Doi była krok od zwycięstwa. Niesamowita wola walki! "Boli od patrzenia" [WIDEO]

To był ponad trzygodzinny pojedynek na wyniszczenie, ale też pokaz koleżeństwa. W Charleston zagrały przeciw sobie deblowe partnerki, Nao Hibino i Misaki Doi. Gdy Doi cierpiała po ataku skurczów, Hibino czekała na nią, nie przejmując się limitami czasu. Doi poddała się dopiero na początku tie-breaka trzeciego seta.

Stawką była druga runda turnieju na mączce WTA 250 w Charleston. Faworytką była Misaki Doi (78. WTA), bo Nao Hibino (88. WTA) w pięciu ostatnich turniejach z rzędu odpadała już po jednym meczu. Teraz wreszcie wygrała, i to po meczu, obok którego trudno było przejść obojętnie. Chwilami wszystko bolało od samego patrzenia, jak Misaki Doi stara się dokończyć mecz mimo bardzo bolesnych skurczów. Mecz trwał ponad trzy godziny, Doi walczyła z ogromnym bólem przez kilka gemów, zanim poddała się po jednym punkcie tie-breaka trzeciego seta. 

Zobacz wideo "Hurkacz twardo stąpa po ziemi. O jego głowę jestem spokojny"

Misaki Doi z niesamowitą wolą walki. Ostatecznie kontuzja nie pozwoliła na kontynuowanie meczu

Pierwszy set przebiegł w miarę normalnie, choć i w nim prowadzenie zmieniało się dramatycznie. Misaki Doi przegrywała 1:3, udało jej się wyjść na 5:4, ale wtedy Hibino wygrała trzy kolejne gemy i pierwszego seta 7:5. W drugim secie Hibino prowadziła już 5:1, miała dwie piłki meczowe na 6:4, ale zmarnowała szanse na domknięcie meczu. Doi zdołała wygrać 7:5, potrzebny był trzeci set, a w nim to zmęczenie zaczęło dyktować warunki. 

Najpierw w kłopoty wpadła Hibino i jej prowadzenie 2:0 zmieniło się w prowadzenie Doi 5:2. Po tych pięciu kolejnych wygranych gemach przyszła kolej Doi na walkę ze skurczami. Ale w jej przypadku ból był tak silny i nie ustępował, że końcówka meczu zamieniła się w horror. Początkowo napady bólu były tak silne, że nie można było się zorientować, o co właściwie chodzi: czy to tylko skurcze, czy coś stało się ze stawem skokowym Japonki. Tenisistka w pewnym momencie ciągnęła nogę po korcie, w nadziei, że ból ustąpi. Rozciągała się między akcjami, prosiła o masaże, grała przez moment na stojąco. Hibino cierpliwie czekała, aż rywalka będzie gotowa, nawet ryzykując karę za przekroczenie limitu czasu przy serwisie. Hibino wyrównała na 5:5. Ale Doi, nawet mając tak ograniczonego ruchy, zdołała jeszcze wygrać jednego gema i wyjść na prowadzenie 6:5. Hibino doprowadziła do tie-breaka. W nim już po pierwszym przegranym punkcie Doi musiała się poddać. 

Kolejną rywalką Hibino będzie w środę Amerykanka Francesca di Lorenzo. Rozgrywany obecnie turniej na słynnej zielonej mączce w Charleston turniej jest drugim rozgrywanym w tym miejscu tydzień po tygodniu. Poprzedni, Volvo Car Open, wygrała Rosjanka Weronika Kudermietowa. Obecny turniej, Charleston II, nazywa się - jakkolwiek by to brzmiało w zestawieniu z kłopotami Doi - Musc Health Women's Open.