Legenda tenisa wątpi w sukces Igi Świątek. "Dużo trudniejsze zadanie"

Iga Świątek jest w świetnej formie tuż przed startem Roland Garros, w którym będzie bronić tytułu. Światowi eksperci idą dalej i zastanawiają się już nad jej szansami w Wimbledonie. Legendarny Paul McNamee wątpi w sukces Polki.

Iga Świątek dopiero co wygrała wielki turniej w Rzymie, a czołowi eksperci tenisowi przewidują, czy zdominuje dalszą część sezonu na światowych kortach. Jeden z nich, Mert Ertunga, były turecki tenisista, potem trener, napisał: "Tylko poczekajmy, aż Iga Świątek wygra Wimbledon".

Zobacz wideo Jak wyglądają treningi Igi Świątek? Tenisistka pokazuje kulisy przygotowań na Instagramie

Ertunga jest przekonany, że Polka w takiej formie może być nie do zatrzymania na każdej nawierzchni, nie tylko na ziemi. Inaczej uważa legendarny Paul McNamee. Były australijski tenisista, lider rankingu deblowego, pięciokrotny zwycięzca wielkoszlemowy, dwukrotny mistrz Pucharu Davisa, a po zakończeniu kariery dyrektor Australian Open i twórca Pucharu Hopmana odpisał Ertungowi: "Dużo trudniejsze zdanie."

Rację Turkowi przyznał zaś Matthew Willis, założyciel popularnego kanału tenisowego "The Racquet" - Gra Igi świetnie pasuje do nowoczesnego tenisa i do każdej z nawierzchni - napisał Willis.

Urodzona na ziemi 

Zacznijmy od tego, że dyskusje na temat ewentualnego zwycięstwa Świątek w Wimbledonie są trochę przedwczesne. Polka ma teraz do rozegrania Roland Garros, który rusza za dwa tygodnie (30 maja). W Paryżu będzie bronić tytułu, a występ w Rzymie to najlepszy dowód, że jest w stanie tego dokonać.

Arkadiusz Milik cieszy się z hat-trickaArkadiusz Milik trafia po raz szósty, siódmy i ósmy! Koncert Polaka [WIDEO]

Świątek znakomicie czuje się na ziemi. Sama wielokrotnie o tym mówiła, także jej ojciec w rozmowie ze Sport.pl przekonywał, że to jej ulubiona nawierzchnia. Mogłaby na niej grać przez cały rok. Z kolei jej możliwości na kortach trawiastych są wciąż nieodgadnione. Z jednej strony trzy lata temu w wieku 17 lat triumfowała na Wimbledonie w kategorii juniorek. Od tamtego sukcesu zrobiło się o niej w Polsce naprawdę głośno.

Zagadkowa trawa

W seniorskim Wimbledonie Polka ma jak na razie prawie czystą kartę. Startowała raz w 2019 roku, gdy odpadła w pierwszej rundzie po porażce ze Szwajcarką Viktoriją Golubić 2:6, 6:7(3). Nie był to jej najlepszy mecz, popełniła wtedy aż 49 niewymuszonych błędów. Rok później Świątek nie miała okazji występować na londyńskich trawnikach, bo impreza z powodu pandemii została odwołana. 

W tym roku Polka zagra na Wimbledonie drugi raz jako seniorka. Sytuacja będzie jednak zgoła inna niż dwa lata temu, gdy przyjeżdżała do Londynu jako 64. tenisistka świata. Po zmiażdżeniu Karoliny Pliskovej w finale w Rzymie Iga Świątek pierwszy raz w karierze awansowała do najlepszej dziesiątki świata. McNamee ma o tyle rację, że 19-latka z Raszyna nie zagrała dotąd na trawie zbyt wielu spotkań w dorosłej karierze. Dokładnie sześć, a wszystkie w 2019 roku. To cztery mecze w turnieju WTA w Birmingham (trzy w kwalifikacjach i porażka w pierwszej rundzie z Jeleną Ostapenko 2:6, 0:6), jeden pojedynek z Samanthą Stosur w Eastbourne (0:6, 3:6) oraz wspominane spotkanie w pierwszej rundzie Wimbledonu z Golubić. 

Trudno na tej podstawie wysnuwać jakiekolwiek wnioski. Świątek z tamtego okresu, a dziś to dwie zupełnie różne zawodniczki. Inna sprawa, że dominacja na kortach ziemnych nie jest żadną gwarancją powodzenia na trawie. Podobnie wygląda sprawa z przejściem z nawierzchni twardej na ziemną i odwrotnie. Najlepszy przykład to postawa Japonki Naomi Osaki na mączce. 

Koncert Barcelony w finale Ligi Mistrzów! Chelsea ograna 4:0 [WIDEO]Koncert Barcelony w finale Ligi Mistrzów! Chelsea ograna 4:0 [WIDEO]

Jak Osaka czy Halep i Barty?

Japonka zagrała do tej pory cztery razy w Roland Garros. Trzy razy odpadła w trzeciej rundzie, raz już po pierwszym spotkaniu. Tak bardzo nie lubi występować w Paryżu, że rok temu w czasie pandemii w ogóle nie przyleciała do Francji. Na Foro Italico w Rzymie nie wygrała w tym roku ani jednego pojedynku, kilka dni wcześniej w Madrycie pokonała jedynie rodaczkę Misaki Doi. Równie mocno kortów ziemnych nie cierpi obecnie chyba tylko Rosjanin Daniił Miedwiediew. - Mój styl gry nie pasuje do mączki - narzekał kilka dni temu po porażce w drugiej rundzie w Rzymie.

Są też inne przykłady. Aktualna liderka rankingu w grze pojedynczej Ashleigh Barty, zanim stała się wielką singlistką, była czołową deblistką. Dochodziła w deblu do finału w każdym z czterech turniejów wielkoszlemowych. Już w pojedynkę wygrała dwa lata temu Roland Garros, a w styczniu była w półfinale rozgrywanego w jej ojczyźnie na kortach twardych Australian Open. Uniwersalna jest także Simona Halep, bo zwyciężała w Szlemie w Paryżu i Londynie, w Melbourne dochodziła do finału, a w Nowym Jorku do półfinału. Oby tą drogą poszła Iga Świątek.

Szansa jest, bo Polka cały czas się rozwija. Czasami zapominamy, że ma niespełna 20 lat. Gra tak dojrzale, jakby na koncie miała już kilkadziesiąt wielkoszlemowych występów. Nie pęka w kluczowych momentach meczu, w decydujących fazach turnieju. Rzym to jej czwarty finał w seniorskiej karierze i trzeci wygrany. Przegrała tylko dwa lata temu w nieistniejącej już imprezie w Lugano.