Fibak o Świątek: Niektórym nie podoba się to, co mówię. Ale co mam mówić? Nikt na świecie tak nie gra

- Iga gra tenis nawiedzony! - zachwyca się Wojciech Fibak. W finale turnieju WTA 1000 w Rzymie Iga Świątek rozbiła byłą liderkę światowego rankingu Karolinę Pliskovą 6:0, 6:0. - Nikt na świecie nie gra tak, jak Iga. Ja to widzę, dlatego ja o tym mówię. To się niektórym nie podoba. Ale co mam mówić? - pyta Fibak.

Fantastycznie 6:0, 6:0 z Pliskovą da Idze Świątek pierwszy w karierze awans do Top 10 rankingu WTA. W poniedziałkowym zestawieniu wciąż jeszcze 19-letnia Polka (za dwa tygodnie skończy 20 lat) znajdzie się na 10. miejscu. - Oczywiście to świetnie, że Iga już wchodzi do Top 10. Ale ja od dawien dawna mówię, że ona będzie dużo wyżej. Już w tej chwili gra jak tenisistka z najlepszej trójki świata - mówi Wojciech Fibak.

Zobacz wideo Jak wyglądają treningi Igi Świątek? Tenisistka pokazuje kulisy przygotowań na Instagramie

Łukasz Jachimiak: Kiedy Iga Świątek szła po wygranie Rolanda Garrosa, powiedział Pan, że jest Mozartem tenisa. Co Pan powie teraz?

Wojciech Fibak: Powiem, że dostałem to, czego się spodziewałem. Czyli kolejną genialną operę Mozarta. Rzym po Paryżu - to są wielkie turnieje, to są perły w koronie Igi.

Iga Świątek: Zrobiłam wszystko. Nawet mi się nie śniło, że tak może się to skończyćIga Świątek: Zrobiłam wszystko. Nawet mi się nie śniło, że tak może się to skończyć

Wygrać 6:0, 6:0 finał z byłą numer 1 światowego rankingu to jest coś, co naprawdę trudno opisać słowami, żeby należycie oddać klasę zwyciężczyni.

- Iga zagrała tak, że Pliskova wyglądała jak śpiąca królewna. Iga pokazała, że jest już w innej klasie.

Ranking WTA jeszcze tego nie pokazuje. Tam Iga jest dziś jeszcze 15., a Pliskova dziewiąta.

- Ranking jest nieważny. Iga gra tenis nawiedzony. Ona fruwa po korcie. Ona jest pełna energii i ja wiedziałem, że Pliskova nie będzie miała szans. Czeszka się cudem do tego finału dostała.

Iga też miała w drodze do niego poważne przeszkody.

- To prawda, też można powiedzieć, że dotarła do niego cudem. Najważniejszy był mecz z Krejcikovą w trzeciej rundzie. Tam Iga pokazała klasę w ważnych punktach. Zagrała wspaniale, gdy wszystko wisiało na włosku, gdy broniła piłek meczowych. Pierwsze trzy rundy zagrała bardzo niepewnie.

"Rower" Igi Świątek! "Nie przypominam sobie takiego finału. Coś niebywałego"

Ile Pan miał lat, gdy wszedł do Top 10 światowego rankingu?

- Chyba 24-25. Ale ja późno zacząłem karierę, więc nie można tego porównywać. I kiedyś ranking liczono inaczej niż dzisiaj. Gdyby liczono jak teraz, to byłbym czwarty, piąty, a nie 10. Oczywiście to świetnie, że Iga już wchodzi do Top 10. Ale ja od dawien dawna mówię, że ona będzie dużo wyżej. Już w tej chwili gra jak tenisistka z najlepszej trójki świata. Ja to widzę, dlatego ja o tym mówię. To się niektórym nie podoba. Ale co mam mówić? Nikt na świecie nie gra w taki sposób. Z taką energią, z odwagą, z taktyką. Naprawdę. To jest nowoczesny tenis. Pełen wigoru, wyobraźni, bo Iga mocną, ofensywną grę przeplata pysznymi skrócikami. Wspaniale, naprawdę wspaniale się rozwija.