Co za dramaturgia! Hurkacz był o krok od półfinału Indian Wells! Zdecydował tie-break

To były niewiarygodne 2 godziny i 40 minut wyniszczającej, tenisowej walki. Rywalowi Huberta Hurkacza po niewiarygodnej piłce kończącej drugiego seta udało się wrócić, ale Polak w trzeciej partii zmartwychwstał chyba jeszcze lepiej. Niestety, w jej tie-breaku lepszy był Grigor Dimitrow, który wygrał go i cały mecz 3:6, 6:4, 7:6 (7:2). To on zagra w półfinale turnieju Indian Wells.

Do tej pory Hubert Hurkacz nawet na chwilę nie zwalniał tempa w turnieju Indian Wells. Polak do ćwierćfinału szedł, jak burza, a w spotkaniu z Grigorem Dimitrowem przez długi czas był jak dynamit. Dzięki porażce Diego Schwartzmanna Hurkacz już przed meczem miał zapewniony awans do TOP 10 rankingu ATP po turnieju, ale w meczu spisywał się genialnie. Nie zostawiał swojemu rywalowi miejsca na błędy, ale wszystko zmieniła jedna akcja.

1:0 w meczu dla Hurkacza, ale w drugim secie 5:4 prowadził Dimitrow. Najpierw doprowadził do równowagi, potem zyskał przewagę i wygrał wymianę wartą całego seta. Wygrał po wyrównanej grze, skrótem, który spadł na siatkę i po niej na stronę Polaka. Potem Hurkacz nie wykorzystywał szans, grał nieswojo i w pewnym momencie stało się jasne, że zaczął ten mecz przegrywać. A Dimitrow odwracać losy spotkania w niewiarygodny sposób. 

I gdy wydawało się, że to koniec, Hurkacz znów pokazał magię. Zagrał niesamowite ostatnie gemy trzeciej partii i powstrzymał zmartwychwstanie rywala. Ale to jednak Bułgar pokazał klasę i ograł go w tie-breaku.

Zobacz wideo Polska siła tenisa. Hubert Hurkacz i Iga Świątek robią furorę, a ile zarabiają?

Publiczność była za Dimitrowem. Ale Hurkacz miał za sobą wyjątkowego gościa na trybunach

Na początku pierwszego seta meczu gra była bardzo wyrównana, a obaj zawodnicy nie mieli nawet jednej okazji do przełamania rywali. Świetnie wykorzystywali swój serwis, nie popełniali wielu błędów. Ale w ósmym gemie Hurkacz zyskał aż trzy okazje, żeby przełamać Dimitrowa, a w międzyczasie wygrał akcję, którą można byłoby spokojnie obwołać wymianą turnieju - grali z Dimitrowem niemalże w badmintona przez kilka uderzeń przy siatce, ale punkt zgarnął Polak. Ostatecznie Hurkacz przełamał rywala przy trzeciej okazji i miał już prostą drogę do objęcia prowadzenia w meczu, co zrobił po swoim gemie serwisowym. Wygrał pierwszą partię 6:3 i wyglądał bardzo pewnie. 

Trudne zadanie Huberta Hurkacza w III rundzie Indian Wells. Gdzie i o której obejrzeć? [Transmisja TV, stream online]Hubert Hurkacz już pewny wielkiego awansu w rankingu ATP! Dorówna legendzie

Hurkacz tylko napędzał się tym, jak długie i trudne wymiany kazał mu grać jego rywal. Świetnie radził sobie przede wszystkim w obronie. Główną bronią Dimitrowa pozostawał piekielnie mocny i dokładny serwis - w pierwszym secie do przełamania Hurkacza przegrał tylko cztery punkty przy własnym podaniu. Co ciekawe, nie posłał ani jednego asa przy aż ośmiu Polaka. Miał za to cztery podwójne błędy, którymi często gubił rytm w kluczowych momentach.

