Polski Związek Tenisowy milczy na temat nowego turnieju w Gdyni. Zaskakujący powód

Dominik Senkowski
Od ponad tygodnia wiadomo, że w lipcu w Gdyni odbędzie się turniej tenisowy WTA 250. Rzecznik Polskiego Związku Tenisowego tłumaczy w rozmowie ze Sport.pl, dlaczego związek nie zamieścił nigdzie informacji o tym wydarzeniu.

W poniedziałek 1 marca dowiedzieliśmy się, że impreza w Gdyni będzie największym turniejem tenisowym rozgrywanym w Polsce. Organizatorem jest Tennis Consulting, firma, której prezesem jest Tomasz Świątek, ojciec Igi. Dyrektorem turnieju został Marcin Matkowski, wybitny deblista, olimpijczyk, wielokrotny reprezentant Polski w rozgrywkach Pucharu Davisa. 

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Matkowski o współpracy z PZT

Matkowski był we wtorek 2 marca gościem programu Tenisklub na antenie radia Weszlo.fm. Zapytany o współpracę z Polskim Związkiem Tenisowym odpowiedział: "Turniej powstaje bez współpracy z Polskim Związkiem Tenisowym. Była to nasza prywatna inicjatywa. Związek nie wiedział o naszych staraniach, chociaż robimy to i tak dla polskich zawodniczek. Nie przewidujemy współpracy z PZT, bo tak naprawdę mają chyba inne działania i nie jest im taka rzecz potrzebna".

- W ramach dygresji powiem, że wczoraj było 200 wzmianek w różnych mediach na temat naszego turnieju, a przed wejściem do studia jeszcze sprawdziłem główne kanały komunikacyjne związku: stronę internetową i stronę na Facebooku. Nie było żadnej wzmianki o turnieju. Dla mnie jest to co najmniej zaskakujące. Pewnie mają jakiś inny sposób komunikacji. Zdają się nie słyszeć o największym polskim turnieju, który powstał - dodał Matkowski.

Serbia Djokovic CelebrationWielka impreza na ulicach "Novakgradu". Djoković w samym centrum. Euforia

PZT odpowiada

- Tenis Consulting nie zwrócił się do nas w sprawie wspólnej komunikacji dotyczącej eventu. Z wypowiedzi medialnych Marcina Matkowskiego przebija się jasny przekaz, że PZT nie ma z turniejem nic wspólnego, a on sam nawet nie chce, żeby PZT miało coś wspólnego z imprezą. Taka deklaracja pada tuż po tym, jak zarzuca PZT brak informacji o evencie - mówi w rozmowie ze Sport.pl Tomasz Dobiecki, rzecznik prasowy Polskiego Związku Tenisowego.

Jego zdaniem wypowiedzi Matkowskiego są niespójne logicznie, bo związek nie miał jak informować o turnieju, skoro o nim nie wiedział. Rzecz w tym, że od ogłoszenia decyzji o powstaniu imprezy minęło kilka dni, a nadal na stronie PZT ani na jego kanałach w mediach społecznościowych nie znajdziemy wzmianki o turnieju w Gdyni. 

- Komunikacja PZT opiera się na informowaniu o sukcesach polskich tenisistów w międzynarodowym tourze i na krajowym podwórku. Jeśli turniej w Gdyni dojdzie do skutku, to na naszych kanałach znajdą się informacje o wynikach Polek do momentu, gdy będą w drabince. Ale jeśli np. wszystkie odpadną w pierwszej rundzie, to nie będziemy informować, że w finale zagra np. Hiszpanka z Rosjanką. Ten fakt nie ma nic wspólnego z polskim tenisem - tłumaczy Dobiecki. 

Nasz rozmówca podaje przykłady ostatnich turniejów ATP we francuskim Montpellier i holenderskim Rotterdamie na dowód, że "postępowanie PZT jest zgodne z kanonami większych związków tenisowych od PZT". - W ubiegłym tygodniu był turniej ATP w Montpellier, którego nie organizowała Francuska Federacja Tenisowa, a podmiot prywatny. Relacje z turnieju kończą się wraz z porażką ostatniego z Francuzów. Podobnie federacja z Holandii informuje jedynie o wynikach holenderskich tenisistów w Rotterdamie i to do momentu, gdy odpadnie ostatni z nich - wskazuje Dobiecki.

Sensacyjne mistrzostwo po latach upokorzeń! A premier grzmi: HaniebneSensacyjne mistrzostwo po latach upokorzeń! A premier grzmi: Haniebne

Jak działają inne federacje

Rzecznik zapewnia, że w lipcu na stronie PZT znajdziemy informacje o wynikach polskich tenisistek uzyskanych podczas turnieju w Gdyni. - Ale nie jest naszym zadaniem reklamowanie prywatnego przedsięwzięcia, bo turniej sam w sobie nie ma na celu promocji polskiego tenisa tylko ma charakter komercyjny - kończy. 

Inne krajowe federacje tenisowe faktycznie nie informują zwykle o wynikach turniejów WTA/ATP, których nie organizują/nie współorganizują po odpadnięciu ostatnich reprezentantów danego kraju. Co innego jednak w przypadku kwestii organizacyjnych.

Przykład? Dwa lata temu pojawiły się informacje, że po 12 latach wielki tenis wróci do Berlina. Impreza WTA 500 miała odbyć się w zeszłym roku, ale ze względu na pandemię jej powrót przełożono na ten sezon. W dniach 14-20 czerwca tenisistki zagrają na trawiastych kortach w stolicy Niemiec. Turniej organizowany jest przez prywatny podmiot - agencję Emotion Group. Mimo to na stronie niemieckiej federacji tenisowej pojawiła się wzmianka o imprezie.

Niemiecki związek tenisowyNiemiecki związek tenisowy Screen/dtb-tennis.de

Podobnie było z turniejem WTA w Szwajcarii. Pierwsza edycja imprezy odbyła się w 2017 roku w Biel, a kolejne przeniesiono do Lugano. I choć turniej organizowała prywatna agencja InfrontRingier, informacje na jego temat można było znaleźć na stronie szwajcarskiej federacji tenisowej.

Szwajcarski związek tenisowySzwajcarski związek tenisowy Screen/swisstennis.ch

Więcej o: