Znamy mistrzynię Rolanda Garrosa. Pierwsze takie zwycięstwo od 30 lat!

Barbora Krejcikova nową mistrzynią Rolanda Garrosa! Czeszka została pierwszą zawodniczką z tego kraju od 30 lat, która triumfowała w Paryżu. W finale pokonała Rosjankę Anastazję Pawluczenkową 6:1, 2:6, 6:4.

20 godzin i dziewięć minut - tyle czasu do soboty spędziła na korcie w tegorocznym Roland Garros Barbora Krejcikova. Czeszka awansowała do finału singla i debla (w parze z rodaczką Kateriną Siniakovą). W Paryżu była też w ćwierćfinale miksta w parze ze Słowakiem Filipem Polaskiem. Żaden inny uczestnik tegorocznego turnieju w stolicy Francji nie spędził na korcie więcej czasu niż Krejcikova.

Zobacz wideo "Wynik Igi Świątek trzeba docenić. Nie zawsze da się wygrać turniej wielkoszlemowy"

Z tych trzech rezultatów najbardziej zaskakujący jest finał singla osiągnięty przez 25-latkę z Brna. Do tego sezonu specjalizowała się bowiem głównie w grze podwójnej i mieszanej. Krejcikova wygrała w deblu m.in. Roland Garros 2018 i Wimbledon 2018. Kilka miesięcy temu była w finale Australian Open. W Melbourne triumfowała także w ostatnich trzech edycjach rywalizacji mikstów.

Świetny mecz w finale Roland Garros

W Paryżu jest droga do finału była trudna. Już w I rundzie przegrywała ze swoją rodaczką Kristiną Pliskovą 5:7, 1:3, a w półfinale z Greczynką Marią Sakkari musiała bronić piłki meczowej.

29-letnia Anastazja Pawluczenkowa (32. WTA) do tego turnieju aż sześć razy była w ćwierćfinale turnieju wielkiego szlema (trzykrotnie w Australian Open i po jednym razie w Roland Garrosie, Wimbledonie i US Open), ale za każdym razem na tym etapie odpadała. W tegorocznym French Open spisywała się jednak znakomicie. Wyeliminowała w III rundzie numer cztery światowego rankingu, Białorusinkę Arynę Sabalenkę (6:4, 2:6, 6:0), a potem jej rodaczkę, szesnastą w WTA - Wiktorię Azarenkę (5:7, 6:3, 6:2), w ćwierćfinale reprezentantkę Kazachstanu - Elenę Rybakinę (6:7, 6:2, 9:7), a w półfinale rewelację turnieju - Słowenkę Tamarę Zidansek (85. WTA) 7:5, 6:3.

Pierwszy set finału miał dziwny przebieg. Już w pierwszym gemie Krejcikova została przełamana, a po zaledwie dwóch gemach miała aż pięć niewymuszonych błędów. Grała nerwowo, jakby nie wytrzymywała presji finału. Szybko jednak opanowała emocje i zaczęła spisywać się znakomicie. Była bardzo dokładna, imponowała tym co robiła w ostatnim starciu półfinałowym z Sakkari, czyli cierpliwością, dobrą defensywą i czekaniem na błędy rywalki, która starała się skracać wymiany i szukać kończących uderzeń. Wygrała trzy gemy z rzędu serwisowe Rosjanki i objęła prowadzenie 5:1, a po zaledwie pół godzinie zdobyła seta.

Na szczęście dla kibiców zgromadzonych w Paryżu finał nie był całkowicie jednostronny. Po zaledwie czternastu minutach drugiej partii Pawluczenkowa prowadziła 3:0. W pewnym momencie wygrała aż jedenaście z piętnastu rozegranych punktów. Rosjanka grała zdecydowanie lepiej, wreszcie trafiała wygrywające bekhendy i forhendy. Przy prowadzeniu 5:2 nadciągnęła jednak pachwinę i poprosiła o przerwę medyczną. Na kort przyszła jej fizjoterapeutka. Po kilku minutach zawodniczka wróciła na kort i dopełniła formalności w tym secie, w którym popełniła mniej błędów (6-11) i miała więcej kończących uderzeń (10-7). Miał też lepszą skuteczność punktów wygranych po pierwszym serwisie (58-40 proc.).

Krejcikova od początku trzeciej partii była zdenerwowana. Gestykulowała w stronę trenera i popełniała błędy. Wyładowanie złości jej jednak pomogło. W siódmym gemie przełamała rywalkę do zera i prowadziła 4:3. Kolejny swój serwis wygrała na przewagi. W dziewiątym gemie nie wykorzystała dwóch piłek meczowych przy serwisie Pawluczenkowej, ale dopięła swego przy swoim podaniu. Mecz zakończył się autowym bekhendem Rosjanki. Choć też kontrowersją, bo piłka mogła być w polu, ale sędzia nie zdecydował się sprawdzić śladu.

Pierwsza Czeszka ze zwycięstwem od 30 lat

Krejcikova została pierwszą Czeszką od 30 lat, która triumfowała w Paryżu. Mało tego w niedzielę może święcić drugi triumf w Roland Garrosie - w rywalizacji deblowej. - Miło było czerpać od was energię. Jestem bardzo szczęśliwa - powiedziała ze łzami w oczach po meczu.

Została szóstą z rzędu, od 2015 roku, nową triumfatorką Rolanda Garrosa. W ostatnich latach pierwszy raz w historii uczyniły to: Hiszpanka Garbine Muguruza, Łotyszka Jelena Ostapenko, Rumunka Simona Halep, Australijka Ashleigh Barty oraz w ubiegłym roku Iga Świątek.

Krejcikova wciąż ma szansę powtórzyć historyczny wyczyn Mary Pierce z 2000 roku. Wówczas francuska tenisitka wygrała oba finały - w singlu pokonała Hiszpankę Conchitę Martinez 6:2, 7:5, a w deblu w parze ze Szwajcarką Martiną Hingis wygrała z duetem: Virginia Ruano Pascual/Paola Suarez.

Teraz Czeszka w niedzielę powalczy o drugie trofeum. W finale gry podwójnej w parze ze swoją rodaczką Kateriną Siniakovą zmierzy się z duetem: Iga Świątek/Bethanie Mattek-Sands.

Natomiast ostatnią zawodniczką, która grała w finale turnieju singlowego i deblowego w turnieju wielkoszlemowym była Serena Williams. W 2016 roku udała się jej ta sztuka w Wimbledonie.

Więcej o:
Copyright © Agora SA