To były niewiarygodne 2 godziny i 40 minut wyniszczającej, tenisowej walki. Rywalowi Huberta Hurkacza po niewiarygodnej piłce kończącej drugiego seta udało się wrócić, ale Polak w trzeciej partii zmartwychwstał chyba jeszcze lepiej. Niestety, w jej tie-breaku lepszy był Grigor Dimitrow, który wygrał go i cały mecz 3:6, 6:4, 7:6 (7:2). To on zagra w półfinale turnieju Indian Wells - pisaliśmy tuż po zakończeniu meczu.
Hurkacz przy prowadzeniu w setach 1:0, w drugiej partii przegrywał 4:5 i Dimitrow miał szansę na przełamanie Polaka, aby doprowadzić do remisu w setach. Polak popsuł pierwszy serwis, ale drugi był już udany. Obaj stoczyli niesamowitą wymianę, która trwała niemal jedną minutę i zakończyła się dla Polaka w niezwykle pechowy sposób. Piłka zatańczyła na siatce i spadła po stronie Hurkacza.
Dimitrow chwilę po tym jak zdobył punkt podniósł do góry ręce i zaczął przepraszać Polaka za to zagranie. Hurkacz skwitował to uniesieniem kciuka w górę i zrobił przy tym niezwykle wymowną minę.
W półfinale na Dimitrowa czeka już brytyjska rewelacja turnieju i ostatnich tygodni w światowym tenisie - Cameron Norrie. Brytyjczyk do tej pory wygrał tylko jeden turniej ATP w karierze - w lipcu tego roku był najlepszy w Los Cabos. To zdecydowanie jego najlepszy sezon w karierze i chciałby skończyć go z triumfem w tak ważnych rozgrywkach, jak te na kortach w Kalifornii.
"To był rewelacyjny tenis. Hubert Hurkacz poległ, ale był świetny i jestem przekonany, że przed nim wielkie rzeczy - mówi Wojciech Fibak w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem ze Sport.pl. W ćwierćfinale turnieju w Indian Wells Hurkacz przegrał z Grigorem Dimitrowem 6:3, 4:6, 6:7. Ale w najnowszym rankingu ATP Polak po raz pierwszy w karierze znajdzie się w Top 10. - On jest w nowej wielkiej czwórce - przekonuje Fibak.