Katastrofa Huberta Hurkacza w Australian Open. Nie istniał na korcie!

Hubert Hurkacz sensacyjnie odpadł z Australian Open. Polak zagrał bardzo słaby mecz, był bezradny z kapitalnie dysponowanym Francuzem Adrianem Mannarino i przegrał w trzech setach 4:6, 2:6, 3:6.

Hubert Hurkacz (11. ATP) z małymi problemami awansował do II rundy Australian Open. Polak pokonał Białorusina Igora Gerasimowa w czterech setach 6:2, 7:6 (7:3), 6:7 (5:7), 6:3. Hurkacz miał w meczu 16 asów (5 rywal) i więcej winnerów (52-35). Popełnił jednak więcej niewymuszonych błędów (65-54).

Zobacz wideo "Djoković jest największym sportowcem w naszym kraju. Wszyscy jesteśmy po jego stronie"

Nadal znów zwycięski i znów bez straty setaNadal znów zwycięski i znów bez straty seta

Katastrofa Hurkacza

Polak w drugiej rundzie zmierzył się z Adrianem Mannarino (69. ATP). 33-letni leworęczny Francuz w pierwszym spotkaniu stoczył pasjonujący, pięciosetowy mecz z Australijczykiem Jamesem Duckworthem (49. ATP). Mannarino przegrywał 1:2 w setach, ale potrafił odrobić straty i wygrać 6:4, 2:6, 3:6, 6:2, 6:1. Francuz najlepszy wynik w Australian Open osiągał w latach 2018 i 2021. Wówczas dochodził do trzeciej rundy turnieju. Jego największy sukces w turnieju wielkoszlemowym to czwarta runda Wimbledonu w latach 2013, 2017-18.

Pojedynek na początku meczu był wyrównany. Przy stanie 3:3 Hurkacz przy swoim podaniu przegrywał już 0:40 po trzech niewymuszonych błędach. Wydawało się, że Polak wyjdzie z opresji, bo dwa razy skutecznie zaserwował, a potem wygrał piękną, długą (aż 35 uderzeń) wymianę i doprowadził do równowagi. Po chwili Mannarino świetnie zaatakował returnem, a w kolejnej akcji Polak popełnił kolejny niewymuszony błąd i został przełamany. To wystarczyło Francuzowi, by wygrać pierwszego seta.

Rzucał ręcznikiem i rakietą

Na początku drugiej partii Hurkacz wyglądał na zdenerwowanego. Najpierw z wściekłością rzucił ręcznikiem i mówił coś do swojego boksu. Potem wymachiwał w kierunku trybun, po tym jak nie dobiegł do loba Francuza. Po nieudanej akcji na prowadzenie 2:0 dla Mannarino, Polak rzucił rakietę i kopnął piłeczkę. Hurkacz fatalnie również grał przy break-pointach. W połowie drugiego seta miał w nich skuteczność 0/8. Cały czas popełniał sporo niewymuszonych błędów (aż 29 po dwóch setach), zwłaszcza z forhendu. W czwartym gemie, przy serwisie rywala, nie wykorzystał nawet prowadzenia 40:0. Chwilę później Polak przegrał aż dziewięć punktów z rzędu i było już 1:5. Francuz grał jak natchniony. Świetnie serwował i czytał grę, biegał niemal do każdej piłki. Jakby tego było mało, to jeszcze bardzo dobrze returnował.

Hurkacz tylko raz w karierze odrobił straty w pięciosetowym meczu od stanu 0:2. Co ciekawe, właśnie w Melbourne. W 2020 roku wygrał w ten sposób z kwalifikantem, Austriakiem Dennisem Novakiem 6:7, 1:6, 6:2, 6:3, 6:4. Wtedy jednak od trzeciego seta zaczął grać zdecydowanie lepiej.

Teraz było podobnie, ale tylko w pierwszych sześciu piłkach tej partii. Polak prowadził 1:0, 30:0 i znów zupełnie stanął. Dwa razy z rzędu przegrał swoje podanie i było 1:4. Hurkacz wciąż jednak walczył i wreszcie, przy dziesiątej szansie przełamał Mannarino i zmniejszył straty do 3:4. W dodatku można było odnieść wrażenie, że Francuz jest lekko zmęczony, bo nie poruszał się już tak znakomicie na korcie. Nic jednak bardziej mylnego, bo po chwili Mannarino wrócił do znakomitej dyspozycji, wygrał dwa gemy z rzędu i cały mecz.

Hurkacz tym samym pogorszył swoje statystyki w turniejach wielkoszlemowych. Już po raz szósty odpadł w II rundzie turnieju tej rangi. Siedem razy odpadał w I rundzie, raz w III rundzie i raz w półfinale.

- Hubert i turnieje wielkoszlemowe to poza jednym wyjątkiem nie jest dobra kombinacja - napisał na Twitterze Łukasz Jachimiak, dziennikarz sport.pl.

Norwegowie obawiają się meczu z Polską w piłkę ręczną. 'To największe wyzwanie'Norwegowie obawiają się Polaków. "Największe wyzwanie dla nas nie będzie na boisku"

Mannarino w kolejnej rundzie zmierzy się z Rosjaninem Asłanem Karacjewem (Rosja, 15. ATP) lub Amerykaninem Mackenzie McDonaldem (55. ATP).

Więcej o: