Iga Świątek odpadła w Miami. Konjuh zagrała tak, że Polka była bliska płaczu

Co to była za bitwa: przeciw świetnie grającej Anie Konjuh, w upale i zmieniającym się słońcu, Iga Świątek nie była w stanie znaleźć sposobu na awans do czwartej rundy Miami Open. Przegrała 4:6, 6:2, 2:6.

Miami Open to jest w tym roku droga przez mękę dla faworytek i w sobotę wypadło na Igę Świątek. Turniej jest wietrzny i upalny, trzeba często walczyć z samą sobą, musiały tu już w pierwszych meczach wychodzić z wielkich opresji Ashleigh BartySimona Halep zanim wycofała się z powodu urazu ramienia, ledwo się obroniła w pojedynku z Caroline Garcią. A teraz swoją próbę ognia miała Polka. I niestety, przegrała. Po frustrującym pierwszym secie, po uratowaniu się w drugim, przyszło załamanie w trzecim. Iga miała taki moment przy 1:2, gdy po przegraniu podania była bliska łez. I do końca meczu zdobyła już tylko jednego gema.

Zobacz wideo

Od początku było jasne, że Świątek miała tutaj bardzo trudne losowanie, po drodze pełno pułapek, już pierwszy mecz z Barborą Krejcikową mógł taką być, bo Czeszka gra ostatnio świetnie. Ale z Krejcikovą Iga poradziła sobie bez większych problemów. Dopiero odrodzona Ana Konjuh postawiła takie warunki, że Polka nie znalazła odpowiedzi.  

Chorwatka rozgrywa w Miami najlepszy turniej od lat. Być może turniej przełomowy w odbudowywaniu kariery po kontuzjach, po operacjach łokcia. Rankingowo Konjuh, która pierwszy turniej WTA Tour wygrała już jako siedemnastolatka, jest jeszcze w czwartej setce. Ale gra dziś na poziomie kilkudziesięciu najlepszych zawodniczek na świecie. Startuje w Miami z dziką kartą i dopiero w meczu z Igą przegrała seta. Wcześniej odprawiła Katerinę Siniakową i był to jej pierwszy od trzech lat wygrany mecz w drabince głównej WTA Tour. A potem nad Madison Keys odniosła pierwsze od czterech lat zwycięstwo z tenisistką z Top 20. Teraz ma już drugie w ciągu tygodnia.  

Vasek Pospisil"Zdyskwalifikuj mnie!". Dalsze słowa ambitnego tenisisty nie nadają się do cytowania

W tym meczu ważył każdy błąd. Rzadziej myliła się Chorwatka

Przegrany pierwszy set był już bardzo poważnym ostrzeżeniem. W tym roku Iga Świątek tylko raz zaczęła od przegrania seta wygrany pojedynek, ze Słowenką Kają Juvan w rozgrzewkowym turnieju przed Australian Open. Ale skruszyć opór Juvan było dużo łatwiej niż zniechęcić Konjuh. Aż do piątego gema w drugim secie to Chorwatka dyktowała przebieg meczu. To jej punkty przychodziły łatwiej, a Iga każdy swój musiała wyrwać sposobem, precyzją albo siłą. Konjuh znakomitymi strzałami z bekhendu, wyczuciem przy returnach kontrowała pomysły Świątek, nie pozwalała Polce zbudować pewności siebie. Atakowała jej serwis, nie bała się mocnych wymian z szukaniem uderzeń przy linii. W tym meczu ważył każdy błąd, zwłaszcza na początku drugiego seta, gdy na przemian Konjuh i Świątek próbowały przełamać swoje podania w każdym gemie. I nie zniechęcały się, gdy rywalka się obroniła, zaczynały kolejny atak.  

Wspomniany piąty gem drugiego seta mógł okazać się przełomowy. Iga Świątek musiała w nim bronić aż czterech breakpointów, było aż szesnaście punktów, przewaga przechodziła na obie strony, gem ciągnął się w nieskończoność. Ale zdobyła go Iga. A potem dopiero drugi raz w tym meczu udało jej się przełamać podanie Konjuh. Pierwsze przełamanie, w pierwszym secie, nie zmieniło przebiegu gry. Drugie zmieniło. Zaczęło być widać, że Konjuh złapała zadyszkę, serwis przestał funkcjonować tak dobrze, Świątek zaskakująco łatwo jak na ten mecz doprowadziła drugiego seta do końca, nie oddając już żadnego gema.

Australian Open TennisMagda Linette przegrała z Johanną Kontą po zaciętym pojedynku

Idze Świątek został w Miami jeszcze debel

I gdy wydawało się, że wszystko zaczęło się wreszcie układać, zmęczenie rywalki będzie się kumulować i uda się doprowadzić ten mecz do dobrego końca, przyszedł kolejny zwrot. Obie tenisistki poprosiły o przerwę przed trzecim setem, Iga Świątek zniknęła na dłużej. Zaczęła trzeciego seta od wygranego gema, a potem zaczęły się problemy. Gdy Świątek dała się przełamać na 1:2, po przegraniu decydującej piłki przysiadła na korcie załamana. Gdy odpoczywała na ławeczce, wydawała się bliska łez. Tak jakby wpadła w popłoch, że jednak nie uratuje tego zwycięstwa - mówiła ostatnio, jak dużym obciążeniem jest nowa rola faworytki - albo coś zaczęło jej mocniej dolegać. I nie odzyskała już kontroli nad meczem. Chorwatka zdobyła trzy kolejne gemy, starała się jak najlepiej przygotowywać uderzenia, jak najmniej biegać, dopisywała sobie punkty dość łatwo. Iga wygrała dopiero gema na 2:5. Ale potem Konjuh dokończyła mecz. Czeka ją wielki skok w rankingu (już o blisko sto miejsc, a w czwartej rundzie przeciw Anastazji Sewastowej to Chorwatka będzie faworytką), Idze zostaje w Miami jeszcze debel, w parze z Bethanie Mattek-Sands. Tak Polka kończy pierwszą część sezonu na kortach twardych, teraz zacznie się czas mączki i przygotowania do Roland Garros.