Publiczność w Kalifornii częściej cieszyła się, jednak kiedy piłki poza boisko wyrzucał Hurkacz. Była ewidentnie po stronie Bułgara, ale Hurkacz miał po swojej stronie wyjątkowego gościa na trybunach - Igę Świątek z całym jej sztabem. Polka odpadła już ze swojej rywalizacji w singlu kobiet, ale mogła śledzić, jak awans do kolejnej fazy starał się zapewnić sobie Hurkacz.

Nieprawdopodobna sytuacja na koniec drugiego seta! Dimitrow aż przeprosił, zamiast się ucieszyć

Dimitrow rozpoczął drugą partię od świetnego gema serwisowego i szybkiego przełamania Polaka, ale tym najwyraźniej bardzo go zdenerwował. Hurkacz nie chciał popełniać więcej błędów i najpierw uzyskał przełamanie powrotne, a potem doprowadził do wyrównania w secie. To pozwoliło mu wrócić do walki o wygraną w dwóch setach. 

Chyba nikt, a już zwłaszcza tak waleczny zawodnik, jak Dimitrow w czwartek, nie odpuszcza jednak szansy, jaką dał Bułgarowi Hurkacz. Najpierw nie wykorzystał kluczowych szans na przełamanie przeciwnika przy stanie 3:3, a potem przegrał seta w niebywałych okolicznościach. Dimitrow zyskał przewagę w długim dziesiątym gemie i obaj zawodnicy rozgrywali piłkę, nie dając sobie możliwości pomyłki. Takiej nie było, ale po skrócie Bułgara piłka zatańczyła na siatce i spadła tuż za nią po stronie Polaka. Hurkacz musiał głęboko odetchnąć. To była kara za zmarnowane szanse, ale taka, której być może nie powinien ponieść. Najlepiej obrazuje to reakcja Dimitrowa: jego pierwszym gestem był nie ten radości, a jak często w takich sytuacjach: przeprosiny w stronę rywala.

Szczęście wróciło do Hurkacza, ale tylko do tie-breaka! Polak przegrał po horrorze

Trzecia partia to już festiwal wciąż bardzo wyrównanej gry, ale wydawało się, że przede wszystkim Polak czuł się jakoś nieswojo. Przy stanie 1:1 miał dwie piłki na przełamanie Bułgara po tym, jak niemalże rozłożył go na korcie na łopatki jedną z akcji, ale chwilę później Dimitrow się odrodził. Wygrał trzy akcje z rzędu i gema - uchronił się od straty własnego podania w najgroźniejszym momencie. Trzy gemy później przełamał Hurkacza, wykorzystując drugi break-point i już było widać: Polak ten mecz przegrywa. 

Hurkacz nie poddał się jednak do końca. Spokojnie czekał na swoją szansę i odrobił przełamanie na 5:4, w niesamowity sposób powstrzymując nerwy i presję. I nadeszła taka myśl: a może szczęście zaczęło się do Polaka znów uśmiechać? W niewiarygodny sposób Hurkaczowi udało się dobrnąć do tie-breaka, ale w nim jakby już zabrakło mu sił na kolejny ruch. Dimitrow bił za mocno i wygrał 7:2 w tie-breaku, 7:6 w secie, a 2:1 w całym spotkaniu. Polakowi można było gratulować kapitalnego meczu, świetnej gry. Jednak tym razem większe brawa za niesamowity powrót i po prostu lepszą dyspozycję w kluczowych momentach powinien zebrać jego rywal. Na porażkę Hurkacza złożyło się wiele elementów - w tym pech, ale to nie zmieni już wyniku i faktu, że Polak pożegnał się z turniejem.

Hubert Hurkacz na IO w TokioTo z nim miał zagrać Hurkacz w półfinale Indian Wells! Brytyjska rewelacja już czeka

W półfinale na Dimitrowa czeka już brytyjska rewelacja turnieju i ostatnich tygodni w światowym tenisie - Cameron Norrie. Brytyjczyk do tej pory wygrał tylko jeden turniej ATP w karierze - w lipcu tego roku był najlepszy w Los Cabos. To zdecydowanie jego najlepszy sezon w karierze i chciałby skończyć go z triumfem w tak ważnych rozgrywkach, jak te na kortach w Kalifornii. 

Więcej o: