Wyciekły nowe fakty ws. Djokovicia. Fatalne nieporozumienie Australijczyków

Fatalne nieporozumienie między organizatorami a rządem federalnym mogło być powodem, dla którego Novak Djoković jest przetrzymywany w ośrodku dla imigrantów. Serb najprawdopodobniej został błędnie poinstruowany o warunkach, które trzeba spełnić, żeby dostać zwolnienie z odbywania kwarantanny w Australii.

Świat żyje tematem Novaka Djokovicia, który ma ogromne problemy z wjazdem czy może raczej pozostaniem w kraju. Lider rankingu ATP wciąż przebywa w australijskim hotelu dla imigrantów, czekając na ostateczną decyzję w swojej sprawie. Serb trafił tam po tym, jak przybył do Australii, by wziąć udział w Australian Open. Wszystko przez to, że Djoković prawdopodobnie jest niezaszczepiony i pomimo pierwotnej zgody na jego przybycie australijskie władze zmieniły zdanie.

Zobacz wideo Hurkacz postraszył Djokovicia. "Zwycięstwa Huberta z tymi największymi są kwestią czasu"

Novak Djoković przesłał wiadomość do swoich fanów. Po raz pierwszy z izolacjiNovak Djoković przesłał wiadomość do swoich fanów. Po raz pierwszy z izolacji

Djoković miał otrzymać specjalne zezwolenie, ale kiedy pojawił się na lotnisku, był przesłuchiwany i został poproszony o dostarczenie dowodów, na podstawie których otrzymał zwolnienie lekarskie. Zgodnie z tamtejszym prawem istnieją trzy przypadki, w których Djoković mógłby rzeczywiście ubiegać się o zwolnienie z kwarantanny - "poważne zdarzenie niepożądane" związane z przyjęciem pierwszej dawki szczepienia, ostry stan chorobowy lub choroba zapalna serca (w ciągu ostatnich sześciu miesięcy). Jak się jednak okazuje, linią obrony Djokovicia jest to, że ma status ozdrowieńca. Według jego prawników 16 grudnia otrzymał pozytywny wynik testu na koronawirusa i na tej podstawie miał uzyskać zezwolenie na wjazd do Australii bez konieczności odbywania kwarantanny.

Zła interpretacja i nieszczęście gotowe. To dlatego Djoković ma problemy?

Więcej światła na sprawę rzucają ustalenia australijskiej prasy i opublikowana korespondencja między Tennis Australia, czyli tenisowym związkiem w tym kraju, a organem doradczym rządu ws. szczepień (ATAGI) i ministrem zdrowia. Jak czytamy na portalu theage.com.au, "szef Tennis Australia, Craig Tiley, przekazał australijskiemu organowi doradczemu ds. szczepień, że opłacalność Australian Open zależy od tego, czy gracze, którzy nie zostali podwójnie zaszczepieni, zostaną dopuszczeni do kraju, aby wziąć udział w turnieju".

Ciało doradcze miało otrzymać ten list już 10 listopada. Nazwisko Djokovicia nie pojawia się w tym piśmie. Zostało sporządzone, kiedy Serb ubiegał się o wizę. Natomiast Tiley naciskał, aby pozwolono wziąć udział w zawodach zawodnikom, którzy przyjęli jedną dawkę szczepionki bądź niedawno przeszli chorobę (najdalej sześć miesięcy przed zawodami). "Traktowanie graczy, którzy należą do jednej z tych kategorii, jest sednem opłacalności Australian Open" – napisał Tiley. Można z tego wyciągnąć jasny wniosek: organizatorzy AO naciskali na to, by wszyscy najlepsi tenisiści mogli zagrać w turnieju, bo to dla nich najbardziej opłacalne.

Rafael Nadal i Novak DjokovićRafael Nadal skomentował sytuację Djokovicia. "Szczepienia to jedyne rozwiązanie"

Jak czytamy w dalszej części tekstu, taka propozycja została odrzucona m.in. przez ministra zdrowia. Ten postawił sprawę jasno – wszyscy przylatujący do kraju zawodnicy muszą być w pełni zaszczepieni. Osoby, które przeszły zakażenie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy nie będą traktowane jako osoby w pełni zaszczepione. Władze federalne miały dwukrotnie poinformować Tileya, że zachorowanie na COVID-19 w ciągu ostatnich sześciu miesięcy nie będzie rozpatrywane jako powód, dla którego ktoś mógłby wjechać do Australii bez kwarantanny.

Mimo tego 7 grudnia Tennis Australia miało wysłać zawodnikom informacje, że niedawne przebycie choroby stanowi podstawę do zwolnienia z kwarantanny. Jak do tego doszło? Najprawdopodobniej źle zinterpretowano wytyczne od rządu. I najprawdopodobniej  to jest też powód zamieszania z Djokoviciem. Niewykluczone, że on i jego obóz na podstawie tych wytycznych wysnuli przypuszczenie, że skoro w połowie grudnia Djoković otrzymał pozytywny wynik testu, to zostanie uznany za ozdrowieńca i wpuszczony do Australii bez problemów.

Rzeczywistość okazała się inna. Jego dowody zostały potwierdzone tylko przez jednego lekarza. Dodatkowo w internecie pojawiają się materiały pokazujące, że mniej więcej w tym samym czasie, kiedy miał być zakażony, Djoković brał udział w imprezach bez maseczki w zamkniętym pomieszczeniu, nie stosując się do zasad dystansu społecznego. Nie mówiąc już o tym, że najlepszy tenisista świata nie miałby żadnych problemów, gdyby się zaszczepił - wcześniej kwestionował nie tylko zasadność szczepień, ale również istnienie samego koronawirusa. A to nie koniec, bo głosi również takie pseudonaukowe teorie jak np. to, że "cząsteczki wody reagują na nasze emocje", o czym więcej pisaliśmy tutaj >>

Tennis Australia w oświadczeniu broni się, że nie wprowadziło zawodników w błąd z premedytacją. Informacje rzekomo zaczerpnięto ze strony Smart Traveler, polecanej im przez australijskiego ministra zdrowia. Tamtejsze media twierdzą jednak, że przynajmniej teraz nie ma tam wzmianki o tym, aby ozdrowieńcy mieli być zwolnieni z kwarantanny.

Taki zapis istnieje za to w wytycznych ATAGI z 26 listopada. Problem w tym, że dotyczy jedynie obywateli mieszkających w Australii i podróżujących między stanami, a nie osób przylatujących do kraju z zewnątrz.

Novak Djoković podczas meczu z Hubertem Hurkaczem w ParyżuDjoković zamknięty, a to nie koniec! Australia bierze się za kolejnych tenisistów

O losie Djokovicia zadecyduje australijski sąd. Wszystko powinno być jasne w najbliższy poniedziałek 10 stycznia. Australian Open rozpoczyna się 17 stycznia i potrwa do 30 stycznia. Djoković jak do tej pory dziewięciokrotnie wygrywał ten turniej.

Więcej o: