Pierwszy taki finał Wimbledonu od 44 lat! Pierwsza taka mistrzyni od 41!

Po raz pierwszy od 41 lat Australijka została triumfatorką Wimbledonu. Ashleigh Barty pokonała Czeszkę Karolinę Pliskovą 6:3, 6:7 (4:7), 6:3.

Po raz pierwszy od 1977 roku w Wimbledonie spotkały się dwie zawodniczki debiutujące w finale. Dotychczas najlepszym wynikiem dla tych zawodniczek w tym turnieju była tylko IV runda. Do decydującego meczu obie tenisistki straciły po zaledwie jednego seta i w sumie zaserwowały aż 100 asów (54 Karolina Pliskova i 46 Ashleigh Barty).

Zobacz wideo Życiowy sukces Hurkacza. "To jest spełnienie marzeń każdego tenisisty"

Urszula RadwańskaUrszula Radwańska rozbiła Czeszkę i gra dalej. Nie potrzebowała nawet godziny

14:0 w punktach na początek

Właśnie serwis był dotychczas jednym z ich największych atutów. Zwłaszcza niesamowicie w swoich gemach dotychczas grała 29-letnia Karolina Pliskova (13. WTA), która w poprzednich sześciu spotkaniach straciła swój serwis zaledwie cztery razy (Barty 10). W dodatku miała aż 80 proc. wygranych punktów po pierwszym podaniu. (Australijka 77 proc.).

Wszystkie te statystyki poszły w niepamięć w sobotnim finale. Pliskova straciła bowiem trzy pierwsze swoje gemy serwisowe! Zresztą mecz zaczęła fatalnie od przegrania bagatela 14 pierwszych punktów! Po zaledwie jedenastu minutach rywalka grająca niesamowicie cierpliwie, regularnie, niesamowitymi slajsami, prowadziła już 4:0. Czeszka bała się atakować, była zbyt pasywna i mógł się przypomnieć jej finał z turnieju w Rzymie z Igą Świątek, którego przegrała 0:6, 0:6. Nic jej nie dał fakt, że w końcówce seta się odrodziła, dwa razy nawet przełamała liderkę światowego rankingu. W tej partii wygrała zaledwie 36 proc. punktów po pierwszym serwisie i 44 proc. po drugim.

Przed drugim setem Pliskova mogła mieć nadzieję, że wreszcie przełamie się finałowa seria Wimbledonu kobiet. W ostatnich siedmiu latach wszystkie decydujące mecze rozstrzygały się bowiem w dwóch setach. Co ciekawe, ostatnią zawodniczką, która przegrywając mecz, zdołała wygrać seta, była Agnieszka Radwańska. W 2012 roku pokonała ją Amerykanka Serena Williams.

Czeszka zaczęła jednak fatalnie, bo już w drugim swoim gemie serwisowym została przełamana. W dodatku bez zdobycia punktu. Przy dopingu publiczności, potrafiła jednak wrócić do gry. Zaczęła grać agresywniej, odważniej, szukała kończących uderzeń i dużo lepiej serwowała. Błyskawicznie odrobiła straty. Pomogła jej w tym również Barty, która zaczęła popełniać zbyt dużo niewymuszonych błędów.

Dominacja Czeszki w tie-breaku

Przy stanie 3:3 i swoim gemie serwisowym Australijka miała mnóstwo szczęścia. Dwa punkty z rzędu wygrała po zagraniach w ostatni centymetr linii bocznej. W pierwszej akcji sędziowie wywołali nawet aut, ale challenge Barty okazał się trafny. Natomiast po chwili to Czeszka poprosiła o powtórkę, bo była pewna, że piłka jest autowa. Nic jej to jednak nie dało. - Niesamowite zagrania. Tak naprawdę mogło być 0:30 i trudna sytuacja, a jest 30:0 - mówił Dawid Olejniczak, komentator Polsatu Sport.

W jedenastym gemie Pliskova nie wykorzystała olbrzymiej szansy na prowadzenie 6:5. Przy swoim serwisie prowadziła 40:0 i miał prosty wolej z bekhendu i niemal cały wolny kort. Źle jednak zagrała, a potem przegrała jeszcze cztery punkty z rzędu i gema. Czeszka postawiła wszystko na jedną kartę i w następnym gemie dwa razy ryzykownie, ale skutecznie returnowała pod końcową linię, a dwa niewymuszone błędy popełniła Barty i doszło do tie-breaka. W nim dominowała już Pliskova, która prowadziła już 6:2, a seta wygrała po podwójnym błędzie serwisowym rywalki.

W decydującej partii znów zdecydowanie lepsza była Barty. Szybko objęła prowadzenie 4:1. W tym momencie miała o piętnaście (33-18) więcej wygranych wymian z więcej niż pięcioma uderzeniami. Cień nadzieji Czeszka miała przy prowadzeniu 40:30 i serwisie Barty przy stanie 5:3. Przegrała jednak wtedy trzy piłki z rzędu i cały mecz.

Dla 25-letniej Barty to drugie w karierze zwycięstwo w turnieju wielkoszlemowym. Dwa lata temu była najlepsza w Roland Garrosie. Została ona pierwszą Australijką triumfatorką Wimbledonu od 41 lat. W 1980 roku Evonne Goolagong pokonała słynną Amerykankę Chris Evert. Pliskova wciąż czeka na pierwszy triumf. Przegrała również US Open w 2016 roku. 

Włosi świętują awans Berettiniego do finału WimbledonuWłosi reagują po meczu Hurkacz - Berrettini. Szaleństwo! Nawet Mancini dał się porwać

W sobotę odbędą się również finały debla kobiet (Weronika Kudiermietiowa/Jelena Wiesnina - Su-Wei Hsieh/Elise Mertens) i mężczyzn (Nikola Mektić/Mate Pavić - Marcel Granollers/Horacio Zeballos). W niedzielę finał singla: Novak Djoković (Serbia, 1. ATP) - Matteo Berrettini (Włochy, 9. ATP).

Więcej o: