Świątek wypracowała miliony dla sponsora. "Inni mogą żałować, że nie uwierzyli w Igę"

- W ciągu dwóch miesięcy Iga Świątek wypracowała dla PZU prawie 14 mln zł ekwiwalentu reklamowego - informuje "Puls Biznesu". - Myślę, ze te marki, które nie podjęły ryzyka współpracy z tenisistką, mogą dziś tego żałować, że nie uwierzyły w Igę Świątek do końca - mówi w rozmowie ze Sport.pl Michał Gradzik, partner zarządzający w Sponsoring Insight.

Iga Świątek związała się na początku lutego z firmą PZU. To kolejny duży sponsor polskiej tenisistki, obok m.in. Xiaomi i Rolexa. Współpraca Świątek z państwowym gigantem ubezpieczeniowym przynosi korzyści obu stronom. Dla 19-latki z Raszyna to forma wsparcia w rozwoju kariery. Tymczasem jak informuje "Puls Biznesu", wartość ekwiwalentu reklamowego, uzyskanego w polskich mediach dla PZU w pierwszych dwóch miesiącach współpracy wyniósł 13,7 mln zł. Obliczeń dokonała firma Sponsoring Insight.

Zobacz wideo Ile zarabia Iga Świątek? To fenomen sportowy, ale też marketingowy

PZU zyskuje dzięki Idze Świątek

Czym jest wspomniany "ekwiwalent reklamowy"? - W ramach kontraktu sponsorskiego jest pula świadczeń, które dotyczą sygnowania strojów czy też obiektów sportowych markami sponsora. W przypadku Igi Świątek i PZU to miejsce na stroju tenisistki. Tam umieszczone jest logo PZU. W transmisji telewizyjnej to logo pokazywane jest telewidzom, widać je także na zdjęciach w prasie i internecie. Przedmiotem badania jest odpowiedź na pytanie, ile PZU musiałoby wydać pieniędzy, aby zakupić reklamę, która umożliwiłaby mu obecność w tożsamych kanałach komunikacji w tym samym czasie czy też miejscu. Pracujemy na danych cennikowych, analizując dokładne koszty i tak obliczany zostaje ekwiwalent reklamowy - tłumaczy Michał Gradzik, partner zarządzający w Sponsoring Insight.

Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

Prawie 14 mln zł ekwiwalentu w dwa miesiące to dużo? - To bardzo dobry wynik, zwłaszcza że uzyskany tylko dzięki meczom rozgrywanym w Australii. Kolejne kwartały będą zwielokrotniały tę wartość. Warto też zauważyć, że jest to kontrakt indywidualny, a nie np. z federacją sportową lub ligą zawodową. Po głębszej analizie widać, skąd bierze się ten wynik. Mecze z udziałem Igi Świątek mają kilkudziesięciokrotnie wyższą oglądalność niż dane pasmo telewizyjne. To pokazuje, jak wielka jest siła jej przyciągania - zauważa Gradzik.

Jak informował "Puls Biznesu", "mecze Igi Świątek transmitowane w Eurosporcie i Canal+ Sport, przyciągające do 704 tys. i 158 tys. widzów, przewyższają średnią dla danego pasma (ok. 20 tys. i 4,5 tys. widzów w badanym miesiącu) i tenisa w Polsce."

- Jest mnóstwo osób, które śledzą jej występy, bez względu na to, kiedy ma miejsce transmisja i jak długo trwa. Ostatni finał w Rzymie [zwycięstwo z Karoliną Pliskovą 6:0, 6:0 - przyp. red.] był akurat krótki, może z punktu widzenia ekspozycji reklamowej lepiej, żeby był dłuższy. Jednak ten występ finałowy przyniósł Świątek i jej sponsorom wiele korzyści wizerunkowych, które przewyższają czysty ekwiwalent reklamowy - dodaje nasz rozmówca.

Ekspert ocenia decyzję o współpracy

W momencie poinformowania o nawiązaniu współpracy na linii tenisistka - PZU nie brakowało wątpliwości ze strony ekspertów. - Według badań spontanicznej znajomości marki PZU osiąga wynik 88 procent, a w przypadku badań wspomaganej znajomości marki 100 procent, co czyni PZU najbardziej rozpoznawalną marką w Polsce - chwali się PZU. - W tym kontekście zastanawiam się, jaki jest cel tego sponsoringu. Słyszę, że zwiększy to rozpoznawalność marki PZU na świecie. Tylko że PZU funkcjonuje w pięciu krajach, w których tenis nie cieszy się specjalnym powodzeniem. W jakim celu PZU związało się ze Świątek? By przyczepić sobie naszywkę do jej stroju, gdy będzie grała w Australii? - zastanawiał się Tomasz Redwan, ekspert z agencji marketingu sportowego REDSport, w rozmowie ze Sport.pl.

