Czarne chmury nad Novakiem Djokoviciem. "Deportacja przy tym to żaden problem"

Australijski rząd potwierdził, że Novak Djoković otrzymał trzyletni zakaz wjazdu do kraju. Niezaszczepiony tenisista został deportowany i może mieć problem z występami w kolejnych turniejach w tym roku.

Novak Djoković został deportowany z Australii i nie wystąpi w turnieju Australian Open. To koniec niemal dwutygodniowego serialu z udziałem serbskiego tenisisty. To jednak nie koniec pytań o Serba. Co dalej z Djokoviciem?

Zobacz wideo "Djoković jest największym sportowcem w naszym kraju. Wszyscy jesteśmy po jego stronie"

Zaszczepi się?

Najbliższe dni lider rankingu ATP spędzi w ojczyźnie, do której właśnie dotarł. A kolejne? Jak zauważył na Twitterze Adam Romer z magazynu "Tenisklub", Serb może mieć realny kłopot z udziałem w kolejnych tegorocznych turniejach. "Zadziwiające, że mało mówi się o tym, iż Djoković może mieć podobne kłopoty do tych »australijskich« przy wjeździe do innych krajów. Sezon zapowiada się dla Serba ciężki" - czytamy.

Demolka! Polacy zaszaleli w drugim meczu ME i mają awans!Demolka! Polacy zaszaleli w drugim meczu ME i mają awans!

Pandemia nie ustaje, a tenisiści należą do sportowców podróżujących po świecie wyjątkowo często. Czy niezaszczepiony Djoković będzie mógł normalnie występować w Stanach Zjednoczonych lub Europie? A może zdecyduje się zaszczepić? Kolejne kraje wymagają lub rozważają wprowadzenie paszportów covidowych - także dla przyjezdnych.

Nie wiadomo, czy najlepszy tenisista świata będzie mógł wystąpić w Roland Garros - następnym po Australian Open turnieju wielkoszlemowym. Jak informuje "Der Spiegel", francuska minister sportu Roxane Maracineanu przyznała, że Djoković może wystartować w paryskiej imprezie bez szczepienia.

Skandaliczna sytuacja w meczu Polaków z Białorusinami podczas mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Mikalaj Aliochin uderzył pięścią w twarz Michała Olejniczaka. Otrzymał za to niebieską kartkę.Reprezentant Polski padł po ciosie. Sędzia pokazała czerwoną, a potem niebieską kartkę

Sprzeczne informacje z Francji

"Chociaż we Francji obowiązują bardziej restrykcyjne ograniczenia dla osób niezaszczepionych, to jednak nie ma dla nich zakazu wjazdu. Djoković będzie musiał przestrzegać innych przepisów niż ci, którzy zostali zaszczepieni, ale nadal będzie mógł rywalizować" - czytamy w "Der Spiegiel".

Tymczasem dziennikarze "The Telegraph" twierdzą, że minister sportu Francji skłania się do innej opcji - tenisiści pragnący uczestniczyć w Roland Garros mieliby potrzebować paszportów covidowych. Prezydent Emmanuel Macron wygłaszał ostatnio mocne komentarze w kierunku osób, które nie chcą się zaszczepić. Zapowiadał, że utrudni im życie. Turniej w Paryżu potrwa od 22 maja do 6 czerwca.

Djoković prawdopodobnie będzie mógł zagrać na Wimbledonie (27.06-10.07). "Podróżujący do Wielkiej Brytanii nie muszą być zaszczepieni przeciwko koronawirusowi, jeśli w ciągu dwóch dni od przybycia uzyskają negatywny wynik testu oraz zostaną poddani kwarantannie przez 10 dni. Jednak nadal nie jest jasne, czy Wimbledon będzie wymagał szczepień (organizatorzy nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz w tej sprawie), ale w zeszłym roku zawodnicy nie zostali poproszeni o okazanie dowodu szczepień, a władze turnieju nie wskazały, że zmienią swoją politykę" - czytamy w "Forbesie".

Gdzie Djoković może nie zagrać?

Największy problem Djoković może mieć z występami w USA. "Prawie wszyscy zagraniczni goście udający się do Stanów muszą udowodnić, że są w pełni zaszczepieni. Istnieją wyjątki od tej reguły, ale większość z nich wydaje się nie dotyczyć Djokovicia. Mógłby twierdzić, że ma udokumentowane przeciwwskazanie medyczne do otrzymania szczepionki albo ubiegać się o wyjątek humanitarny lub nadzwyczajny od rządu USA" - czytamy w "The Washington Post".

Osoby z krajów, które mają ograniczoną dostępność do szczepionek, mogą również być zwolnione od wymogu szczepień, ale ojczyzna Djokovicia - Serbia - nie znajduje się na liście takich państw (prawie wszystkie z nich położone są w Afryce). Gdyby niezaszczepiony lider rankingu nie mógł grać w USA, ominie nie tylko wielkoszlemowy US Open (29.08-11.09), ale także m.in. turnieje Masters w Indian Wells (10-20.03) oraz w Miami (21.03-3.04).

