Pogromczyni Świątek jest wytrenowana jak marines i ma najlepiej wyrzeźbione bicepsy w WTA Tour

Paweł Wilkowicz
Iga Świątek przegrała w środę 4:6, 4:6 z Marią Sakkari, która znana jest z najsłynniejszego bicepsa WTA Tour. Ale w grze Greczynki było dużo więcej niż siła uderzeń i biegi sprinterskie po korcie. A tenis przechodzi w tej rodzinie z pokolenia na pokolenie.

Sztafeta zaczęła się od dziadka, Dimitrisa Kanellopoulou: grał na tyle dobrze, że reprezentował Grecję w Pucharze Davisa, a potem był trenerem córki. Córka, czyli Angelika Kanellopoulou, była jeszcze lepsza: doszła w latach osiemdziesiątych do 43. miejsca na świecie, grała w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich i trzeciej rundzie Roland Garros. A wnuczka, Maria Sakkari, jest już w Top 20 WTA i nie wygląda na to, że miałaby się zatrzymać na 18. miejscu. W środę zadebiutowała w ćwierćfinale Wielkiego Szlema, gdzie czekała na nią Iga Świątek. Lepsza okazała się Greczynka, która wygrała 6:4, 6:4.

Zobacz wideo Iga Świątek: Najważniejsze jest to, żeby nie mieć oczekiwań w stosunku do swojej gry. Wtedy mój poziom się poprawia

Iga Świątek przegrała z Marią Sakkari żegna się z turniejem Rolanda Garrosa.Licznik zatrzymał się na liczbie 22. Iga Świątek nie obroni tytułu w Paryżu

Dotarły do tego miejsca w karierach zupełnie innymi drogami: Iga Świątek jako cudowne dziecko tenisa, a Maria Sakkari jako ta, w którą ciągle wątpili. Mimo tenisowych genów nie była nastoletnią rewelacją, nie wygrywała juniorskich szlemów, do Top 100 dostała się tuż przed 21. urodzinami. Można śmiało powiedzieć, że według obecnych standardów: dopiero przed 21. urodzinami. Ale mimo tych różnych dróg i różnych rodzinnych tradycji łączy ją z Igą Świątek coś bardzo ważnego: obie kochają tenis na zabój.

"Już się zastanawiałam, czy się nie zgłosić do mistrzostw Grecji w biegu na setkę"

Niby to oczywiste, ale czasem nie do wychwycenia w wypowiedziach wielu tenisistek. U nich jest często o tym, ile tenis zabiera. A u Sakkari i Świątek – ile tenis daje. U nich radość z grania i sportu jest ponad wszystko. – Gdyby nam odwołali i te turnieje, to chyba bym się zgłosiła do biegu na setkę w lekkoatletycznych mistrzostwach Grecji, bo już nie dało się wytrzymać bez rywalizacji – mówiła Maria Sakkari, gdy WTA Tour powracał po pandemicznej przerwie. Lekkoatletykę kiedyś ćwiczyła, ma imponujący rekord życiowy na setkę: 12,50.  

– Problem, jaki problem? Dziękuję, że nas wpuściliście do Australii, przecież zrobiliście wyjątek dla nas, jesteście najmilszymi ludźmi na świecie – mówiła przed Australian Open, gdy znalazła się w grupie objętej najsurowszą kwarantanną. Od innych tenisistek i tenisistów płynęła cała litania skarg i wniosków. A Sakkari wyciskała co się da z tego czasu zamknięcia w pokoju. Ćwicząc, podtrzymując kontakty online i grając w fantasy football. Tak jak wcześniej wycisnęła ile się da z miesięcy lockdownu, pracując nad serwisem, nad przygotowaniem fizycznym. A mówimy o tenisistce, która jest wytrenowana jak marines i ma najlepiej wyrzeźbione bicepsy w Tourze. Mocne mięśnie, gładko zaczesane i spięte w koka włosy, żołnierski chód przypominający trochę Francescę Schiavone, mistrzynię Roland Garros 2010 – Marii Sakkari nie da się nawet z oddali pomylić na korcie z nikim innym. Urodziła się w Atenach, ale mówi o sobie, że pochodzi ze Sparty. W Sparcie urodził się jej ojciec. – Mam w sobie Spartę. Zawsze walczę do końca – mówi Maria. I motyw Spartanki na korcie chętnie ogrywa w różnych akcjach promocyjnych i wywiadach.  W australijskim lockdownie zaczęła promować serię ćwiczeń – wyzwań: "Sparring with a Spartan".  

