Iga Świątek jest już w II rundzie Wimbledonu po wygranej z Su-Wei Hsieh 2:0 (6:4, 6:4). - Ciągle uczę się trawy, ciągle szukam w sobie pokory i staram się szukać nowych rozwiązań dzień za dniem. Nie jest to łatwe, a mecze takie jak dzisiejszy są dodatkowym wyzwaniem - napisała Polka po wyeliminowaniu swojej rywalki.
Kilka tygodni temu Andy Murray najpierw pochwalił Świątek po wygranej z Martą Kostiuk w Roland Garros. Świątek wówczas odpowiedziała mu, zadając pytanie, czy mógł z nią potrenować przed startem Wimbledonu, gdzie dotychczas wygrała zaledwie jeden mecz w seniorskiej karierze. - Czy byłaby szansa na trening? Naprawdę muszę poprawić swoje umiejętności na trawie - napisała Iga Świątek.
Tenisistka szybko doczekała się wówczas odpowiedzi. - Kiedy tylko chcesz. Tylko obiecaj, że dasz mi fory, bo jestem już stary i kruchy! - odparł Brytyjczyk.
W poniedziałek Świątek wróciła do tego tematu podczas konferencji prasowej. - Wczoraj rozmawialiśmy, ale granie z dziewczyną prawdopodobnie byłoby dla niego teraz stratą czasu. On potrzebuje potrenować z jakimiś facetami. Nie będę mu przeszkadzać, zwłaszcza przed Wimbledonem - powiedziała Polka.
W dalszej części rozmowy Świątek wytłumaczyła, dlaczego nie zamierza zawracać głowy szkockiemu tenisiście. - Wczoraj rozmawialiśmy tylko przez chwilę, ponieważ oboje szliśmy tą samą drogą na trening. Żartowałem, że może zmierzamy na ten sam trening. Ale zakładam, że jest dość zajęty. Może to się powtórzy, ale tak naprawdę to taki miły facet. Po prostu przyjemnie jest z nim porozmawiać i go poznać. Byłoby wspaniale zagrać z nim, ale nie chcę być zbyt wymagająca - dodała.
Świątek czeka na rywalkę w kolejnej rundzie rywalizacji. Będzie nią lepsza w parze Czeszki Marie Bouzkovej (52. miejsce w rankingu WTA) i Rosjanki Wiery Zwonariowej (96. miejsce w rankingu WTA). Ich mecz w poniedziałek przerwano ze względu na silne opady deszczu. Zostanie dokończony we wtorek. Do tej pory Zwonariowa prowadzi 1:0 w setach. Pierwszą partię wygrała 7:5, w drugiej jest 2:2 bez przełamań.