Zdaniem Gradzika można już ocenić, że decyzja o rozpoczęciu współpracy na trzy lata była słuszna z obu stron. - To była trafna decyzja. W sporcie zawsze istnieje duży element nieprzewidywalności. Jednak już pierwsze miesiące ich współpracy pozwoliły PZU odetchnąć z ulgą. Dla nich zarówno pod względem wizerunkowym jak i sportowym to dobry kontrakt. Myślę, ze te marki, które nie podjęły ryzyka współpracy z tenisistką, mogą dziś tego żałować, że nie uwierzyły w Igę Świątek do końca. Tenisistka też na tym korzysta, co podkreślają jej współpracownicy, ma dobrą umowę, która zabezpiecza jej przyszłość - przyznaje nasz rozmówca.

Czy Iga Świątek jako osoba dobrze odbierana w Polsce może poprawić wizerunek takiej instytucji jak PZU? - Faktem jest, że marce nawet tak rozpoznawalnej jak PZU potrzebny jest element świeżości. W dobie transformacji cyfrowej, zmianie form dotarcia do klientów poprzez serwisy internetowe, kanały mobilne, Iga Świątek jest bardzo wiarygodnym ambasadorem. Przy jej pomocy PZU może zdobyć spore uznanie zwłaszcza wśród młodych ludzi, wchodzących w dorosłe życie. Poza tym tenisistka jest postacią niekontrowersyjną, inspirującą i może być dobrym ambasadorem ważnych akcji społecznych i charytatywnych - zauważa Gradzik.

Zainteresowanie rośnie

Nasz rozmówca przekonuje, że zainteresowanie wokół Igi Świątek stale rośnie. To efekt jej dobrych wyników w ostatnich miesiącach. Zaczęło się do jesiennego Roland Garros, w którym Polka okazała się bezapelacyjnie najlepsza. Po pierwszym tytule wielkoszlemowym przyszły kolejne już rangi głównego cyklu WTA. Polka najpierw wygrała w lutym imprezę w Adelajdzie, kilka dni temu wielki turniej w Rzymie, będący ostatnim sprawdzianem przed tegorocznym Roland Garros. - W sporcie nic nie zastąpi dobrych wyników. Popularność można utrzymywać innymi działaniami, ale w dłuższej perspektywie jest to zdane na niepowodzenie. Sport bez sukcesów przestaje być atrakcyjny z punktu widzenia kibica - wskazuje.

Wraz z nowym sezonem Świątek zmieniła także producenta rakiet z Prince na Tecnifibre, o czym informował jako pierwszy Marek Furjan. - Iga korzystała przez kilka ostatnich lat z rakiet amerykańskiej firmy Prince, ale grała nimi bez kontraktu. Dostawała tylko sprzęt, ale nie potrafiono jej docenić. W pewnym momencie odezwał się do nas Tecnifibre. Mają rakiety wysokiej klasy. Mam nadzieję, że sprzęt i zaangażowanie tej firmy w to, by Iga osiągała dobre wyniki, będzie równie duże, jak nasze. Wierzę, że dzięki temu Iga będzie sprzętowo "dopieszczona" - mówił w rozmowie ze Sport.pl Tomasz Świątek, ojciec tenisistki.

Czy da się oszacować wartość marketingową Igi Świątek? - W grę wchodzi tu także kilka innych czynników - np. jakie kontrakty zawierane są na rynku. Sam ekwiwalent to nie jest taki prosty współczynnik. Nie można założyć, że mnożymy go np. przez 20 i wychodzi wartość marketingowa tenisistki. To, ile rynek płaci, jest równie ważne. To kwestia dużo szerszej analizy. Gdybyśmy mieli powiedzieć w ujęciu sponsoringowym, gdzie znajduje się dziś Iga Świątek, to myślę, że jest w polskiej czołówce obok federacji sportów zespołowych i lig zawodowych - kończy Gradzik.

Więcej o: