powiedział Nadal.

Nie ukrywał również, że zmarnował wielką szansę w decydującym secie. Przy stanie 4:2 i swoim serwisem prowadził 30:15. W czwartej piłce tego gema Djoković pobiegł do siatki i źle odegrał wolejem. Nadal z łatwością dobiegł do piłki, ale w prostej sytuacji, z bekhendu, w otwarty kort, wyrzucił piłkę za linię boczną. Nie mógł uwierzyć, że nie trafił, poprosił o challenge, ale powtórka była dla niego bolesna.

- Miałem dużą szansę na prowadzenie 5:2, to łatwe uderzenie z bekhendu. Myślę o tym, ale z drugiej strony w czwartym secie przegrywałem 3:4 i 0:40. Wszystko mogło się już wtedy wydarzyć - przyznał Nadal.

Od tamtej pory, obaj tenisiści zdominowali światowy tenis. Rafael Nadal wygrał potem dziesięć turniejów wielkoszlemowych (siedem razy Roland Garros i trzy razy US Open), a Novak Djoković aż piętnaście (sześć razy Australian Open, pięć razy Wimbledon i po dwa razy Roland Garros i US Open). Obaj dotychczas grali ze sobą już 58 razy. Minimalnie lepszy jest Djoković (30-28).

Iga Świątek"Mordercze piłki" w meczu Igi Świątek. Polka nie wiedziała, co się dzieje

Obaj mają też, wraz z Rogerem Federerem, po 20 wygranych turniejów wielkoszlemowych. Szansę na wyjście na samodzielne prowadzenie w trwającym właśnie Australian Open ma tylko Nadal, który w półfinale pokonał Włocha Matteo Berrettiniego 6:3, 6:2, 3:6, 6:3. A w finale zmierzy się z wiceliderem światowego rankingu, Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem. Rosjanin pokonał w półfinale Greka Stefanosa Tsitsipasa (4. ATP) 7:6 (7:5), 4:6, 6:4, 6:1.

Więcej o: