Iga Świątek nie dała żadnych szans rywalce! Szybki awans do kolejnej rundy!

To była różnica poziomów: serwisu, siły i dokładności, zasięgu ramion. Iga Świątek tylko w drugim secie miała krótki kryzys, ale pokonała Misaki Doi z Japonii (77. WTA) 6:2, 6:4 i jest w trzeciej rundzie turnieju w Dubaju. Teraz mecz z Garbine Muguruzą, która pokonała Amandę Anisimową 6:4, 6:2. A już odpadła - ze Swietłaną Kuzniecową - najwyżej rozstawiona w Dubaju Jelina Switolina.

Znamy już ten rytm meczów Igi Świątek bardzo dobrze: bez straty setów, bez speszenia rolą faworytki, w mniej niż półtorej godziny. Tak było w wygranym turnieju w Adelajdzie, tak się też zaczął dużo większy turniej w Dubaju (Adelajda to WTA 500, Dubaj WTA 1000, jest do zdobycia niemal dwa razy więcej punktów i dużo większe premie). Z jedną różnicą: kryzys, który w ostatnich tygodniach zdarzał się Idze Świątek zwykle na początku drugiego seta, teraz przydarzył się pod koniec. Gdy Świątek dzielił już tylko gem od zwycięstwa, uleciała na chwilę koncentracja, pojawiła się niedokładność, zniecierpliwienie i to rywalka zdobyła trzy kolejne gemy. Ale wystarczyła mocniejsza mobilizacja i w ostatnim gemie meczu Świątek nie oddała rywalce nawet punktu. Skończyło się w godzinę i 17 minut. Można powiedzieć: nowa norma, tyle mniej więcej trwały jej wszystkie mecze w Adelajdzie.  

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Leworęczna Japonka Misaki Doi, dziś 77. w rankingu, kiedyś w okolicach 30. miejsca, wciąż potrafi sprawiać problemy faworyzowanym rywalkom, od początku roku pokonała już trzy wyżej notowane. Ale od momentu, gdy Iga Świątek dostroiła się do serwisu rywalki, Doi nie miała argumentów. Mogła liczyć już tylko na rozluźnienie Polki, jak pod koniec meczu. Od piątego gema tego pojedynku Doi ani razu nie była na prowadzeniu.

Maik NawrockiWielki talent odmówił Niemcom. "Zawsze chciałem grać tylko dla Polski"

Pewny awans Igi Świątek

Obok, na korcie centralnym, trwała zapaść najwyżej rozstawionej w Dubaju Jeliny Switoliny, która po wygraniu pierwszego seta pozwoliła Swietłanie Kuzniecowej przejąć kontrolę, a w decydującym secie była już zupełnie bezradna i tylko wzruszała ramionami (skończyło się jej porażką 6:2, 4:6, 1:6). A Iga Świątek dokładała wtedy właśnie kolejne gemy drugiego seta. 

Symbol igrzysk olimpijskich na tle TokioKyodo: Japonia nie wpuści zagranicznych kibiców na igrzyska w Tokio

Wyrównana walka w meczu z Doi skończyła się, gdy rywalka przy 2:2 w pierwszym secie prowadziła 30-0 i trzeba było jak najszybciej wybić ją z rytmu. Doi nie oddaje przeciwniczkom nic za darmo, jest dobra w obronie, potrafi zaskoczyć szybkim przejściem do ataku. Ale to wszystko przestało działać, gdy Polka przejęła inicjatywę i narzuciła swój rytm uderzeń. Nie oddała żadnego punktu we wspomnianym piątym gemie meczu, do końca seta przegrała jeszcze tylko jedną piłkę. W drugim secie szybko zbudowała przewagę i dopiero przy stanie 5:1 zdarzył się ten jedyny dłuższy kryzys w meczu. Trochę rozluźnienia i niedokładności wystarczyło, by Japonka zaczęła seryjnie punktować. Od 5:1 dla Igi to ona zdobyła trzy gemy. Ale Iga skończyła walkę gemem serwisowym do 0. W czwartej rundzie zagra z lepszą z pary Garbine Muguruza-Amanda Anisimowa. Forma ostatnich tygodni wskazuje na Muguruzę, finalistkę turnieju w Dausze w ostatnim tygodniu.   

Więcej o: