Iga Świątek krytycznie o swojej grze. Jej ojciec tłumaczy. "Niestety tak też się stało w przypadku Igi"

- Wiele osób poczuło, że po zwycięstwie w Roland Garros Idze "należy się" zwycięstwo w Australian Open. Tak to jednak nie działa. W sporcie są wzloty i upadki. Zwłaszcza w tenisie - mówi w rozmowie ze Sport.pl Tomasz Świątek, ojciec najlepszej polskiej tenisistki.

Iga Świątek przegrała w niedzielę z Simoną Halep 6:3, 1:6, 4:6 w czwartej rundzie Australian Open. Była to jej pierwsza porażka wielkoszlemowa od triumfu w zeszłorocznym Roland Garros. - Uważam, że Iga zagrała z Halep dobre spotkanie. Aczkolwiek miała w nim wzloty i upadki. Widać było, że siadła trochę energetycznie w drugim secie. Próbowała podnieść się w trzecim, ale zabrakło trochę do wygranej. Halep zmieniła swój styl gry. Zaczęła więcej podnosić piłkę mocniejszym topspinem. Odgrywanie ich z dużą mocą pozbawiało Igę energii - analizuje porażkę córki w rozmowie z nami Tomasz Świątek.

Zobacz wideo "Czekamy na mecze Igi Świątek z takimi rywalkami jak Serena Williams"

Halep wyciągnęła wnioski

Komentatorzy zaskoczeni byli formą serwisową Rumunki, która nie słynie z aż tak regularnego podania. Halep wygrała aż 77 procent piłek po pierwszym serwisie. Miała tylko trzy asy, ale jej podania były bardzo rotowane i skuteczne. Polka miała spore problemy z returnem. - Jej serwis, zwłaszcza ten pierwszy, był wyśmienity. Na pewno nie pomagało to Idze. Wręcz przeciwnie - zabierało jej punkty - przyznaje ojciec 19-latki z Raszyna. 

Świątek z kolei wygrała po pierwszym serwisie tylko 59 procent akcji. Podanie nie było tego dnia jej mocną stroną. - To była konsekwencja samej gry. Serwis mógł być trochę lepszy. Aczkolwiek jeśli pewne akcje nie układały jej się zwłaszcza w drugim secie, to moim zdaniem trudno wtedy wejść w dobre podanie. Jak zaserwujesz lekko, byle trafić w kort, rywalka skończy to returnem. Iga musiała serwować mocniej i ryzykowała pomyłki - tłumaczy Tomasz Świątek.

Widać było, że Halep wyciągnęła wnioski z porażki z Polką w Roland Garros. W październiku ubiegłego roku w Paryżu Świątek rozbiła ją 6:1, 6:2. W Melbourne Rumunka nie dała się zaskoczyć naszej tenisistce. - 10 lat różnicy między nimi robi swoje. Halep nie jeden mecz już wygrała i przegrała w życiu. Wie, jak się odnaleźć w trudnych sytuacjach. Bagaż doświadczenia był nieporównywalny, ale Iga takimi spotkaniami zdobywa bezcenną wiedzę, jak radzić sobie na najwyższym poziomie - przyznaje nasz rozmówca. 

Górnik Zabrze - Stal Mielec (2:1)Górnik wygrał po golu w ostatnich sekundach. Szóste zwycięstwo Warty

W Paryżu Iga miała przewagę

Nie bez znaczenia był też fakt, że spotkanie we Francji rozgrywano na korcie ziemnych, a w Australii na nawierzchni twardej. - Polka nie czuła się dobrze przy returnach, myślę, że to kwestia nawierzchni. Na tej serwis wygląda zupełnie inaczej niż na mączce - twierdzi Mats Wilander, legenda tenisa, dziś ekspert Eurosportu. 

- Generalnie turniej w Paryżu był rozgrywany w specyficznych warunkach. Było chłodno, piłki były cięższe. Dawało to Idze większą przewagę. W moim odczuciu Iga przed Australian Open miała trochę za mało rozegranych spotkań na tej szybszej nawierzchni, która jest w Melbourne. Choć niewiele dało się tu zrobić, bo dla wszystkich to dopiero początek sezonu. W kolejnych spotkaniach powinno być lepiej - mówi ojciec 19-latki.

Iga Świątek zachowywała spokój w pierwszych trzech meczach tegorocznego Australian Open. Nawet gdy miała lekkie problemy, jak np. w pojedynku trzeciej rundy z Fioną Ferro. Podczas meczu z Simoną Halep nerwowych reakcji ze strony Polki nie brakowało. Kilka razy okazała frustrację po niewymuszonych błędach, których łącznie popełniła aż 42 (rywalka tylko 17). - To prawda, ale Halep też się denerwowała. Pytanie było tylko, która wytrzyma to lepiej pod kątem emocjonalnym. Tym razem górą była Rumunka - wskazuje Tomasz Świątek. 

Iga krytycznie o swojej grze. Jej ojciec tłumaczy

Świątek po meczu chwaliła Halep, a krytycznie oceniła swój występ. - Mam do niej dużo szacunku, bo zawsze ma wiele opcji. Gdy gra jej się nie układała, po prostu zmieniła taktykę i to jej pomogło. To różnica między mistrzami, a zawodnikami z mniejszym doświadczeniem. Nie czułam, że miałam wiele opcji - mówiła Świątek, cytowana przez portal wtatennis.com. Co na to jej ojciec? 

- U młodych zawodników jak przychodzą nerwy, to pojawia się też ograniczenie w zakresie pomysłowości. Niestety tak też się stało w przypadku Igi. Gdy tenisistka jest bardziej doświadczona, potrafi się szybciej pozbierać się i poszukać innych rozwiązań. Iga ma pewien wachlarz uderzeń, które może stosować, ale by z niego skorzystać, trzeba mieć na korcie przegląd sytuacji. Przeanalizować szybko, co się dzieje. W tenisie jest tak, że punkty potrafią uciekać bardzo szybko. Były takie gemy przy serwisach Halep, gdy Rumunka zdobywała punkty za szybko - tłumaczy.

Najbliższe plany Świątek

To był dopiero ósmy występ 19-letniej Igi Świątek w turnieju Wielkiego Szlema. Bilans ma bardzo dobry, bo to nie tylko wygrana w Paryżu, ale także czwarte rundy w Roland Garros 2019, Australian Open 2020 i teraz w Melbourne. - To jest trochę tak, że wiele osób poczuło, że po zwycięstwie w Roland Garros Idze "należy się" drugie zwycięstwo w Australian Open. Tak to jednak nie działa. W sporcie są wzloty i upadki. Zwłaszcza w tenisie, o czym wiedzą ci, którzy od dawna obserwują tę dyscyplinę. Nie zawsze da się wygrywać. Czwarta runda jest całkiem przyzwoita - przyznaje ojciec tenisistki.

Gol Roberta Lewandowskiego z Arminią BielefeldMaestria! Piękny gol Roberta Lewandowskiego w meczu z Arminią [WIDEO]

- Trzeba też pamiętać, że według mojej oceny Europejczykom gra się trudniej w Australii. Przyjeżdżają z zimy do pełni lata. Trzeba całkowicie przestawić organizm. Do tego doszła też kwarantanna, która dla nikogo nie była łatwa - dodaje.

Iga Świątek grała jeszcze w Australian Open miksta w parze z Łukaszem Kubotem. Polacy odpadli we wtorek w 1/8 finału. Po tym meczu 19-latka nie opuszcza Australii. Jak zdradził nam jej ojciec, weźmie udział w imprezie WTA 500 w Adelajdzie, która startuje w najbliższą niedzielę. - Potem prawdopodobnie zagra w Dausze (1- 6 marca), skąd poleci do Dubaju (7-13 marca) - przekazał Tomasz Świątek.