Iga Świątek ominęła pułapkę! Udany rewanż i pewne zwycięstwo Polki

Iga Świątek próbowała dodać do meczu z Madison Brengle trochę fantazji, ale tego dnia najbardziej sprawdzała się solidność. Polka pokonała Amerykankę 6:3, 6:4, przełamując kryzys w drugim secie. W drugiej rundzie turnieju WTA500 w Adelajdzie Świątek zagra z Australijką Maddison Inglis (WTA 136).

- Najważniejsze było, by zachować spokój. Madison jest taką tenisistką, która gra siłą przeciwniczek i nie mogłam wkładać za dużo tej siły. Jestem zawodniczką agresywną, a agresywni popełniają błędy – tłumaczyła Iga Świątek, gdy po 78 minutach walki z Amerykanką stanęła do wywiadu na korcie. 

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

O Brengle – rywalce Urszuli Radwańskiej w zwycięskim dla Polki finale juniorskiego Wimbledonu – w ostatnich latach najgłośniej było nie z powodu meczów, a dziwnego pozwu, który wniosła w 2018 przeciw władzom tenisowym, domagając się 10 mln dolarów odszkodowania za to, że – jak przekonywała - testy antydopingowe zniszczyły jej karierę (jej organizm miał fatalnie reagować na wkłucia igły, prosiła żeby jej rzadziej pobierać krew do testów, ale nic nie wskórała, i jak przekonywała, to częste kłucie trwale uszkodziło jej ramię ręki serwującej i wyrządziło szkody jej psychice). Ale to nadal bardzo niewygodna rywalka, bywa pułapką na teoretycznie mocniejsze zawodniczki: nie robi wrażenia ani poruszaniem się po korcie, ani tym bardziej serwisem: krótkim, byle starannie wprowadzić piłkę do gry. Ale świetnie poluje na błędy i wykorzystuje nerwowość po drugiej stronie siatki.

Świątek przegrała z nią trzy lata temu w Charleston 1:6, 1:6. To inna nawierzchnia i inne czasy, ale i ostatnio udawało się Brengle sprawiać niespodzianki. Przez ostatni rok wygrała m.in. Dajaną Jastremską w drugiej rundzie US Open, z rozstawioną z nr 1 Jessicą Pegulą w Newport Beach, a w ubiegłym tygodniu wymęczyła trzysetówką Biancę Andreescu w Philips Island Trophy, w meczu przerwanym przez atak mew, które Brengle w pewnym momencie zaczęła odganiać rakietą. 

Iga ŚwiątekKompletnie zaskoczona Iga Świątek dostała wiadomość od legendy. Jej treść zachwyca

Teraz Stosur lub Inglis. Świątek: "Ja się muszę regenerować, ale mój trener obejrzy cały ich mecz"

W meczu Igi takich atrakcji nie było – poza głośnymi krzykami ptaków – ale drugi set wydłużył się dość nieoczekiwanie. Po pierwszym wydawało się, że to jest mecz do zamknięcia w godzinę. Brengle – 81. w rankingu, Świątek jest 18. – w pierwszym secie zaskakiwała Polkę tylko w pojedynczych akcjach, zwykle wtedy, gdy Świątek próbowała czegoś nieszablonowego, albo gdy zabrakło dobrego przygotowania wypadu pod siatkę. W tym meczu najbardziej sprawdzała się solidność, przy przewadze umiejętności Świątek nie trzeba było nic więcej.

Iga miała słabszy dzień serwisowy, drugie podanie działało lepiej niż pierwsze, ale w pierwszym secie to nie oznaczało większych kłopotów. Świątek wygrała 6:3, zakończyła seta bardzo dobrym gemem serwisowym. A w drugim secie zaczęły się przygody. Przeciwniczka przyspieszyła grę, dobrze odczytywała zamiary Igi. Przypominało to trochę mecz pierwszej rundy Australian Open z Arantxą Rus, wtedy też Holenderka miała na początku seta szansę na zbudowanie trzech gemów przewagi. Brengle miała takie szanse dwa razy: najpierw szansę wyjścia na 3:0, ale przy prowadzeniu 2:0 i 40-30 Iga nie straciła spokoju, a rywalka popełniła na koniec tego gema podwójny błąd serwisowy. Potem, po kolejnym przełamaniu podania Igi, Brengle prowadziła przy swoim podaniu 3:1, 30-15. I tu się skończyły obawy o tego seta. Świątek wygrała tego gema i dwa następne, rywalka zaczęła popełniać więcej błędów, trafiać w siatkę.

Skończyło się zwycięstwem Polki 6:3, 6:4. Jej następną przeciwniczką będzie Australijka Maddison Inglis (która pokonała Samanthę Stosur 5:7, 7:5, 6:4), następną też może być Australijka, najlepsza z nich: Ashleigh Barty. Świątek jednak, jak powiedziała kończąc wywiad na korcie, teraz będzie bardziej zajęta regeneracją po meczu – grała z taśmą na prawym ramieniu – niż analizą rywalek. – Za taktykę odpowiada trener, on obejrzy cały mecz Stosur-Inglis, ja może zdążę na fragment – mówiła Świątek.