Szczere wyznanie Igi Świątek po porażce. "Może to być kontrowersyjne, co powiem"

Dominik Senkowski
- Nie mam sobie nic do zarzucenia. Wiem, jakie popełniłam błędy - powiedziała Iga Świątek po porażce z Marią Sakkari w półfinale w Ostrawie.
Iga Świątek
fot. ONS

Rozstawiona z numerem pierwszym Iga Światek przegrała w sobotę w półfinale turnieju WTA 500 w Ostrawie z turniejową "czwórką" Marią Sakkari 4:6, 5:7. Na pomeczowej konferencji prasowej Polka została zapytana, czy jej taktyka na to spotkanie była prawidłowa. - Myślę, że tak. Bardzo niewiele brakowało, by odwrócić szalę na moją korzyść. W meczach przeciwko zawodniczkom ze ścisłej czołówki decydują drobne niuanse. Zwłaszcza gdy obie grałyśmy na świetnym poziomie. Maria od połowy sezonu prezentuje się coraz lepiej. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Wiem, jakie błędy popełniłam - mówiła Świątek.

Zobacz wideo "Nie wymagajmy od Igi Świątek, żeby za każdym razem była superpoważna i superskupiona"

Ostrawa a Paryż

Polka tłumaczyła, że dłuższy odpoczynek przed turniejem w Czechach wcale nie był dla niej korzystny. - Trochę zabrakło mi solidności na bekhendzie. Patrzę jednak tak, że przed turniejem miałam dość ciężki okres, dopadł mnie lekki uraz, mało trenowałam, musiałam odpocząć, a i tak osiągnęłam w Ostrawie świetny wynik - mówiła.

- Może to być kontrowersyjne, co powiem, ale łatwiej przegrywa się w takiej sytuacji, w jakiej teraz jestem, gdy ostatnio miałam trochę wolnego i wiem, że przegrałam umiejętności. Gorzej byłoby przegrać po bardzo ciężkim okresie przygotowawczym, zarzynaniu się na treningach. Jest we mnie dzięki temu trochę mniej frustracji. Cieszę się, że wiemy nad czym pracować przed dwoma ostatnimi turniejami w sezonie - wskazała Polka.

To był drugi w karierze pojedynek Igi Świątek z Marią Sakkari, znów zakończony niepowodzeniem. Polka i Greczynka spotkały się w czerwcu w ćwierćfinale Roland Garros. Sakkari wygrała wtedy 6:4, 6:4. - Tu w Ostrawie to był dobry mecz, dużo lepszy niż na Roland Garros. Wtedy przegrałam w dużej mierze z powodu własnych oczekiwań. Tenisowo w Paryżu byłam na wyższym poziomie. Jednak nie przespałam wtedy zbyt dobrze nocy przed meczem z Marią. Wdało się trochę stresu, uderzyły mnie oczekiwania, z którymi radziłam sobie przez pierwszy tydzień. Poczułam, że dopiero w drugim tygodniu szlema zaczyna się prawdziwa gra. Przez to źle się zregenerowałam, miałam w sobie bardzo dużo napięcia i nie zagrałam dobrego spotkania - przyznała Świątek.

- W Ostrawie tenisowo byłam gorzej przygotowana, jestem po całym sezonie, po Wielkim Szlemie w Nowym Jorku, po większym odpoczynku niż treningach, ale mentalnie czułam się lepiej. Turniej w Ostrawie jest mniejszy, gra się o mniejszą stawkę, jest mniej presji. Czułam większą wolność w głowie - dodała.

Czego zabrakło

W sobotę w drugiej partii Sakkari prowadziła z przełamaniem, gdy Świątek zdoła odebrać jej serwis, wyjść na 5:4. Nasza tenisistka nie była jednak w stanie wyrównać na 1:1 w setach. - Zaryzykowałam i dzięki temu udało mi się ją odłamać. Balansowanie między ryzykiem a grą asekuracyjną, bezpieczną to najtrudniejsza rzecz w sporcie. Myślę, że robiłam to dobrze, ale zabrakło postawienia kropki nad "i" w niektórych akcjach, gdy psułam bekhendy w taśmę. To były piłki przyspieszające, które miały być winnerami, wcale nie były ryzykowne, ale brakowało mi trochę solidności w tych zagraniach, bo mniej trenowałam przed tym turniejem - tłumaczyła 20-latka z Raszyna.

Występ w Ostrawie miał dla Świątek wyjątkowe znaczenie. Występowała blisko naszej granicy, wielu polskich kibiców dopingowało ją z trybun. - To było niesamowite. Myślę, że na widowni było nawet więcej Polaków niż Czechów. Czułam wsparcie. Nawet jak przegrywałam dziś, czułam, że kibice wspierają mnie. Dziękowali za występ w całym turnieju. To najlepsze uczucie, jakie może mieć zawodnik. Jestem im za to bardzo wdzięczna - przyznała.

Kolejny występ w kalendarzu Igi Świątek to Indian Wells, gdzie turniej rusza 4 października. - Za niecały tydzień lecimy do Indian Wells. Najpierw zacznę turniej w rywalizacji deblowej. Teraz będę mogła spędzić chwilę w domu. Wrócę do treningów, chcę solidnie przygotować się do imprezy w USA. Zobaczymy, na ile ciało mi na to pozwoli - zakończyła Polka.

Dominik Senkowski
Więcej o: