Niesamowite zwycięstwo nad Igą Świątek. Kibice niesłusznie wieszają psy na Polce

Ana Konjuh zatrzymała Igę Świątek w trzeciej rundzie turnieju WTA w Miami (6:4, 2:6, 6:2). Polka zagrała dobre spotkanie, ale rywalka była jeszcze lepsza. I to mimo że ostatnie lata straciła z powodu urazów. - To było frustrujące z tymi wszystkimi operacjami i powrotami - przyznała Konjuh, która jest rewelacją na Florydzie.

Cztery lata temu 19-letnia wówczas Ana Konjuh była w podobnym miejscu, co dziś Iga Świątek. Chorwatka znajdowała się na 20. pozycji w rankingu WTA, miała za sobą m.in. ćwierćfinał US Open 2016, czwartą rundę Wimbledonu 2017,  zwycięstwo w Nottingham 2015 i finał w Auckland 2017. Na drodze do najlepszej ósemki w Nowym Jorku pokonała m.in. Agnieszkę Radwańską 6:4, 6:4.

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Kontuzje zatrzymały Chorwatkę

Wspaniale zapowiadającą się karierę tenisistki z Dubrownika przerwały kontuzje. Problemy zdrowotne ustąpiły dopiero niedawno. W tym czasie zdążyła m.in. przejść cztery razy operację łokcia. Spadła do czwartej setki rankingu WTA. Dziś jest 338. na świecie. Taka pozycja nie dawałaby jej prawa startu nawet w eliminacjach do turnieju w Miami, ale organizatorzy imprezy na Florydzie przyznali jej dziką kartę. 

Konjuh nie zmarnowała szansy. W pierwszej rundzie pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą (70. WTA), w drugiej reprezentantkę gospodarzy Madison Keys (19. WTA), a w trzeciej naszą Igę Świątek (16. WTA). W żadnym z tych spotkań Konjuh nie była faworytką. Zwłaszcza w dwóch ostatnich, gdy ogrywała finalistkę US Open 2017 i mistrzynię Roland Garros 2020.

To Konjuh wygrała, a nie Świątek przegrała

Spotkanie z Polką było kolejnym popisem ze strony Chorwatki. 23-latka grała niezwykle skutecznie. W całym meczu miała aż 40 winnerów i tylko 18 niewymuszonych błędów. Obłędna statystyka biorąc pod uwagę jej ryzykowny styl gry. Szczególnie groźna była z returnu, gdy atakowała drugi serwis Świątek. Nasza tenisistka nie zagrała w sobotę złego spotkania. Także miała dodatni bilans winnerów-niewymuszonych błędów (27-21). To jednak nie wystarczyło na świetnie dysponowaną Konjuh.

Imponujący był zwłaszcza powrót Chorwatki w trzecim secie. Od stanu 2:2 w drugiej partii Polka wygrała pięć gemów z rzędu. Wydawało się, że szala przechyla się na jej stronę. A jednak Konjuh odrodziła się trzeciej partii. Wygrała sześć z ostatnich siedmiu gemów i zasłużenie awansowała do czwartej rundy w Miami. To ona wygrała to spotkanie, a nie Świątek przegrała.

- Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tego zwycięstwa. Dlatego mój trener był tak podekscytowany. Wiem, że Iga jest świetną zawodniczką. Nie znałam jej, wcześniej z nią nie grałam. Nie było mnie przez jakiś czas w tourze. Mam nadzieję, że takich spotkań będzie znacznie więcej w moim wykonaniu - powiedziała Chorwatka cytowana przez WTA Insider.

- Wiedziałam, że przez cały czas muszę być agresywna. Utrzymanie mojego serwisu było kluczową sprawą. Iga jest świetna w dłuższych wymianach i lubi, gdy ma czas na forhend, więc starałam się tego uniknąć. Jestem podekscytowana, że mogę zagrać w czwartej rundzie - dodała. W meczu o ćwierćfinał Konjuh nie jest bez szans. Jej rywalką miała być Simona Halep, ale Rumunka wycofała się z imprezy z powodu kontuzji, dzięki czemu do najlepszej ósemki awansowała Łotyszka Anastazja Sewastowa i to ona zmierzy się z 23-letnią Chorwatką.

Polka docenia klasę rywalki

- Myślę, że Ana grała naprawdę dobrze. Czytałam, że po meczu powiedziała, że nie chciała mi dawać czasu na forhend. Myślę, że to była z jej strony bardzo dobra taktyka. Była niesamowicie agresywna i sporo ryzykowała, ale jej piłki trafiały w kort. Jest w dobrej formie - przyznała Iga Świątek, cytowana przez portal tennis.com.

To pierwsze trzysetowe zwycięstwo Any Konjuh nad zawodniczką z czołowej "20" świata od lutego 2017. Jednocześnie pierwszy raz od lipca 2017 wygrała trzy mecze w turnieju głównym WTA. Po wygranej nad Świątek jest już 241. w rankingu "live". Pierwszy raz od lipca 2018 wróci do top 250. Ewentualny awans do ćwierćfinału pozwoli jej zbliżyć się do drugiej setki.

Walka o marzenia. "Nadal chcę tam być"

Historia Any Konjuh nadaje się na film. Film motywacyjny dla wielu sportowców, którzy walczą z kontuzjami, którzy tracą wiarę, że mogą jeszcze wrócić na najwyższy poziom. Chorwatka kilka razy próbowała odzyskać formę. Za każdym razem odnawiały jej się urazy. Teraz jest wreszcie zdrowa. Niewykluczone, że występ w Miami pozwoli jej znów uwierzyć w siebie. Szkoda trochę, że kosztem m.in. Igi Świątek, ale Polka nie może mieć do siebie zbyt wielu pretensji. Jeśli już, to o jakość drugiego podania, które Chorwatka w całym spotkaniu wielokrotnie atakowała. Poza tym Świątek przegrała po prostu z lepszą zawodniczką.

Hubert Hurkacz poznał rywala w III rundzie w Miami! Polak ma szansę na rewanżHubert Hurkacz poznał rywala w III rundzie w Miami! Polak ma szansę na rewanż

Na tenisistkę z Raszyna spadła po sobotniej porażce spora krytyka ze strony kibiców. Często zupełnie absurdalna, jak sugestie, by zmieniła już sztab szkoleniowy, że ma problemy z głową czy powinna rozstać się z psychologiem. Zamiast tego warto docenić piękną historię, jaką pisze w Miami Ana Konjuh. Przez ostatnie lata Chorwatka była dowodem na to, jak trudno wrócić do tenisowych rozgrywek po wielokrotnych problemach zdrowotnych. Dziś pokazuje, że wszystko jest możliwe. - Jest dobrym przykładem wiary w siebie i tego, że nawet przy takich problemach można wrócić na wysoki poziom - dodała Świątek, cytowana przez Huberta Błaszczyka z TVP Sport.

- To było frustrujące przez ostatnie kilka lat, z tymi wszystkimi operacjami i powrotami. Nie działało. Rozgrywanie meczów w Miami, tak dobra moja gra na tym poziomie, dodają mi pewności siebie. Nadal mam sporo pracy do wykonania, nadal chcę być tam, gdzie byłam - kończy Konjuh.

Takim składem Polska ma zagrać z Andorą. Sousa nie przestaje zaskakiwać!Takim składem Polska ma zagrać z Andorą. Sousa nie przestaje zaskakiwać!

Więcej o: