Absurdalne tłumaczenie Djokovicia. Wersję tenisisty podważa nawet jego matka

Dominik Senkowski
Coraz bardziej absurdalne są tłumaczenia Novaka Djokovicia. Serb bałagan w papierach tłumaczy "ludzkim, niecelowym błędem", a fakt, że spotkał się z dziennikarzami mimo zakażenia - tym, że nie chciał ich zawieść... Linię obrony tenisisty podkopuje jednak nawet jego własna matka.

Każdy kolejny dzień przynosi nowe rewelacje w sprawie Novaka Djokovicia. W środę tenisista wydał oświadczenie, by wyjaśnić sprzeczne informacje krążące wokół jego osoby. Problem w tym, że Djoković nic nie wyjaśnił, a tylko skomplikował sprawę.

Mocny zarzut mediów w stosunku do Serba brzmi jasno: skoro wiedział o pozytywnym wyniku testu na COVID, dlaczego mimo to odbył kilka aktywności bez maski? Mistrz tenisa 17-18 grudnia brał udział m.in. w sesji zdjęciowej dla magazynu "L’Equipe", przemawiał na spotkaniu fundacji, a na ceremonii stowarzyszenia tenisowego w Belgradzie przytulał dzieci.

Zobacz wideo "Nie dziwi mnie, że bohaterem tej historii jest Djoković"

Djoković wydał kolejne oświadczenie

Djoković twierdzi: - 14 grudnia byłem na meczu koszykówki w Belgradzie, po którym poinformowano, że u wielu kibiców stwierdzono pozytywny wynik testu. Mimo braku objawów, 16 grudnia wykonałem szybki test antygenowy, który był negatywny i z dużej ostrożności, tego samego dnia, zrealizowałem także test PCR.

- Następnego dnia brałem udział w imprezie tenisowej w Belgradzie, aby wręczyć dzieciom nagrody. Przed wyjazdem wykonałem test antygenowy, który był negatywny. Byłem bezobjawowy i czułem się dobrze, a powiadomienie o pozytywnym wyniku testu PCR otrzymałem dopiero po tym wydarzeniu - dodaje Djoković.

Serb twierdzi, że nie otrzymał pozytywnego wyniku testu aż do 17 grudnia. Tymczasem w oświadczeniu, prawnie zaprzysiężonym dokumencie, na którym oparł się Federalny Sąd Okręgowy w Australii, uwalniając go w poniedziałek, Djoković przyznał: "16 grudnia 2021 r. zostałem przetestowany i zdiagnozowano u mnie SARS-CoV-2 (COVID)".

Nie chciał zawieść dziennikarza?

- Następnego dnia, 18 grudnia, byłem w moim centrum tenisowym w Belgradzie, aby wypełnić wieloletnie zobowiązanie dotyczące wywiadu i sesji zdjęciowej dla magazynu "L’Equipe" Odwołałem wszystkie inne wydarzenia z wyjątkiem wywiadu. Czułem się zobowiązany do rozmowy, ponieważ nie chciałem zawieść dziennikarza, ale upewniłem się, że zachowałem dystans i nosiłem maskę, z wyjątkiem momentu, gdy wykonywano mi zdjęcia. Gdy po wywiadzie pojechałem do domu, aby odizolować się na wymagany okres, po namyśle uznałem, że to błąd i zgadzam się, że powinienem był przełożyć to zobowiązanie - tłumaczy Djoković.

Trudno uwierzyć w to tłumaczenie. "Najlepszą częścią oświadczenia Djokovicia jest pomysł, że wysoko opłacana gwiazda sportu nie odwołałaby wywiadu, bo nie chciała zawieść dziennikarza" - pisze dziennikarz Paul Cully z "The Sydney Morning Herald".

Jak informuje dziennikarz "New York Times" Ben Rothenberg: "»L’Equipe« przyznało, że przed wywiadem przyszły od Serba instrukcje dotyczące warunków wstępnych: żadnych pytań o szczepienia lub jego zamiar występu w Australian Open. To był bardzo drażliwy temat".

Djoković wspomina, że mimo zakażenia COVID zachował bezpieczeństwo dzięki masce i utrzymywaniu dystansu, ale nie zaznaczył, czy powiedział dziennikarzowi i fotografowi "L’Equipe" o pozytywnym wyniku.

W oświadczeniu tenisista przyznaje, że złamał również serbskie zasady pandemiczne. Premier Ana Brnabić powiedziała w rozmowie z BBC, że byłoby "wyraźnym naruszeniem zasad", gdyby Novak Djokovic odbywał aktywności publiczne po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu. Jak informuje Karen Sweeney z Australian Associated Press, maksymalna kara za złamanie serbskich przepisów zdrowotnych to trzy lata więzienia.

