Iga Świątek gra z "wyszczekaną dominatorką". Powiedziała "nie" rewolucji wenezuelskiej

Jakub Kręcidło
Dziś o 16 mecz Iga Świątek - Garbine Muguruza o ćwierćfinał turnieju WTA w Dubaju. Hiszpanka to po Simonie Halep najmocniejsza rywalka Igi Świątek w tym roku. Świetna reklama tenisa: odważnie gra, odważnie mówi. I tylko Wenezueli żal, że straciła taki talent.

Nazwisko ma baskijskie, po ojcu. Ale urodziła się niedaleko Caracas i w Wenezueli zostawiła większość rodziny. Jose Antonio Muguruza przyjechał do Caracas, by rozkręcić biznes metalurgiczny (produkuje miedziane rury i zbiorniki na gaz). Tam ożenił się z Wenezuelką Scarlet Blanco, z którą ma trójkę dzieci. Dwóch synów trenowało tenis do 21. roku życia, ale nie mieli talentu siostry. Im się nie udało, dopiero Garbine, młodsza od braci o 10 i 11 lat, spełniła rodzinne marzenie o wychowaniu mistrza sportu. Do szóstego roku życia Garbine wychowywała się w Wenezueli, tam uczyła się tenisa u trenera Rene Fajardo, kocha wenezuelskie plaże. Ale dawno już kraju mamy nie odwiedzała. French Open (2016) i Wimbledon (2017) wygrała dla Hiszpanii, choć pierwsza ojczyzna mocno zabiegała, by wybrała inaczej.  

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Obywatelka świata 

Jej dorastanie to już Barcelona i tamtejsza akademia Sergio Bruguery, ale Wenezuelczycy nadal traktowali Garbine jak swoją. Jeszcze w 2014 roku rząd Wenezueli złożył Muguruzie i jej rodzinie lukratywną ofertę wsparcia. Jak pisano w "El Mundo", oficjalnym powodem emigracji Garbine z Wenezueli, w której właśnie zaczynał swoją rewolucję Hugo Chavez, były kwestie sportowe. O nieoficjalnych rodzina głośno nie mówiła, przede wszystkim dla dobra miedziowego biznesu pana Jose Antonio, bo władze regularnie dokonywały wywłaszczeń. 

- Jestem obywatelką świata - mówi dyplomatycznie Muguruza, której tempo życia zwolniło dopiero w trakcie pandemii. - Moje walizki od dwóch miesięcy stoją puste. Czuję się z tym dziwnie, ale i dobrze - przekonywała tenisistka z Caracas, wychowana w Katalonii, zakochana w Kalifornii (trenowała tam przez pewien czas) i z adresem zameldowania w Szwajcarii, nad Jeziorem Genewskim. - Kocham i swoją hiszpańską, i wenezuelską krew - przekonuje Muguruza, która od matki dostała "karaibskie wyczucie rytmu i ruchy biodrami uruchamiające się po usłyszeniu salsy", a od ojca "baskijski upór".  

Iga Świątek podczas turnieju w AdelaidzieIga Świątek kontra Garbine Muguruza! Gdzie i o której oglądać hitowy mecz? Transmisja TV, stream online

Wyszczekana dominatorka 

O charakterku Garbine krążą legendy. Gdy trenowała z Fajardo i ojciec się wtrącał, mówiła mu, by się uciszył, bo "ona ma już trenera". - W szkole ustawiła wszystkie dzieci tak, że chodziły jak w zegarku – śmiał się Jose Antonio. Fajardo opisywał, że jest twarda, zdyscyplinowana, pewna siebie, zdeterminowana. Zaczęła chodzić, gdy miała sześć miesięcy. Rakietę do ręki wzięła w wieku trzech lat. W wieku sześciu była już w barcelońskiej akademii. Mając lat 17 debiutowała w turniejach WTA. A jako niespełna 21-latka wygrała pierwszy turniej w Hobart, niedługo później eliminując w Roland Garros Serenę Williams (6:2, 6:2). - W krótkim czasie przydarzyło mi się wiele dobrych rzeczy - uśmiechała się Muguruza, która w karierze wygrała siedem turniejów, a we wrześniu 2017 roku była liderką rankingu WTA. Później miała swoje wzloty i upadki, normalne dla kobiecego tenisa, ale ostatnio znowu jest na fali wznoszącej. I dziś zagra ze Świątek.  

Jest w rankingu tuż za Igą, dużo niżej niż najmocniejsza rywalka Igi Świątek w tym roku, Simona Halep, która wyeliminowała Polkę z Australian Open. Ale Muguruza to dziś przeciwniczka tej samej klasy co Halep. Tylko Muguruza zmusiła Naomi Osakę do bronienia piłek meczowych w drodze po tytuł w Australian Open 2021. Grała znakomicie w ubiegłym tygodniu w Katarze, jej trzysetówka z Aryną Sabalenką to był mecz tygodnia w WTA, pokonała ją dopiero w finale perfekcyjna tego dnia Petra Kvitova. - Nie mogę się doczekać meczu z Igą. To bardzo trudna rywalka - przekonuje Muguruza. Te słowa na pewno ucieszą Polkę, która przed dwoma laty w rozmowie z Interią mówiła, że choć nie ma idolki, to "bardzo kibicuje Muguruzie". 

Iga Świątek gra ze swoją idolką. Gdzie i kiedy obejrzeć mecz? [TRANSMISJA TV]Iga Świątek gra ze swoją idolką. Gdzie i kiedy obejrzeć mecz? [TRANSMISJA TV]

Tak jak teraz w Idze upatruje się nowej dominatorki, tak kilka lat temu mówiono o Hiszpance. Muguruza ma 183 centymetry wzrostu, długie, silne ramiona, 73 kilogramy mięśni, ale przy tym porusza się z lekkością. Teoretycznie powinna być maszyną do wygrywania. Praktycznie, różnie z tym bywało. Niekiedy zawodziła głowa. Z Gabrine długo pracował Sam Sumyk, francuski trener słynący z pracy z zawodniczkami o trudnym charakterze. A Muguruza to wyszczekana babka. Do historii przeszły jej kłótnie z trenerem. Gdy udzielał jej rad, to prosiła go, by "powiedział jej coś, czego nie wie". A szkoleniowiec nie pozostawał dłużny. "Nie każ mi zamykać mordy" – wypalił podczas jednego z turniejów. Ich współpraca trwała cztery lata, zakończyła się w 2019. Garbine potrzebowała nowego impulsu, przegrywała wtedy mecz za meczem. Zaczęła trenować z Conchitą Martinez i los się odmienił. W 2020 doszła do finału trzeciego Wielkiego Szlema w karierze: Australian Open. Przegrała tam z Sofią Kenin. 

Iga Świątek podczas turnieju w AdelaidzieNajbliższa rywalka Igi Świątek zachwycona Polką. "Jest w światowej czołówce"

"Ja, Gabrine" 

- W tenisie jest dużo nudy. Ja lubię chodzi pod prąd, choć z wiekiem mi trochę mija - mówi Muguruza. "Life is too big to play small" ("Życie jest zbyt ciekawe, by grać o małą stawkę") - to jej dewiza. Kiedyś kolekcjonowała Porsche, ale po wyjazdach do Afryki trochę zmienił jej się światopogląd i większą uwagę przykłada do rzeczy niematerialnych. Denerwuje ją, gdy media opisują kobiety w sporcie jak ozdoby. „Muguruza: dobry tenis, ładne nogi, mało narzeczonych”. Taki tytuł był o mnie. To jest klasyka pisania o kobiecym sporcie - mówiła niedawno w jednym z programów telewizyjnych. Mówi o sobie: feministka. - Czuję, że nie docenia się nas tak samo jak mężczyzn. I nie wydaje mi się, by szowinistyczne nagłówki szybko zniknęły.