Szczere słowa Igi Świątek po porażce. "Dziś był na to najgorszy dzień"

Iga Świątek przegrała z Garbine Muguruzą 0:6, 4:6 w III rundzie turnieju w Dubaju. - Po pierwszym secie miałam w sobie dużo złości. W takiej sytuacji trudno podejść z czystą głową do dalszej gry - przyznała 19-latka. Polka udowodniła jednak, że takie porażki potrafi przekuć w sukces.

- Na początku meczu byłam zestresowana - powiedziała Świątek na konferencji prasowej, cytowana przez serwis tennis.com. - Nie mogłam znaleźć nic, co pomogłoby mi wrócić do gry. Skupiałam się głównie na błędach, które popełniałam. Już w pierwszej rundzie miałam wiele nieczystych uderzeń, ale pod tym względem to był dla mnie prawdopodobnie najgorszy dzień. Tak się zdarza. Trudno jest wygrać spotkanie na poziomie WTA, gdy częściej uderzasz ramą rakiety niż jej strunami - dodała. 

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Zrozumiała złość Igi Świątek

19-letnia tenisistka popełniła w środę sporo błędów. Zawodził ją zwłaszcza serwis (38 proc. skuteczności pierwszego podania). Gdy trafiała pierwszym serwisem, wygrywała większość piłek (12/16), ale po drugim podaniu, z którego głównie musiała korzystać, zdobyła raptem osiem punktów na 26 możliwych (31 proc.). 

- Po pierwszym secie miałam w sobie dużo złości. W takiej sytuacji trudno podejść z czystą głową do gry. Czasami zdarzają się takie dni jak dziś. Trudno mi znaleźć powód, dlaczego tak grałam. Gdybym go znała, mogłabym coś zmienić - przyznała 19-latka z Raszyna.

Złość Świątek jest zrozumiała, bo rzadko zdarza się Polce przegrywać seta do zera. To był dopiero drugi taki przypadek w jej seniorskiej karierze na kortach twardych. W pierwszej partii z Muguruzą Świątek nie ugrała nawet gema, choć mogło to potoczyć się zupełnie inaczej. Przy stanie 1:0 Hiszpanka obroniła dwa break pointy. Kto wie, jak ułożyłby się dalszy set, gdyby Polka szybko odrobiła stratę serwisu.

- Od samego początku grałam dobre spotkanie - powiedziała Muguruza. - Kontrolowałam wynik i wykorzystałam przewagę. Czułam się jeszcze lepiej niż podczas meczu drugiej rundy. Te dwa spotkania dały mi dużo pewności siebie. Tym bardziej że przyleciałam do Dubaju późno i nie miałam czasu na przygotowania - dodała. 

W ćwierćfinale w Dubaju Garbine Muguruza zmierzy się z Aryną Sabalenką z Białorusi. Iga Świątek wraca na chwilę do Polski. Kolejny jej start to turniej w Miami 23 marca, nazywany "piątą lewą Wielkiego Szlema", jeden z najważniejszych w sezonie.

"Kicker": Wielkie powroty do reprezentacji Niemiec. Loew zmienił zdanie

Kolejna cenna lekcja Świątek

Każda porażka boli - te minimalne i te wyraźne. W przypadku Igi Świątek nie ma jednak powodu do zmartwień. Choć Polka była znacznie słabsza w Emiratach od Muguruzy, nie powinna się tym zbytnio przejmować. Nie raz już udowodniła, że bolesne przegrane potrafi przekuć w sukces. Gdy dwa lata temu debiutowała w Australian Open, Camila Giorgi zmiotła ją z kortu w drugiej rundzie. Kilka tygodni temu w Melbourne to Polka była lepsza od Włoszki. Podobnie było z Simoną Halep, z którą Świątek najpierw przegrała łatwo w Paryżu dwa lata temu, by rok później rozbić Rumunkę w drodze po tytuł wielkoszlemowy w stolicy Francji. 

Świątek i jej sztab z pewnością dobrze przeanalizują spotkanie z Muguruzą. Gdy przyjdzie do rewanżu, Polka będzie wyglądała na korcie nieco inaczej niż w Dubaju. Nie powinna już być aż tak stremowana rywalizacją ze swą idolką. Świątek od lat bowiem powtarza, że Hiszpanka jest jej ulubioną tenisistką. Pierwszego meczu przeciwko tej, która najbardziej ci imponuje, nie gra się łatwo. 

To trzecia porażka Igi Świątek w tym sezonie (wcześniej z Jekateriną Aleksandrową w drugiej rundzie turnieju WTA w Melbourne i z Simoną Halep w czwartej rundzie Australian Open). Niepowodzenia są stałym elementem życia tenisistów. Muguruza kilka dni temu została rozbita przez Petrę Kvitovą 2:6, 1:6 w finale w Dausze. Jest już jednak na tyle doświadczoną tenisistką, że szybko pozbierała się, poleciała do Emiratów i znów gra wspaniale. W spotkaniu ze Świątek imponowała koncentracją i wykorzystywaniem każdego słabszego momentu rywalki. 

Francuzi ocenili Milika za mecz z Rennes. Francuzi ocenili Milika za mecz z Rennes. "Musi się dostosować"

W środę widać było wyraźnie, że Hiszpanka jest o osiem lat starsza od Polki. Doświadczeniem górowała nad 19-letnią zawodniczką. Świątek musi rozegrać jeszcze wiele spotkań z tenisistkami ze ścisłej czołówki, by zacząć regularnie je ogrywać. Nie ma innej drogi. Można się tylko cieszyć, że w tak młodym wieku Polka ma już okazję rywalizować z najlepszymi. Dzięki zwycięstwu w Paryżu awansowała wysoko w rankingu i kwalifikuje się do najmocniej obsadzonych turniejów WTA. W nich co kilka dni będzie mogła zmierzyć się z taką Muguruzą lub Halep. To dla Świątek bezcenne lekcje tenisa na najwyższym poziomie.