Burza po kontrowersyjnej decyzji Naomi Osaki. Iga Świątek: To część naszej pracy

Naomi Osaka zapowiedziała bojkot konferencji prasowych podczas nadchodzącego Roland Garros. Jej decyzja podzieliła środowisko tenisowe. - To część naszej pracy - mówią zgodnie Iga Świątek, Rafael Nadal i Ashleigh Barty.

- Ludzie nie zwracają uwagi na zdrowie psychiczne sportowców. Widzę to za każdym razem podczas konferencji prasowej, także gdy sama biorę w nich udział. Cały czas zadawane są te same pytania, albo pytania, które budzą w nas zwątpienie. Nie chcę ulegać ludziom, którzy we mnie wątpią - napisała w czwartek na Twitterze Naomi Osaka.

Zobacz wideo "Iga Świątek w przyszłości może być nazywana królową mączki"

- Widziałam wielu zawodników po porażkach, którzy zostali jeszcze bardziej pogrążeni podczas konferencji. Mam także ich na myśli. W takich sytuacjach bije się leżącego, a ja nie wiem dlaczego - dodała Japonka.

Reakcje tenisistów

Tenisiści mają obowiązek uczestniczyć w pomeczowych konferencjach prasowych na Wielkim Szlemie. Inaczej płacą kary. Japonka chcę zwrócić uwagę na to, jak zawodnicy traktowani są przez media. 

Decyzja Osaki wywołała lawinę komentarzy. Zapytana o nią Iga Świątek mówi: "Osobiście uważam, że to część naszej pracy. Oczywiście rozmowa z mediami po porażce nie jest najprzyjemniejszą rzeczą. Trzeba odnaleźć przy tym odpowiedni balans i mieć wsparcie. Dopóki nie miałam wielu obowiązków medialnych, było ok, ale ważne, by mieć też osoby, które będą stanowić ścianę oddzielającą cię od hejtu lub czegoś podobnego. Uważam, że media są również bardzo ważne, ponieważ dają nam platformę do rozmów o naszym życiu i naszej perspektywie". 

Podobny pogląd przedstawił Rafael Nadal. - Rozumiem Naomi, ale z drugiej strony bez mediów, bez tych wszystkich osób, które podróżują po całym świecie, opisując nasze wyniki, nasze mecze, nie bylibyśmy tymi sportowcami, którymi dziś jesteśmy. Nie cieszylibyśmy się takim uznaniem ani popularnością, prawda? - powiedział Hiszpan.

Liderka światowego rankingu Ashleigh Barty powtórzyła słowa Nadala i Świątek. Australijka twierdzi, że konferencje prasowe po meczu, choć nieprzyjemne, są częścią pracy. - Wiemy, na co się zapisujemy jako zawodowe tenisistki - powiedział Barty. - Nie mogę tak naprawdę skomentować tego, co czuje Naomi i jakie podejmuje decyzje. Czasami konferencje prasowe są oczywiście trudne, ale też nie jest to coś, co mi przeszkadza - dodała. 

Więcej czasu na ochłonięcie

- Wszystkie osoby ze świata tenisowego powinny pracować nad stworzeniem bezpiecznego środowiska dla zawodników, których zdrowie psychiczne jest zagrożone - powiedziała psycholog Daria Abramowicz, współpracująca z Igą Świątek, w rozmowie z agencją Reutera. Abramowicz rozumie decyzję Osaki. Uważa, że tenisiści powinni mieć więcej czasu na zastanowienie się nad ich występami, zanim udadzą się na pomeczową konferencję prasową i będą odpowiadać na pytania. Zachęca też sportowców do korzystania z platform społecznościowych do dzielenia się przemyśleniami.

Także brytyjska tenisistka Naomi Broady przekonuje w rozmowie z BBC, że nadszedł czas, aby przyjrzeć się zmianie zasady, zgodnie z którą tenisiści muszą rozmawiać z mediami w ciągu 30 minut po zakończeniu spotkania. - Lepiej, żeby było na to więcej czasu po porażce, by móc się wypłakać i przetrawić niepowodzenie poza światłem jupiterów. Aktualnie obowiązujące zasady nie pozwalają na to - powiedziała.

WTA przypomina, Francuzi oburzeni

Na słowa Osaki zareagowała federacja WTA. - Zdrowie psychiczne ma ogromne znaczenie dla WTA - czytamy w oświadczeniu organizacji kobiecego tenisa. - Mamy zespół profesjonalistów i system wsparcia, który dba o zdrowie psychiczne i emocjonalne oraz dobre samopoczucie naszych sportowców - dodano.

WTA podkreśliła, że tenisistki mają też obowiązki. - Zawodowi sportowcy są odpowiedzialni wobec swojej dyscypliny sportu i swoich kibiców, by przemawiać do mediów uczestniczących w zawodach, co daje im możliwość podzielenia się swoją perspektywą i opowiedzenia swojej historii - zakończono. 

