Marcin Matkowski: Prezes PZT kłamie. Ten odpowiada i publikuje dowód

"Prezes PZT, kłamiąc na mój temat, próbuje usprawiedliwić i uwiarygodnić sytuację opisaną w Pana artykule" - pisze do Sport.pl Marcin Matkowski. Finalista US Open 2011 w turnieju debla odnosi się do rozmowy z prezesem Mirosławem Skrzypczyńskim, którą opublikowaliśmy w środę.

W środę przedstawiliśmy sprawę fałszerstwa, którego kilka dni temu dopuścił się główny trener PZT Tomasz Iwański.

"Rosjanka Ksenia Jefremowa ma 12 lat i mówi się o niej jako o przyszłej gwieździe światowego tenisa. Jest rzeczywiście bardzo dobra. Świetna. Mieszka we Francji, trenuje w akademii Patricka Mouratoglou, czyli szkoleniowca Sereny Williams. Już ma sponsorów, m.in. giganta odzieżowego Nike. I właśnie wygrała turniej w Bytomiu. Dla dorosłych. I tu pojawia się problem. Główny trener Polskiego Związku Tenisowego Tomasz Iwański sfałszował datę urodzenia dziewczynki, bo regulamin nie pozwalał jej na start" - napisaliśmy. I o sprawie porozmawialiśmy z prezesem Mirosławem Skrzypczyńskim.

Zobacz wideo Reakcja Igi Świątek mogła zaniepokoić. "Przypomnieliśmy sobie, że ma dopiero 19 lat"

Całkowite mijanie się z prawdą

Po tym artykule dostaliśmy maila od Marcina Matkowskiego. Za jego zgodą cytujemy całą treść wiadomości.

Witam Panie Łukaszu,

w nawiązaniu do Pana artykułu i wypowiedzi Prezesa PZT na mój temat, chciałbym powiedzieć:

1) Prezes PZT mówi nieprawdę i wprowadza w błąd opinię publiczną mówiąc, że na początku naszej kariery z Mariuszem Fyrstenbergiem dostaliśmy dziką kartę do turnieju na Ukrainie. Na Ukrainie zagraliśmy raz w 2003 w Dniepropietrowsku, w dużym challangerze, kiedy byliśmy już w top 100 debla po wygraniu turnieju ATP w Sopocie i kilku challangerów i zagraliśmy tam bez dzikiej karty. Pisanie, że jakaś inna federacja nam pomogła jest całkowitym mijaniem się z prawdą. Pomoc razem z Mariuszem w postaci dzikich kart dostaliśmy tylko od polskich turniejów, wymieniając między innymi: Szczecin, Sopot, Poznań czy Wrocław.

2) Prezes PZT, kłamiąc na mój temat, próbuje usprawiedliwić i uwiarygodnić sytuację opisaną w Pana artykule.

PS. W załączeniu drabinki z powyższego turnieju.(brak WC czyli wild card/dzika karta przy naszych nazwiskach)

Pozdrawiam,

Marcin Matkowski

Członek Zarządu | Dyrektor Turnieju

Tennis Consulting Sp. z o.o.

A oto załącznik przysłany przez Marcina Matkowskiego (czerwone zakreślenia od redakcji):

Drabinka turnieju w Dniepropietrowsku w 2003 rokuDrabinka turnieju w Dniepropietrowsku w 2003 roku Marcin Matkowski

 "Może ich pan zapytać"

Oczywiście Matkowski odnosi się do tego fragmentu naszej rozmowy z prezesem PZT:

Mam pytanie inne, nie o regulaminy. Jaki mamy interes w tym, żeby na siłę dawać dziewczynce z Rosji dziką kartę do turnieju z udziałem wyłącznie Polek?

- Już panu wytłumaczę. Ostatnio nasza zawodniczka, bardzo zresztą utalentowana, grała we Włoszech, bo dostała tam dziką kartę. Ale nazwisko nic panu nie powie, bo to dziewczyna jeszcze młoda. Żeby panu ułatwić zadanie: zna pan takie nazwiska - Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski?

Oczywiście.

- No to był taki turniej na początku ich kariery na Ukrainie, gdzie chłopaki próbowali się przebić, ale oczywiście nie mieli szans. Może ich pan zapytać. I wie pan, kto im pomógł, żeby się dostali? Bo widział w nich potencjał?

Kto?

- Ukraińska federacja. I przyznała im dzikie karty [...] Jak my mamy do dyspozycji osiem dzikich kart, to jak jedną oddamy, a w zamian dostaniemy taką kartę, jaka pomogła Fyrstenbergowi i Matkowskiemu, no to wie pan...

Prezes: Informację otrzymałem od sędziego

O mailu od Matkowskiego poinformowaliśmy prezesa. Po krótkiej rozmowie Skrzypczyński postanowił przysłać następującą wiadomość:

Panie Redaktorze informację o przyznaniu WC dla Pana Matkowskiego i Mariusza Frystenberga otrzymałem od wieloletniego sędziego międzynarodowego Pana Marka Plichcińskiego i uważając ją za wiarygodną udostępniłem na potrzeby wywiadu. Przesyłam dowód 

Mail Mirosława SkrzypczyńskiegoMail Mirosława Skrzypczyńskiego mail