"Organizacja WTA wprowadziła wyjątkowe zasady liczenia punktów na czas pandemii. Z tego powodu obecny ranking nie oddaje realnego układu sił w kobiecym tenisie. Cierpią na tym m.in. Iga Świątek i Naomi Osaka" - pisał niedawno nasz dziennikarz Dominik Senkowski.
Pandemia koronawirusa sprawiła, że obecnie obowiązują zupełnie inne zasady, na podstawie których układane są rankingi WTA i ATP. "Przed pandemią obowiązywał system 12-miesięczny. Zawodniczki i zawodnicy musieli bronić punktów zdobytych w poprzednim sezonie w danym turnieju, zyskiwali punkty w przypadku poprawy wyniku. Modyfikacja nastąpiła w sierpniu ubiegłego roku, gdy po przerwie spowodowanej pandemią wróciły rozgrywki. Od tego czasu ranking obejmuje wyniki osiągnięte przez zawodniczki na przestrzeni ostatnich 22 miesięcy. Zaliczanych jest do niego 16 najlepszych rezultatów uzyskanych w tym okresie. Co ważne, dany turniej jest uwzględniany w klasyfikacji tylko raz.
Cel zmian był taki, by tenisistki, które z powodu obaw przed COVID-19, zrezygnują z występów w danych imprezach, nie straciły punktów. Dzięki temu np. Ash Barty zachowała punkty za występy w US Open i Roland Garros, choć nie wzięła udziału w obu turniejach w zeszłym roku".
Liderką jest Barty, choć na podstawie ostatnich wyników wielkoszlemowych zdecydowanie najlepszą tenisistką świata jest Naomi Osaka. Obecne zestawienie WTA przestało oddawać realny układ sił w damskim tenisie.
Gdyby obowiązywały stare zasady, to zestawienie wyglądałoby zupełnie inaczej. Jak wyliczyli dziennikarze portalu tennishead.net liderką byłaby Naomi Osaka przed Wiktorią Azarenką i Igą Świątek. Największy skok zanotowałaby wtedy właśnie Azarenka i Polka - obie znajdowałyby się wyżej aż o 13 pozycji. Natomiast o 12 miejsc przesunęłaby się Belgijka Elise Mertens, a o 10 Amerykanka Jennifer Brady.
"Kiedy wróci dawny ranking, a punkty będą liczone według występów z 12 miesięcy? Oficjalnie wciąż nie wiadomo i wszystko zależy od rozwoju pandemii. WTA bardzo długo nie chciała ogłosić kalendarza na sezon 2021. W końcu to uczyniła, ale tylko na pierwsze pół roku. Sytuacja na świecie pozostaje niepewna. Tymczasowo nie jest to wielki problem, że ranking nie oddaje układu sił w rozgrywkach. Gorzej, gdyby taka sytuacja utrzymywała się w kolejnych miesiącach. Pozycje w rankingu mają przełożenie na rozstawienie w Wielkim Szlemie. Piąta w zestawieniu Iga Świątek miałaby na ten moment łatwiejszą drogę niż sklasyfikowana na 16. pozycji. Z perspektywy Polki oby przed zaplanowanym na maj Roland Garros wróciły już stare zasady liczenia punktów do rankingu" - napisał Dominik Senkowski.