Osaka otrzymała wsparcie od m.in. byłego mistrza Formuły 1 Nico Rosbega, byłej tenisistki Ziny Garrison i sprinterki Diny Asher-Smith. 

Najmocniej zareagował prezes Francuskiej Federacji Tenisowej Gilles Moretton. Określił bojkot Osaki jako "olbrzymi błąd". - Moim zdaniem to, co się dzieje, jest nie do przyjęcia. Będziemy przestrzegać przepisów dotyczących kar i grzywien - powiedział Moretton. Zgodnie z regulaminem Wielkiego Szlema, tenisiści mogą zostać ukarani grzywną w wysokości do 20 tys. dolarów za brak udziału w konferencji prasowej. Osaka zapowiedziała, że jest gotowa zaakceptować każdą karę.

Symbol zmian 

Decyzja japońskiej tenisistki to symbol zmian, jakie zaszły w kobiecym tenisie. Jak zauważa "The Guardian": "Pokolenie Billie Jean King [lata 60-70 ubiegłego wieku - przyp. red.] niestrudzenie zabiegało o względy mediów, promując kobiecy tenis. Jednak wraz ze sprofesjonalizowaniem sportu te bliskie stosunki ograniczyły się głównie do rozmów na konferencjach prasowych. Zmiana trwa, a wraz z rozwojem mediów społecznościowych wybitni sportowcy dostrzegają swoją władzę, bezpośredni dostęp do kibiców i nie potrzebują już tradycyjnych mediów" - czytamy w brytyjskim dzienniku.

Tenis to sport globalny, ale przykuwa uwagę szerszej publiczności zwykle przez osiem tygodni w roku, gdy trwają turnieje wielkoszlemowe. Przez resztę sezonu zainteresowanie jest dużo mniejsze. Dziennikarze tenisowi nie różnią się od tych, którzy piszą o innych sportach. Są wśród nich merytoryczni fachowcy, zadający intrygujące pytania. Zdarzają się też przypadki, gdy dane pytanie bardziej ośmiesza pytającego niż pytanego. Do legendy przeszła konferencja prasowa z 2014 roku na Roland Garros z udziałem reprezentanta gospodarzy Nicolasa Mahuta. 

  • Moderator: Proszę o pytania po angielsku.
  • Dziennikarz: Gratulacje.
  • Mahut: Gratulacje? Przegrałem.
  • Dziennikarz: Przegrałeś? Ok. A więc co się zdarzyło?
  • Mahut: Mówisz poważnie? Oglądałeś mecz?
  • Dziennikarz: Nie, nie oglądałem. Powiedziano mi, że wygrałeś. Przepraszam.
  • Mahut: Poproszę o pytania po francusku. 

Takie sytuacje nie są częste, ale oczywiście można tylko domyślać się, jak bardzo potrafią zdenerwować zawodnika, który się w niej znajdzie. - Konferencje prasowe często nie są przyjemne dla sportowców, a rozmowa z zawodnikiem po porażce wymaga wrażliwości i taktu, których czasami brakuje. Ale ostatecznie dziennikarze zadający pytania na trudne tematy nie próbują sportowca zniszczyć - przekonuje "The Guardian".

Kamil Grabara bohaterem Aarhus GFGrabara bohaterem! Obronił trzy karne i dał awans klubowi do pucharów [WIDEO]

Osaka nie lubi się z ziemią

Naomi Osaka wygrała ostatnie dwa turnieje wielkoszlemowe, w których wzięła udział (US Open 2020 i Australian Open 2021, nie grała w Roland Garros 2020). Jej zeszłoroczna absencja w Paryżu oficjalnie spowodowana była kontuzją. Trudno jednak nie połączyć tego z faktem, że Japonka nie lubi grać w stolicy Francji. Nigdy nie przeszła tam trzeciej rundy. Nie czuje się dobrze na kortach ziemnych. W ostatnich tygodniach przegrała w drugiej rundzie w Madrycie i już w pierwszym meczu w Rzymie. Jej dyspozycja na nawierzchni ceglanej stała się przedmiotem żywej dyskusji. 

Podobnie może być za miesiąc na trawie. Osaka nigdy nie przeszła trzeciej rundy Wimbledonu. Wszystkie tytuły wielkoszlemowe wywalczyła na kortach twardych. - Tymczasem napięcie będzie rosło wraz ze zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi, które odbędą się w jej ojczyźnie. Nie rozmawiając z mediami, wydaje się, że Osaka chroni się przed presją, która nadejdzie. Ostatecznie może robić, co chce, ale jej decyzja to wstyd - twierdzi "The Guardian". 

Trudno nie pozbyć się wrażenia, że gdyby Osaka grała na ziemi lepiej, nie bojkotowałaby mediów na Roland Garros. Najbardziej ucierpią na tym dziennikarze z jej kraju, którzy jeżdżą za tenisistką po całym świecie, a ich współpraca z Osaką była zwykle pełna wzajemnego szacunku. 

Co dalej?

Jakie będą konsekwencje bojkotu japońskiej tenisistki? Czy zostanie zasypana przez organizatorów Roland Garros grzywnami? A może jej decyzja otworzy drogę dla innych? Nie można tego wykluczyć. Tym bardziej, gdyby Japonka odcięta od mediów osiągnęła w Paryżu spektakularny wynik.

Inna sprawa, że na podobne bojkoty mogą pozwolić sobie w tenisie tylko nieliczni. Tenis to sport bogaczy, ale bogaczami są tylko ci najlepsi. Zawodnicy ze ścisłej czołówki. Większość z tych, którzy występują w Wielkim Szlemie, odczuje po kieszeni, gdy za każde ominięcie konferencji prasowej zapłaci 20 tys. dolarów. Druga na świecie Osaka jest w gronie uprzywilejowanych i łatwiej jej się zdecydować na taki krok. 

Relacje sportowców z mediami bywają trudne. Dziennikarze muszą uważać, jakie zadają pytania, na ton wypowiedzi, okoliczności. W rozmówcy trzeba widzieć nie tylko profesjonalnego zawodnika, ale także człowieka. Z drugiej strony sport nie może sobie pozwolić na unikanie trudnych pytań, a te padają zwykle po porażkach, a nie po zwycięstwach. Bez rozmów ze sportowcami nie buduje się popularności dyscypliny, sponsorzy płacą, by na konferencjach prasowych widniało ich logo. 

Siatkarze Iranu podczas meczu Ligi Narodów przegranego 0:3 z JaponiąTrzech siatkarzy w izolacji w specjalnym pokoju. Mieszkają obok Polaków

Dziennikarze podczas turnieju Roland Garros są w pracy i powinni tak samo szanować zawodnika, jak i on ich. Występują w specyficznej roli pomostu między sportowcem a kibicami. Odcięcie ich od Naomi Osaki to też odcięcie od niej jej fanów. Kontrowersyjną decyzję Japonki szanuję, ale nie mam przekonania, że to krok w dobrą stronę.

Przemiana Osaki

Abstrahując od ostatniej decyzji Osaki, należy podkreślić przemianę, jak zaszła w tenisistce urodzonej w Japonii. Pierwsze sukcesy (triumf w US Open 2018 i Australian Open 2019) przytłoczyły ją. W wieku 21 lat została liderką światowego rankingu. Wydawało się, że kobiece rozgrywki należą do niej. I wtedy pojawiły się kłopoty.

Zaczęło się od rozstania z trenerem Saschą Bajinem, z którym sięgnęła po pierwsze dwa szlemy. Potem przyszły porażki, spadek na 10. miejsce w rankingu WTA. Jak tłumaczyła, nie była gotowa na sukcesy i zamieszanie im towarzyszące. Przez lata była raczej cichą i spokojną dziewczyną. A tu nagle miała zostać symbolem zmian w kobiecym tenisie, następczynią Sereny Williams. Nie udźwignęła tego.

Od sierpnia ubiegłego roku, gdy wznowiono rozgrywki przerwane przez pandemię, obserwujemy inną Naomi Osakę. Zaczęło się od turnieju w Cincinnati. Początkowo wycofała się z imprezy w proteście przeciw postrzeleniu czarnoskórego mężczyzny Jacoba Blake’a. - Jestem sportowcem, ale przede wszystkim jestem czarnoskórą kobietą - napisała. Turniej Western and Southern Open został na chwilę przerwany, a wznowiono go, gdy Japonka wróciła do gry.

Osaka stała się jednym z symboli ruchu Black Lives Matter. Przed i po zwycięstwie w pierwszej rundzie US Open 2020 z Misaką Doi nosiła maseczkę z imieniem i nazwiskiem Breonny Taylor - czarnoskórej kobiety, która w marcu została śmiertelnie postrzelona przez policję. To najlepszy dowód, jaka zmiana zaszła w Japonce. Od cichej myszki, która nie była gotowa na sławę i blask fleszy, do wielkiej mistrzyni, która swoją rozpoznawalność chce wykorzystywać także w sprawach publicznych. To też punktują dziś media. - Osaka, która według portalu Sportico zarobiła 55,2 mln dolarów w ciągu ostatnich 12 miesięcy, w przeszłości wykorzystywała media, aby zwrócić uwagę na kwestie przemocy ze strony policji i nierówności rasowych - wskazuje Reuters. 

Więcej o: