Iga Świątek wśród najbardziej poszkodowanych. Absurdy rankingu WTA

Organizacja WTA wprowadziła wyjątkowe zasady liczenia punktów na czas pandemii. Z tego powodu obecny ranking nie oddaje realnego układu sił w kobiecym tenisie. Cierpią na tym m.in. Iga Świątek i Naomi Osaka.

W niedzielę w Melbourne zakończył się wielkoszlemowy Australian Open. Dzień później opublikowano najnowszy ranking WTA. Iga Świątek spadła w porównaniu do poprzedniego zestawienia z 17. na 18. pozycję. Liderką od sierpnia 2019 pozostaje Ash Barty. I to mimo, że Australijka przegrała w Melbourne w ćwierćfinale z Karoliną Muchową, a wcześniej przez prawie rok nie grała w tenisa. Dopiero druga w rankingu jest Naomi Osaka, która wygrała tegoroczny Australian Open i była najlepsza w zeszłorocznym US Open. Jak to możliwe?

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Inne zasady

Wszystko z powodu zmiany zasad, na podstawie których układany jest ranking WTA. Przed pandemią obowiązywał system 12-miesięczny. Zawodniczki musiały bronić punktów zdobytych w poprzednim sezonie w danym turnieju, zyskiwały punkty w przypadku poprawy wyniku. Modyfikacja nastąpiła od sierpnia ubiegłego roku, gdy po przerwie spowodowanej pandemią wróciły rozgrywki. Od tego czasu ranking obejmuje wyniki osiągnięte przez zawodniczki na przestrzeni ostatnich 22 miesięcy. Zaliczanych jest do niego 16 najlepszych rezultatów uzyskanych w tym okresie. Co ważne, dany turniej jest uwzględniany w klasyfikacji tylko raz. 

Cel zmian był taki, by tenisistki, które z powodu obaw przed COVID-19, zrezygnują z występów w danych imprezach, nie straciły punktów. Dzięki temu np. Ash Barty zachowała punkty za występy w US Open i Roland Garros, choć nie wzięła udziału w obu turniejach w zeszłym roku.

Zmiana zasad, która początkowo była jak najbardziej zasadna, dziś sprawia, że ranking zaczyna wyglądać coraz bardziej sztucznie. Liderką jest Barty, choć na podstawie ostatnich wyników wielkoszlemowych bezsprzecznie najlepszą tenisistką świata jest Naomi Osaka. Absurdów jest więcej, a zestawienie WTA przestało oddawać realny układ sił w damskim tenisie.

Obecny ranking, a realny 

Aktualna top 10 WTA:

  1. Ash Barty
  2. Naomi Osaka
  3. Simona Halep
  4. Sofia Kenin 
  5. Elina Switolina
  6. Karolina Pliskova
  7. Serena Williams
  8. Aryna Sabalenka
  9. Bianka Andreescu
  10. Petra Kvitova

Jeden z pasjonatów tenisa na Twitterze przeanalizował, jak wyglądałby dziś ranking tenisistek, gdyby obowiązywały stare zasady.  

Liderką zasłużenie byłaby Naomi Osaka, drugie miejsce dla finalistki Australian Open Jennifer Brady (13. w obecnej klasyfikacji). Pokrzywdzone są także m.in. Aryna Sabalenka (byłaby na trzecim miejscu, niedawno miała serię 14 zwycięstw z rzędu), Wiktoria Azarenka (czwarte miejsce, a aktualnie 14., finalistka US Open 2020, wygrała Cincinnati 2020), Elise Mertens (zwyciężczyni turnieju WTA w Melbourne, tu siódma, a oficjalnie 17.) i Iga Świątek. Polka według starych zasad byłaby na piątej pozycji, a nie 18. 

W czasach pandemii WTA chciało sprawić, żeby żadna tenisistka nie ucierpiała na zawirowaniach wokół rozgrywek, ale nie jest to możliwe. Gdyby pozostawiono stare zasady, poszkodowane byłyby te zawodniczki, które nie mogły zagrać z powodu obaw przed COVID-19 lub te, które utraciłyby punkty z turnieju, który w poprzednim sezonie lub na początku tego sezonu został odwołany. Obecna sytuacja jednak też nie jest idealna, bo najlepsze w ostatnich miesiącach tenisistki świata (Azarenka, Brady, Świątek) są poza czołową "10".

Kiedy wrócą stare zasady?

Kiedy wróci dawny ranking, a punkty będą liczone według występów z 12 miesięcy? Oficjalnie wciąż nie wiadomo i wszystko zależy od rozwoju pandemii. WTA bardzo długo nie chciała ogłosić kalendarza na sezon 2021. W końcu to uczyniła, ale tylko na pierwsze pół roku. Sytuacja na świecie pozostaje niepewna. Tymczasowo nie jest to wielki problem, że ranking nie oddaje układu sił w rozgrywkach. Gorzej, gdyby taka sytuacja utrzymywała się w kolejnych miesiącach. Pozycje w rankingu mają przełożenie na rozstawienie w Wielkim Szlemie. Piąta w zestawieniu Iga Świątek miałaby na ten moment łatwiejszą drogę niż sklasyfikowana na 18. pozycji. Z perspektywy Polki oby przed zaplanowanym na maj Roland Garros wróciły już stare zasady liczenia punktów do rankingu.