Iga Świątek wygrywa dzięki niesamowitej sztuczce. Francuzi zachwyceni jej trikiem

Kacper Sosnowski
"Najważniejszy w tenisowym meczu jest punkt, który za chwilę możesz zdobyć. Trzeba zatem zrobić wszystko, by być na niego przygotowanym" - mawiał Bjorn Borg, zwycięzca 11 turniejów wielkoszlemowych. Tu do gry wkracza głowa zawodnika i wizualizacje. Iga Świątek jest w nich świetna.

Na kortach Rolanda Garrosa w grach singlowych to coraz częstszy obrazek. Tenisista lub tenisistka podczas przerwy między gemami, siada na krześle z boku kortu, zamyka oczy i odpływa gdzieś ze swoimi myślami. Niektórzy zakrywają przy tym głowę ręcznikiem, tak by odcięcie od świata zewnętrznego było jeszcze lepsze. Idze Świątek wystarczy zwykła kontemplacja i projekcja tego, co za chwilę ma nastąpić. Kto oglądał "Gambit Królowej," być może od razu przypomni sobie przesuwane po suficie piony. Główna bohaterka filmu Beth Harmon, podczas swych szachowych partii, patrzyła do góry i tam wyobrażała sobie szachownicę, wirtualnie rozgrywając na niej kolejne partie.

Zobacz wideo Daria Abramowicz zdradza tajniki pracy z Igą Świątek. "Czasem wystarczy 15 minut na obiedzie

W tenisie koncepcja wizualizacji może nie jest aż tak spektakularna, ale również bardzo pomocna, a przez Polkę wydaje się być opanowana do perfekcji.

Toczy boje, nie znając dokładnego wyniku meczu?

Na sprawę po dotarciu przez Świątek do ćwierćfinału singla Rolanda Garrosa, uwagę zwrócił "L’Equipe". - Świątek stosuje niesamowitą sztuczkę - wyjaśniał w gazecie Christophe Bernelle, który jeszcze niedawno odpowiadał za mentalne przygotowanie graczy we Francuskiej Federacji Tenisowej. - Przy każdej zmianie stron, ona wizualizuje sobie mecz, jakby zaczynał się od nowa. To dlatego ma łatwość w zapominaniu obecnego wyniku. Dodatkowo robi projekcje swojej gry. Jeśli serwuje, wizualizuje sobie pierwsze i drugie podanie - tłumaczył Bernelle.

Wizualizacje zagrań, ruchów i innych elementów rywalizacji w sporcie nie są oczywiście czymś nowym. To dość naturalny proces. Jak opisuje Bernelle pomaga on w zapoznaniu mózgu z tym, co ma za chwile nastąpić. - To antycypacja, myślenie obrazami, w sporcie bardzo potrzebne, bo sprawiające, że twoje ciało jest ci bliższe - tłumaczył psycholog. Jego zdaniem godna pochwały jest jednak zdolność Świątek do odsuwania na bok wyniku jej meczu. To właśnie wyświetlany na tablicy rezultat często bywa niebezpiecznym elementem meczu. Czasem deprymuje, a innym razem zapewnia fałszywe poczucie komfortu. Świątek do każdej piłki podchodzi tak, jakby było 0:0. Być może momentami nawet wcale nie zna wyniku spotkania. Można było mieć takie wrażenie choćby 16 maja po jej finale na turnieju w Rzymie. Polka pokonała w nim Karolinę Pliszkovą 6:0, 6:0. Przyznała jednak, że o dokładnym rezultacie tego meczu poinformował ją jej trener.

Czy Iga Świątek gra żółtą, czy zieloną piłką? Biała już dawno zaczęła sprawiać problemyCzy Iga Świątek gra żółtą, czy zieloną piłką? Biała już dawno zaczęła sprawiać problemy

- Kiedy powiedział mi, że jest 6:0, 6:0, myślałam, czy to nie pomyłka. Podczas przerw wizualizowałam sobie za każdym razem, że zaczynam od początku. Chyba robiłam to na tyle dobrze, że straciłem poczucie seta i nie wiedziałam, że wygrałam go bez utraty gema - przyznała otwarcie na konferencji we Włoszech. - Myślenie o wyniku zmienia nastawienie, co czasem wpływa na ciebie negatywnie - tłumaczyła Polka.

Zresztą to nie był jedyny raz kiedy wyszło, że Świątek nie do końca przejmuje się obecnymi liczbami spotkania. Już na tegorocznym French Open na początku tie-breaka z Anett Kontaveit przy swoim serwisie, znów wzięła piłkę, jakby właśnie toczył się gem, a nie dodatkowa partia, w której zasady podania są inne.

"Jeśli niemożliwe jest nie myśleć..."

Zdaniem specjalistów od psychologii, gdy sportowcy prowadzą walkę nie tylko z przeciwnikiem, ale też stresem samym sobą i swoimi myślami, ważne jest, by pracę mózgu wykorzystywać konstruktywnie. Jak pisze "L’Equipe" w tym elemencie "Światek doszła do perfekcji". Bernelle tłumaczy to maksymą matematyka, profesora i pisarza Lewisa Carrolla zaczerpniętej z jego powieści "Alicja w Krainie Czarów".

Jeśli niemożliwe jest nie myśleć o czymkolwiek, to trzeba pomyśleć o czymś innym

W tym pomagają właśnie wizualizacje. Regularnie stosował je Novak Djoković. Czasem pomagały mu one zmienić rzeczywistość. Serb opowiadał, że kiedy podczas meczów miał bardzo nieprzychylną publiczność, to wyobrażał sobie i wizualizował, że trybuny wspierają go i wykrzykują jego imię. Najpierw podczas gry starał się programować pozytywne myślenie, ale jak zauważają psychologowie, gdy robi się to często, to z czasem staje się ono czymś automatycznym. Fajnie wychodzić na teren rywala i przy jego publiczności słyszeć swoich kibiców.

Kibice nienawidzą Novaka Djokovicia. Paradoks najlepszego tenisisty świataKibice nienawidzą Novaka Djokovicia. Paradoks najlepszego tenisisty świata

Tematowi siły umysłu, podświadomości czy przygotowaniu mentalnemu do ważnych sportowych wydarzeń poświęcono wiele publikacji i napisano wiele książek. Timothy Gallwey w poświęconej tenisowi "Wewnętrznej grze" (The Inner Game of Tenis) prezentuje trenowane przez długie lata swej kariery ćwiczenia umysłu, ale też dzieli się obserwacjami. Nakreśla m.in. to jak świadomość wyniku wpływająca na mocniejsze dążenie do wygrania kolejnego gema, przekłada się też na fizjologię sportowca, wywołuje choćby nienaturalne napięcia w nadgarstku. Patrząc na rozmiar wiedzy, którą warto odkrywać czy różne zależności, jakie zachodzą między głową a ręką tenisisty, tym bardziej należy docenić korzystanie przez Świątek z pomocy Darii Abramowicz. Z trenerką mentalną najlepsza polska tenisista współpracuje już od dwóch i pół roku. Właśnie jest na najlepszej drodze, by obronić wywalczony w Paryżu tytuł. W meczu ćwierćfinałowym zagra z Marią Sakkari.