Błąd w deklaracji

Djoković w deklaracji podróży, którą musiał wypełnić w momencie przylotu do Melbourne, stwierdził, że nie podróżował przez 14 dni przed przybyciem do Australii 6 stycznia. W rzeczywistości jednak podróżował - z Belgradu do Hiszpanii. Media informują, że tenisista trenował 2 stycznia w Marbelli, gdzie przygotowywał się do Australian Open. Są na to dowody w postaci zdjęć.

- W sprawie deklaracji podróżnej dokumenty zostały przesłane przez mój zespół w moim imieniu, a mój agent szczerze przeprasza za błąd administracyjny polegający na zaznaczeniu nieprawidłowego pola dotyczącego mojej poprzedniej podróży przed przyjazdem do Australii. To był ludzki błąd i z pewnością niecelowy. Żyjemy w trudnych czasach w globalnej pandemii i czasami takie błędy mogą się pojawić. Dzisiaj mój zespół dostarczył rządowi australijskiemu dodatkowe informacje w celu wyjaśnienia tej sprawy - napisał Djoković.

"Ludzki błąd"? Media zastanawiają się, czy zwykły szary człowiek, a nie światowa gwiazda sportu, też mógłby się tłumaczyć przed australijskimi władzami, używając określenia "ludzki błąd"? Tym bardziej że na samym końcu formularza jest podpis serbskiego tenisisty.

Kolejne wątpliwości

Wygląda to tak, jakby Serb przyjął taktykę, by jak najbardziej zagmatwać sprawę, by nikt nie był w stanie się zorientować, co jest prawdą, a co nie. - Jedno z wielu pytań, na które Djoković musi odpowiedzieć: dlaczego nie powiadomił ludzi, że w połowie grudnia miał pozytywny wynik testu na Covid, tak jak zrobił to, gdy po raz pierwszy zachorował na Covid w czerwcu 2020 po Adria Tour? Alarmowanie bliskich kontaktów jest kluczowym obowiązkiem zdrowia publicznego - tłumaczy Rothenberg.

Najlepszy tenisista świata zorganizował rok temu turnieje pokazowe na Bałkanach "Adria Tour", na których nie zachowano odpowiednich środków bezpieczeństwa. Efekt? Djoković i kilku innych tenisistów zostało zakażonych. "Kpił z koronawirusa, aż ten zakpił z niego", "DjoCOVID" - śmiali się z Djokovicia kibice.

Djoković uniknąłby całego zamieszania, gdyby po prostu zdecydował się zaszczepić. Serb od początku pandemii podważał jednak zasadność szczepień, potem wycofywał się, tłumacząc, że musi się zastanowić, czy sam przyjmie szczepionkę. Do dziś tego nie zrobił.

Matka mu nie pomaga

Zaledwie kilka minut przed wydaniem oświadczenia przez Serba minister imigracji Australii Alex Hawke przekazał komunikat, w którym stwierdził, że ramy czasowe jego decyzji w sprawie deportowania Djokovicia zostały naruszone z powodu dalszych "zgłoszeń i dokumentacji uzupełniającej". - Australijscy urzędnicy imigracyjni analizują serię błędów i sprzecznych informacji związanych z wynikami oraz innymi informacjami Novaka Djokovicia - podaje australijski "The Age".

Co ciekawe, w tym samym czasie matka tenisisty podważyła jednak wersję syna. Dijana Djoković przyznała w rozmowie z "Sunrise", że jej syn nie wiedział, że był zakażony, gdy był fotografowany podczas publicznych wydarzeń. - Nie wiedział, ponieważ gdy zdał sobie sprawę, że jest pozytywny, udał się na izolację - powiedziała.

Mayweather Jr, Kim Kardashian, Paul PierceMayweather Jr, Kim Kardashian i gwiazda NBA oskarżeni o oszustwa idące w miliony

Zaapelowała także do władz Australii. - Nie wyrzucajcie go, jest tenisistą, nie politykiem, przestępcą, ani mordercą. Jest tylko tenisistą, najlepszym na świecie, po prostu pozwólcie mu grać - zakończyła. Rodzina Djokovicia mogłaby chociaż ustalić jedną linię obrony, bo wygląda to coraz bardziej karykaturalnie. "Który Djoković mówi prawdę? Ten w oświadczeniach? Ten ustami swojej rodziny? Ten w sądzie?" - pytają australijskie media.

Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej: mecz Polska - FrancjaFrancuzi grzmią po przyjeździe na mistrzostwa Europy. "Jesteśmy zszokowani"

Więcej o: