Ekspert tłumaczy łzy Igi Świątek. "Iga nie godzi się z ceną, jaką musi zapłacić"

Iga Świątek przegrała w WTA Finals z Marią Sakkari 2:6, 4:6. Przed piłką meczową rozpłakała się. - Mam wrażenie, że Iga zawiesza sobie poprzeczkę wymagań bardzo wysoko. Oczekuje od siebie trochę za dużo aniżeli jest w stanie pokazać w danym momencie - uważa Artur Rolak z magazynu "Tenisklub".
Iga Świątek w meczu z Marią Sakkari podczas WTA Finals
https://twitter.com/OpenCourt/status/1458912882125647879

To było jedno z najsłabszych spotkań Igi Świątek w ostatnich tygodniach. Polka popełniała mnóstwo błędów, zawodził ją serwis, skróty, właściwie każdy element gry. Stojąca po drugiej stronie siatki Maria Sakkari wykorzystała to, wygrywając dość łatwo w pierwszym spotkaniu grupy A WTA Finals. Patrząc po reakcji naszej tenisistki, to była dla niej bardzo bolesna porażka.

- Do ostatniego gema szukałem teorii, jak wytłumaczyć tak słabą postawę Igi. Trochę ten jej występ przypominał mi pierwsze spotkania w wykonaniu Polki na Wimbledonie w czasach juniorskich. Wtedy też nie radziła sobie z nawierzchnią, było to dla niej coś zupełnie nowego, popełniała mnóstwo podobnych błędów, częściej trafiała piłkę ramą rakiety niż czysto. Piłka latała sobie niemal po sąsiednich kortach - mówi Artur Rolak z magazynu "Tenisklub" w rozmowie ze Sport.pl.

Zobacz wideo Hurkacz postraszył Djokovicia. "Zwycięstwa Huberta z tymi największymi są kwestią czasu"

Trudne warunki

Warunki w Guadalajarze są specyficzne. Turniej rozgrywany jest na wysokości 1500 m. n. p. m. Trzeba być odpowiednio przygotowanym fizycznie, a na dodatek zawodniczki korzystają z cięższych piłek, które odbijają się inaczej na korcie niż te standardowe. - Co prawda warunki dla wszystkich są równe, ale jedne tenisistki przyzwyczajają się do nich szybciej, drugie wolniej, a niektóre wcale przez cały mecz. Myślałem do ostatniego gema, że może Iga oswoi się z tymi warunkami i zacznie grać lepiej, nawet już nie w tym spotkaniu, ale być może w kolejnym. Natomiast znaczące było to, co wydarzyło się w samej końcówce - wskazuje Rolak.

Łzy

Tuż przed piłką meczową dla Greczynki Polka odwróciła się na chwilę plecami do rywalki, lekko uderzyła dwa razy rakietą w ścianę, ignorując ostrzeżenie od sędziego, a kiedy znowu się odwróciła i wróciła na ostatnią akcję meczu widać było, że po prostu się rozpłakała. - Iga dostała wtedy ostrzeżenie za grę na czas, ale przecież nie o to chodziło. Mam wrażenie, że nasza zawodniczka zawiesza sobie poprzeczkę własnych wymagań bardzo wysoko. Oczekuje od siebie tak dużo - trochę za dużo aniżeli jest w stanie pokazać w danym momencie - uważa nasz rozmówca.

Iga Świątek debiutuje w Turnieju Mistrzyń podobnie jak pięć innych tenisistek. Jedynie Karolina Pliskova i Garbine Muguruza miały już okazję rywalizować w takiej imprezie. Polka jest jednak dodatkowo najmłodszą w gronie ośmiu zawodniczek występujących w Guadalajarze. - Czasem zapominamy, że ona ma dopiero 20 lat - powiedziała tuż po meczu Maria Sakkari. - Może to kwestia młodości, ale faktem jest, że Idze brakuje cierpliwości i zrozumienia, że przyjdą mecze gorsze, w których przegra, w których nawet będzie musiała się napłakać, nie godząc z porażkami. Ale na tym polega sport i im szybciej to zrozumie, tym lepiej dla niej - twierdzi Rolak.

I dodaje: "Oczywiście to kwestia wielkiej ambicji. Iga chciałaby wygrywać wszystko, ale tak się nie da. Andy Roddick miał Rogera Federera [bilans spotkań 3:21 - przyp. red.], być może Iga Świątek będzie miała takiego swojego kata w postaci Marii Sakkari. Pojawią się jednak też przeciwniczki, z którymi będzie radziła sobie o wiele lepiej. Pamiętajmy, że Agnieszka Radwańska rozpoczęła wygrany Turniej Mistrzyń w Szanghaju od dwóch porażek. Może ta presja zejdzie już z Igi. Najgorsze ma już w tym turnieju chyba za sobą. Trudno sobie wyobrazić, by prezentowała się jeszcze gorzej, a potrafi dużo lepiej."

"Iga wygra jeszcze nie jeden turniej"

Polka ma do rozegrania jeszcze co najmniej dwa mecze, oba w fazie grupowej. Jej rywalkami będą wiceliderka rankingu Białorusinka Aryna Sabalenka oraz Hiszpanka Paula Badosa.

-Trudno o optymizm w kontekście tego turnieju. Natomiast nie byłbym pesymistą w szerszym horyzoncie. Nie ma co dramatyzować. Iga wygra jeszcze wiele, nie jeden turniej. Bardzo mi się podobało, co Maria Sakkari powiedziała w wywiadzie pomeczowym. Przyznała, że pogodziła się z tym, że w tych warunkach, jakie panują w Guadalajarze, będzie musiała popełnić mnóstwo głupich błędów. Faktycznie nie przejmowała się tym - w przeciwieństwie do Igi, którą błędy bardzo frustrowały. Iga nie godzi się czasem z ceną, jaką musi zapłacić jako młoda zawodniczka, która dopiero zdobywa doświadczenie - kończy nasz rozmówca.

Więcej o: