Mladenović w dotychczasowych meczach na Wimbledonie prezentowała się słabo - w singlu kobiet przegrała w pierwszej rundzie przeciwko Elenie Rybakinie, a w deblu w parze z Timeą Babos także odpadły już po pierwszym meczu z Zariną Dijas i Ariną Rodionową. Pozostała jej tylko rywalizacja w mikście, ale i tak sportowa część jej obecności na turnieju została przyćmiona przez zdarzenie, które nie miało wiele wspólnego z tenisem.
Podczas czwartkowego meczu w deblu na trybunach znalazła się rodzina Mladenović. Według nieoficjalnych informacji podanych przez "Daily Mail" jedna z osób po zakończeniu spotkania miała obrazić pracownika obsługi Wimbledonu, który starał się zapewnić jej transport do hotelu oficjalnymi środkami transportu.
Skończyło się na skierowaniu sprawy do komisji organizatora turnieju i ukaraniu zawodniczki. Kristina Mladenović musiała zapłacić 7,5 tysiąca dolarów, czyli około 28,3 tysiąca złotych. To najwyższa kara w tej edycji Wimbledonu. Poza nią ukarano także Nicka Kyrgiosa (dwie kary za niewłaściwe zachowanie, łącznie 5,5 tysiąca dolarów), czy Stefanosa Tsitsipasa (2,7 tysiąca dolarów za pomoc trenera w trakcie meczu).
Te kary to jednak nic w porównaniu z najwyższymi karami w historii Wimbledonu. Aż 80 tysięcy dolarów za brak zaangażowania w trakcie swojego meczu w 2019 roku musiał zapłacić Bernard Tomić. W 1995 roku za niesportowe zachowanie karą 62,8 tysięcy dolarów ukarano Jeffa Tarango, a w 2017 roku za rzucanie monetami w sędziego 26 tysięcy dolarów musiał zapłacić tegoroczny rywal Huberta Hurkacza w IV rundzie turnieju, Danił Miedwiediew. Dokończenie przerwanego w poniedziałek spotkania Polaka i Rosjanina zaplanowano na 14:30 czasu polskiego we wtorek. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.