W Roland Garros 2021 Sakkari przegrała na razie tylko jednego seta, z Elise Mertens 

Z Igą Świątek łączy ją nie tylko zapał do gry, ale też siła zespołu. Team Sakkari to młody trener Tom Hill, młody fizjoterapeuta Daniel Pohl. Bawią się razem znakomicie. A Maria wreszcie jest naprawdę blisko tego przełomowego kroku w karierze: wmieszania się do ścisłej czołówki, ataku na wielkie trofeum. Gra w Paryżu bardzo pewnie. Przegrała tylko jednego seta, w tiebreaku z Belgijką Elise Mertens. A to Mertens była faworytką. Sofii Kenin w czwartej rundzie Sakkari nie potrafiła na przejęcie inicjatywy w drugim secie, choć nerwy w pewnym momencie dały znać o sobie i sporo piłek psuła. Ale zaprawiła się już w pokonywaniu teoretycznych faworytek. Wcześniej w tym sezonie doszła do półfinału w Miami, pokonując po drodze Naomi Osakę. Grała też w tym roku w półfinale w Abu Zabi.  

Rywalka Świątek Rywalka Świątek "napisała historię". "Kolejny legendarny występ" A Polka? "Rozbrojona"

Ale w jej karierze przez lata właściwie nie było wielkich wystrzałów. Budowała sobie kolejne awanse krok po kroku. Debiutowała w Wielkich Szlemach w 2015 i na nich się początkowo skupiała. Tam zdobywała punkty, które jej dały awans do 100 WTA w 2016 roku. Rok później była już w 50, po kolejnym roku w czołowej trzydziestce. W 2019 wygrała pierwszy turniej w WTA Tour. W Wielkich Szlemach podobnie: najpierw regułą było, że dochodzi do drugich rund, potem do trzecich, rok temu – do czwartych. A teraz znów jest o krok dalej. W ostatnich trzech sezonach zdarzył się jej tylko jeden naprawdę nieudany Wielki Szlem: Australian Open 2021, po przedłużonej kwarantannie. Przegrała tam w pierwszej rundzie z Kristiną Mladenović. Rok wcześniej w Australii była w czwartej rundzie, w US Open 2020 też w czwartej. W obecnym Roland Garros potwierdza, że rozbudzone w 2020 nadzieje były uzasadnione. 

W balecie jej podziękowali, z karate ją wyrzucili. A kort był zawsze blisko 

To dzięki dziadkowi i mamie pierwszy raz wzięła rakietę do ręki, w pierwszych latach ćwiczyła głównie z dziadkiem, potem czasami z mamą, ale tylko dorywczo. Tenis nigdy nie był jej narzucony, to ona miała sama wybrać. Próbowała baletu, ale jej podziękowali ("nie byłam za dobra"). Zapisała się na karate, ale ją wyrzucili, bo się wygłupiała. A kort cały czas był blisko, niedaleko domu. I ostatecznie wygrał. Postawiła wszystko na tenis dość późno, jako osiemnastolatka. Wtedy wyjechała do akademii w Hiszpanii i postawiła zdecydowanie na tenis. Dziś jest najpopularniejszą sportsmenką Grecji, twarzą Adidasa, z zastępem głośnych kibiców. Słucha czasem rad mamy o tenisie. Ale jak mówi, tak naprawdę tenis z czasów mamy i jej tenis to już dwa inne sporty. Więc wolą razem rozmawiać o życiu.