Iga Świątek i Bethanie Mattek-Sands wygrały w półfinale z rumuńsko-argentyńską parą Irina Begu/Nadia Podoroska 6:3, 6:4. W finale Polka i Amerykanka zmierzą się z Barborą Krejcikovą i Kateriną Siniakovą. Czeszki w półfinale pokonały Magdę Linette i Bernardę Perę 6:1, 6:2. Finał w niedzielę o godzinie 11.30. Relacja na żywo na Sport.pl
Marcin Matkowski: Tak, zakładałem, że Iga i Bethanie Mattek-Sands ograją parę Podoroska/Begu. Zagrały równo, mają zasłużony finał. Super, że Iga również w tym roku może wyjechać z Paryża z pucharem za wygranie Roland Garros. Natomiast co do Magdy, to Czeszki zagrały bardzo dobrze i wygrały pewnie. Ale sytuacja z pierwszego seta, gdy zamiast 2:3 zrobiło się 1:4, mogła mieć spore znaczenie.
- Ale to sędzia liniowy musi zauważyć. Główny mógł nie widzieć. Krejcikova też. Nie da się jej udowodnić, że specjalnie pokazała inny ślad. W każdym razie my wszyscy widzieliśmy, że piłka była ewidentnie dobra. Niesmak pozostał. Mimo że Czeszki pokazały świetne zgranie oraz dużą pewność i w sumie wygrały zasłużenie.
- Tak, są faworytkami. Ale nie jakimiś dużymi. Uważam, że tylko zgranie i schematy deblowe przemawiają za Czeszkami. A siła gry, podejście na luzie jest po stronie Igi i Mattek-Sands. One się bardzo dobrze uzupełniają, bawią grą, a Czeszki grają bardzo dobrze, ale bez takiego polotu. Chemia jest lepsza między Igą i Bethanie. A to jest na deblowym korcie bardzo ważne.
- Jest w finałach singla i debla, była w ćwierćfinale miksta, a jeszcze tuż przed Rolandem wygrała turniej w Strasburgu. Gdyby można było zagrać czwórkami, to pewnie też by grała, ha, ha! Widać, że jest w formie. Jest też bardzo pewna siebie. Ona chyba nie przegrała od meczu z Igą w Rzymie?
- Wielki szacun dla niej. Byłem ciekaw, jak ona będzie wyglądała w tym półfinale przeciw Magdzie, bo była po bardzo trudnym, bardzo długim półfinale singla, który rozegrała dzień wcześniej [wygrała z Marią Sakkari 7:5, 4:6, 9:7 po 3 godzinach i 19 minutach gry]. Ale półfinał debla miała krótki, nie dało się zobaczyć czy wyjdzie zmęczenie. Moim zdaniem Czeszki są delikatnymi faworytkami finału. Ale gdybym miał stawiać, to postawiłbym na Igę i Mattek-Sands.