Zaginął ślad po Peng Shuai. Teraz pisze maila. "Myślicie, że ktoś w to uwierzy?"

Słynna chińska tenisistka Peng Shuai, która kilka dni temu zniknęła napisała maila do szefa federacji WTA. Internauci uważają, że to nie Chinka była autorką tej wiadomości.

Przypomnijmy, że świat tenisa bardzo przejmuje się losem 35-letniej Peng Shuai, która kilka dni temu na chińskiej platformie społecznościowej Weibo oskarżyła byłego wicepremiera kraju 75-letniego Gaoliego Zhanga o molestowanie. Po 20 minutach od opublikowania post tenisistki został usunięty przez cenzurę w Pekinie. Zablokowano wyszukiwanie jej nazwiska oraz hasło "tenis". Mimo to wiadomość rozeszła się po internecie. Stało się tak przez to, że zarówno tenisistka, jak i polityk są osobami bardzo znanymi w kraju. Shuai opisała napaść, której miał się dopuścić Zhang - pisał Dominik Senkowski, dziennikarz sport.pl. 

Zobacz wideo Hurkacz postraszył Djokovicia. "Zwycięstwa Huberta z tymi największymi są kwestią czasu"

Peng napisała maila? Wątpliwe

Od czasu opublikowania postu nikt nie widział Shuai. Chociaż Chinami wstrząsały już wcześniej skandale #MeToo, uważa się, że jest to pierwsza tego typu sprawa z udziałem wysokiego rangą członka Partii Komunistycznej. Znani tenisiści również wyrażali głębokie zaniepokojenie nieobecnością Peng. - Cenzura nigdy nie jest OK. Mam nadzieję, że Peng Shuai i jej rodzina, są bezpieczni. Jestem zszokowana obecną sytuacją i wysyłam jej wiele miłości i troski - powiedziała Naomi Osaka.

Więcej o sporcie przeczytasz także na Gazeta.pl

W tej sprawie oświadczenie wydał Steve Simon, szef federacji WTA. - Jej oskarżenie dotyczące postępowania byłego chińskiego przywódcy, które dotyczy napaści na tle seksualnym, należy potraktować z najwyższą powagą - można było przeczytać w oświadczeniu.

Teraz chiński kanał telewizyjny CGTN poinformował na Twitterze, że Peng Shuai wysłała maila do Steve'a Simona. Chińska tenisistka miała napisać.

- W odniesieniu do ostatnich doniesień oficjalnej strony WTA stwierdzam, że treść nie została przeze mnie potwierdzona ani zweryfikowana i została wydana bez mojej zgody. Informacje w tym komunikacie, w tym zarzut napaści na tle seksualnym, nie są prawdziwe. Nie zaginęłam i nie jestem w niebezpieczeństwie. Właśnie odpoczywam w domu i wszystko jest w porządku. Jeszcze raz dziękuję za troskę o mnie. Jeśli WTA opublikuje więcej wiadomości o mnie, proszę je zweryfikować u mnie i wydać za moją zgodą - czytamy.

"Muszę przyznać, że ten e-mail jest dość podejrzany"

Pod postem zdecydowana większość internautów podważa wiarygodność maila. "Czy naprawdę myślicie, że ktoś wierzy, że to naprawdę mail od niej", "Nikt w to nie wierzy, nie jesteśmy głupi", "Biedna, nigdy się nie dowiemy, czy jeszcze żyje, czy nie", "Mam dużo sympatii do Chin, ale muszę przyznać, że ten e-mail jest dość podejrzany" - to tylko niektóre z wielu komentarzy.

Peng Shuai to jedna z najsłynniejszych chińskich tenisistek. Razem z Hsieh Su wei wygrały Wimbledon w 2013 roku i Rolanda Garrosa w 2014 roku w grze podwójnej. W 2014 roku Peng była liderką rankingu deblistek. W grze pojedynczej najwyżej była na 14. miejscu w 2011 roku. Jej największym osiągnięciem jest półfinał US Open z 2014 roku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.