Zaskakujące opinie o Idze Świątek. "Przecież nie wygrałaby Rolanda Garrosa"

- Oczywiście znając jej charakter, wiem, że będzie miała sobie dużo do zarzucenia - mówi Michał Lewandowski o Idze Świątek. Polka odpadła w trzeciej rundzie turnieju w Madrycie, przegrywając 5:7, 4:6 z liderką rankingu WTA, Ashleigh Barty.

Były momenty bardzo dobrej gry. I bardzo dużego zdenerwowania. Iga Świątek potrafiła zrobić trzy podwójne błędy serwisowe przy stanie 5:5 w pierwszym secie. I nie wykorzystać trzech szans na przełamanie przy wyniku 2:3 w drugim secie. Szkoda.

Iga ŚwiątekKamera pokazała wymowną reakcję Igi Świątek. "Inne zawodniczki rzucają bardziej soczyste teksty"

Ale to dopiero początek gry Igi na kortach ziemnych. Jak może się spisać w turnieju w Rzymie i później we French Open, gdzie będzie broniła wielkoszlemowego tytułu wywalczonego w 2020 roku?

Zobacz wideo Reakcja Igi Świątek mogła zaniepokoić. "Przypomnieliśmy sobie, że ma dopiero 19 lat"

Iga Świątek potrafiła zrobić trzy podwójne błędy serwisowe przy stanie 5:5 w pierwszym secie. I nie wykorzystać trzech szans na przełamanie przy wyniku 2:3 w drugim secie. Szkoda. Ale to dopiero początek gry Igi na kortach ziemnych. Jak może się spisać w turnieju w Rzymie i później we French Open, gdzie będzie broniła wielkoszlemowego tytułu wywalczonego w 2020 roku?

Łukasz Jachimiak: Iga Świątek przegrała z liderką rankingu WTA, ale wyglądała nieźle i to mimo że nie zagrała pewnie nawet na 90 procent swoich możliwości - zgodzi się Pan?

Michał Lewandowski, były tenisista, trenera i komentator: W Idze na pewno drzemią rezerwy, które w przyszłości w takich meczach mogą zostać wydobyte. Ale trzeba pamiętać, z kim ona grała. Niektóre obrazki pokazujące, że była bardzo blisko, są złudne. Kluczowe momenty bardzo często należą do tych zawodniczek, które są faworytkami. Ash Barty była faworytką i spisała się w tej roli. Po przegraniu trzech pierwszych gemów była spokojna. Przyjęła to, że Iga ma świetną prędkość piłki. Okazało się, że nawet ktoś taki jak Barty musiał się na chwilę zatrzymać i pomyśleć, co tu zrobić, żeby tę młodą, rozpędzoną Igę zatrzymać. Ale Barty ma taki wachlarz możliwości, o jakim każda tenisistka marzy. Dlatego znalazła sposób na Igę.

Cenne, że gdy Barty przejęła kontrolę, to Iga się nie poddała. Czasami się frustrowała, ale walczyła, odgryzała się, tworzyła sobie szanse. To nie był mecz jak marcowe 0:6, 4:6 z Garbine Muguruzą.

- To prawda. Iga walczyła, mimo że miała momenty frustracji i momenty czystej nerwowości na korcie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio popełniła trzy podwójne błędy serwisowe w jednym gemie.

I to w zaledwie sześciu punktach. Bo Barty też miała gema z trzema podwójnymi błędami, ale tamten trwał pewnie z 10 minut.

- Zgadza się. Iga w całym meczu nie popełniła 20 podwójnych błędów, tylko zrobiła ich sześć. A skoro aż trzy zrobiła w jednym gemie, to to nam pokazuje, jakie obciążenie pojawiło się u niej przy stanie 5:5 w pierwszym secie. To będzie cenna nauka. To jest bardzo wartościowa lekcja dla Igi. Takie się pobiera tylko w warunkach bojowych. Znany trener, były tenisista, Brad Gilbert, mówi, że wygrana to tylko zwycięstwo, a porażka to wartościowa lekcja. Iga lekcję odebrała. A przy tym spisała się bardzo dobrze. Grała z liderką rankingu jak równa z równą. Był nawet taki moment uznania dla Igi ze strony Ash Barty.

Mówi Pan o tym, że Australijka potrafiła pokiwać z uznaniem głową po akcji Polki? To się zdarzyło kilka razy.

- Tak. To świadczy o klasie Barty i o drzemiącym w Idze potencjale. Duży turniej, wielka rywalka, dobry mecz - to nie była taka porażka jak na przykład z Simoną Halep w 2019 roku na kortach Rolanda Garrosa, gdy Iga kompletnie nie zaistniała. Ona cały czas się rozwija.

Podkreślmy też, że Barty przed Madrytem wygrała turniej w Stuttgarcie, a dla Igi to był dopiero trzeci w sezonie mecz na mączce. Pewnie z czasem Polka będzie lepiej trafiała pierwszym serwisem, lepiej poczuje kort i będzie miała więcej precyzji w wymianach?

- Na pewno Madryt Iga opuści z podniesioną głową. Nie poniosła bolesnej porażki. Oczywiście znając jej charakter, wiem, że będzie miała sobie dużo do zarzucenia. Ale ona na pewno może spokojnie patrzeć w dalszą część sezonu na kortach ziemnych. Pamiętajmy tylko, że na mączce warunki gry są zupełnie różne w kolejnych miejscach, że tu nie jest jak na betonie. Zaraz w Rzymie Idze będzie trudniej, bo korty będą wolniejsze. Za to na kortach Rolanda Garrosa Iga czuje się bardzo dobrze, a to będzie najważniejszy moment, na to wszyscy czekamy.

Życzyłby Pan Idze rewanżu z Barty w Paryżu? Najlepiej w dalszej fazie turnieju niż trzecia runda.

- Im później, tym lepiej. Australijka się rozkręca. W Stuttgarcie turniej wygrała, chociaż wcale tam jeszcze nie błyszczała.

Widzi Pan w internecie coraz częstsze opinie, że Iga nie radzi sobie z nerwami? Mnie to zaskakuje.

- Są sytuacje, w których układ nerwowy jest bardzo obciążony i zdarzy się nerwowa reakcja. Ale przecież dziewczyna nie wygrałaby Rolanda Garrosa, gdyby sobie nie radziła z emocjami. Tu nie było załamania nerwowego, łamania rakiet i tak dalej. Oczywiście w kluczowych momentach meczu z Barty Iga troszkę zawiodła, ale to się może zdarzyć każdemu. To ciągle jeszcze bardzo młoda dziewczyna. Ona jeszcze nabiera wprawy, jeszcze w wielu sytuacjach znajdowała się rzadko. I na pewno pracuje nad sferą mentalną. Jej się na treningu do końca nie przećwiczy, tu trzeba pracy w ważnych meczach. W każdym razie na pewno Iga nie przegrała z Barty mentalnie, na pewno nie wyszła na kort z myślą "co to będzie?". Tu była wyrównana walka.