Jak informuje "Evening Standard", Djoković może mieć również kłopot z występem w Rzymie (9-15 maja) na imprezie przygotowującej do Roland Garros. "Z obecnym statusem szczepień nie byłby uprawniony do rywalizacji we Włoszech, gdzie tylko szczepienie lub powrót do zdrowia kwalifikują do uczestniczenia w imprezach sportowych, koncertach czy do chodzenia do restauracji. Negatywny test nie jest już uważany za wystarczający" - czytamy.

Tak naprawdę nie wiadomo, jaki jest status zdrowotny Novaka Djokovicia. Serb twierdzi, że dwa razy zachorował na covid: w czerwcu 2020 po serii turniejów Adria Tour oraz w grudniu 2021. Tylko że w pierwszym przypadku poinformował o tym w mediach społecznościowych, a w drugim milczał. Dopiero w toku rozprawy w Australii świat dowiedział się, że Djoković miał uzyskać 16 grudnia pozytywny wynik na covid. Dlaczego lider rankingu nie podzielił się tą informacją z kibicami? Dziwne, tym bardziej że pozytywny wynik miał być dla niego ważnym argumentem w sporze o dopuszczenie do startu w Australian Open. 

Pewne jest, że po zamieszaniu w Australii Djoković został okrzyknięty męczennikiem ruchu antyszczepionkowego. - Słusznie lub niesłusznie Novak Djoković jest postrzegany jako zwolennik antyszczepionkowych poglądów - powiedział Stephen Lloyd, prawnik, który reprezentował australijski rząd. Djoković pierwotnie podważał szczepienia, potem wycofywał się z tego, deklarując jednak, że nie wie, czy będzie się szczepił. Jednocześnie wyszło, że jest zwolennikiem innych teorii paranaukowych (przytulanie do drzew, Piramidy Słońca w Bośni czy wpływanie na wodę poprzez emocje). 

Szalone dwa lata

Ostatnie dwa lata są w karierze Djokovicia szalone: dyskwalifikacja z US Open 2020, trzy wygrane z rzędu turnieje wielkoszlemowe w 2021 r., przegrany medal na igrzyskach w Tokio, porażka w finale US Open, gdy był o krok od Wielkiego Szlema (zdobycie czterech tytułów w jednym roku), a teraz deportacja z Australii. 

Jak wpłynie na Serba wykluczenie z Australian Open? Po dyskwalifikacji w Nowym Jorku wrócił on na korty w fantastycznej formie, do lipca zeszłego roku był nie do zatrzymania. Potem przyszły rozczarowania w Japonii oraz w US Open. Djoković zaszył się w domu, a gdy znów powrócił, wygrał jesienią w dobrym stylu imprezę Masters w Paryżu, ale przegrał w półfinale kończącego sezon Turnieju Mistrzów. 

Z jednej strony Djoković jest niezwykle silny mentalnie. Nieraz już udowadniał, że odpowiada mu układ: on - reszta świata. Nie przeszkadza mu buczenie widzów zasiadających na trybunach. Swego czasu tłumaczył nawet, że gdy podczas Wimbledonu 2019 kibice krzyczeli "Roger, Roger", starał się usłyszeć w tym "Novak, Novak". Z drugiej strony Serb skończy w maju 35 lat, w ciągu pół roku miał trzy nieprzyjemne dla niego sytuacje i w końcu może to się na nim odbić negatywnie. "Powrót do formy mentalnej może być dla niego bardzo trudny. Jeszcze się okaże, że sama deportacja przy tym to żaden problem" - zastanawiają się australijskie media.

Koniec szans na Wielki Szlem

Byłoby to ze szkodą dla tenisa. Można Novaka Djokovicia nie lubić, uważać jego poglądy za absurdalne, a nawet niebezpieczne, ale sportowcem jest wielkim. Jednym z największych tenisistów w historii obok Rafaela Nadala, Rogera Federera czy Bjoerna Borga. Fani tenisa powinni trzymać kciuki za Novaka, bo nawet jeśli powoli nadchodzi czas młodszych zawodników (Danił Miedwiediew, Stefanos Tsitsipas czy Alexander Zverev), to z wielką przyjemnością ogląda się ich rywalizację ze starszym mistrzami. 

Jedno wydaje się prawie pewne: ostatnią okazję w karierze na wywalczenie Wielkiego Szlema Novak Djoković miał w poprzednim sezonie. By wygrać cztery turnieje wielkoszlemowe w jednym roku, musiałby przede wszystkim wystąpić w każdym z nich. A wraz z deportacją nałożono na niego zakaz wjazdu do Australii na trzy lata, co w poniedziałek rano czasu australijskiego potwierdził minister spraw wewnętrzny tego kraju.

Czy Djoković, dziewięciokrotny mistrz turnieju w Melbourne, wróci na Australian Open w wieku 37 lat? Wątpliwe. A jeśli rząd cofnie zakaz - a może to uczynić, powołując się na interes kraju - to czy Serb będzie chciał w ogóle przyjeżdżać jeszcze do państwa, które zamknęło przed nim drzwi? 

Więcej o: