Eugenie Bouchard wreszcie wraca do wielkiego tenisa. A i tak pomylono ją z Igą Świątek

Paweł Wilkowicz
Jej wyniki na korcie już tak bardzo rozjeżdżały się z wynikami na Instagramie, że nawet Nike straciło cierpliwość i skreśliło ją ze swojej drużyny. Ale Eugenie Bouchard wróciła: zagra w niedzielę w Guadalajarze w drugim finale WTA w pół roku. Jeśli pokona Sarę Sorribes-Tormo, będzie o krok od pierwszej setki rankingu.

Była kiedyś piąta na świecie, a potem wylądowała w czwartej setce WTA. Ze świata gwiazd, o które zabiegali organizatorzy najważniejszych turniejów, wypadła gdzieś na pogranicze WTA i drugiej ligi - ITF, a i tam czasem odpadała w pierwszych rundach. Kiedyś pozowała w najważniejszych tenisowych sesjach Nike, a potem zaczęło jej tam być coraz mniej, aż w końcu w marcu 2020 firma podziękowała jej za współpracę. Bouchard rozstawała się z kolejnymi trenerami, kibice pisali, żeby już sobie dała spokój z tenisem, a zajęła tym, co jej wychodzi, czyli pozowaniem do zdjęć. Finał Wimbledonu 2014 okazał się jedynym w Wielkim Szlemie, wygrana w Norymberdze w 2014 jedynym tytułem w WTA Tour, a finał w Kuala Lumpur 2016 – ostatnim meczem o tytuł. Ostatnio już tylko na Instagramie Bouchard nadal była w światowej czołówce, co było dla niej i błogosławieństwem, i przekleństwem. Bo to samo zdjęcie jest inaczej odbierane po zwycięstwie, a inaczej po porażce na korcie

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Wszyscy już tracili cierpliwość do Bouchard. Ale ona nie straciła cierpliwości do tenisa

Wszyscy już tracili cierpliwość do Eugenie Bouchard. Ale ona nie straciła cierpliwości do tenisa. Nawet w pewnym momencie zrobiła, jak jej radzili: dała sobie spokój z graniem. Potrzebowała przerwy, wyciszenia po fatalnych miesiącach 2019, gdy zdarzyło jej się 13 porażek z rzędu. Ani głowa, ani mięśnie nie pracowały wtedy jak trzeba. Ale potem zawzięła się, odbudowała formę fizyczną, pogodziła się z tym, że jeśli decyduje się na wielki powrót, to mogą się też przydarzać na tej drodze wielkie wpadki. Trzeba o nich jak najszybciej zapomnieć i iść dalej.

Martina NavratilovaPartnerka zażądała połowy majątku Navratilovej. Takiego rozwodu Ameryka jeszcze nie widziała

Od wspomnianego finału w Kuala Lumpur w 2016 cztery i pół roku czekała na kolejny mecz finałowy w WTA Tour, a teraz w kilka miesięcy ma już dwa: we wrześniu 2020 przegrała dopiero w finale w Stambule z Rumunką Patricią Marią Tig, w sobotę nad ranem polskiego czasu awansowała do finału WTA 250 w Guadalajarze, pokonując w dwóch setach włoską kwalifikantkę Elisabettę Cocciaretto 6:2, 7:6 (7-2). W finale zagra z Hiszpanką Sarą Sorribes Tormo, która nadspodziewanie łatwo pokonała Czeszkę Marie Bouzkovą 6:3, 7:6 (7-3). Dla Sorribes Tormo to pierwszy finał WTA, dla Bouchard ósmy. Kanadyjka już sobie zapewniła duży skok w najnowszym rankingu, ze 144. miejsca na 116. Jeśli wygra cały turniej, może się przesunąć na początek drugiej setki. A to wszystko zdarzyło się tuż po drugim mocnym ciosie, który Bouchard przyjęła w 2021: porażce już w pierwszej rundzie turnieju w Lyonie.

Bouzkova i jej talizman w bucieTenisistka poprosiła o przerwę, zdjęła but. To, co wyjęła, oddała trenerowi na przechowanie [WIDEO]

"Już nie czuję, że muszę codziennie wrzucać zdjęcie mojego tyłka"

Pierwszy cios z 2021 był jeszcze mocniejszy. Tak mocny że mógł ją wepchnąć z powrotem w kryzys: w lutym odpadła w kwalifikacjach Australian Open w zadziwiających okolicznościach. Przegrała już w drugiej rundzie eliminacji, z Chinką Yue Yuan z trzeciej setki rankingu, będąc zdecydowaną faworytką. W drugim secie prowadziła 4:1, a potem przegrała kolejnych pięć gemów i cały mecz. To załamanie przyszło, gdy wydawało się, że wszystko już wraca na dobrą drogę: po finale w Stambule doszła do trzeciej rundy w Roland Garros, wyeliminowała ją dopiero Iga Świątek (i na zdjęciach z tego meczu Iga, odpoczywająca teraz przed następnym turniejem w Miami, występowała dziś w niektórych serwisach informacyjnych jako Bouchard).

Wydźwignęła się na koniec 2020 na 141. miejsce w rankingu, znalazła nowego sponsora - teraz gra w New Balance - odbudowała się fizycznie. A jednak Australian Open uciekło jej drugi rok z rzędu. I jeszcze miesiąc później w Lyonie, gdzie grała z dziką kartą, wyeliminowała ją już w pierwszej rundzie Białorusinka Aliaksandra Sasnowicz. Ale Bouchard znów się zawzięła. Została w Lyonie do końca, bo w parze z Olgą Danilović doszły do finału debla. Potem wsiadła w samolot i poleciała za ocean wykorzystać kolejną dziką kartę. Po przylocie zagrała właściwie z marszu i wszystko nagle zaczęło się układać. Pokonała kolejno Caroline Dolehide, Kaję Juvan, Caty Mc Nally i Cocciaretto. Najcenniejsze było dwusetowe zwycięstwo nad Juvan, rywalką z pierwszej setki rankingu. Ale i zwycięstwo nad Cocciaretto, choć to kwalifikantka, warto docenić, to ona wyeliminowała w Guadalajarze najwyżej rozstawioną Nadię Podoroską. W drugim secie Włoszka była bliska przejęcia kontroli nad meczem, ale Bouchard w decydujących wymianach tie-breaka była już zdecydowanie lepsza, znakomicie uderzała forhendem.

Urszula Radwańska chce wrócić do czołowej setki rankingu WTARadwańska idzie jak burza. Polka awansowała do półfinału turnieju w Kazaniu

Sorribes Tormo (71. WTA) będzie faworytką finału, ale dla Bouchard to już jest wygrany tydzień. Jeden z tych, w których się spłaciły mądre decyzje z 2019. Już przed pandemią Bouchard zwróciła się do właściwych ludzi: zaczęła pracować z Gilem Reyesem, trenerem przygotowania fizycznego, któremu sławę zapewniła praca z Andre Agassim (Agassi i jego żona Steffi Graf też czasem grają z nią treningowo w Las Vegas, gdzie Bouchard przeniosła się, by ćwiczyć pod okiem Reyesa). Od wiosny 2020 Bouchard współpracuje z Rennae Stubs, kiedyś deblistką numer jeden na świecie i byłą trenerką Karoliny Pliskovej. Nabrała więcej dystansu. Również do Instagrama. - Może się starzeję. Już nie czuję, że muszę codziennie wrzucać zdjęcie mojego tyłka.