Iga Świątek nie będzie "drugim Janowiczem". A Wojciech Fibak miał rację

Polscy kibice przyzwyczaili się do śpiewania po niepowodzeniach naszych sportowców piosenki "Nic się nie stało". Akurat w przypadku porażki Igi Świątek z Simoną Halep w Australian Open melodia ta pasuje idealnie. Polka nie będzie "drugim Janowiczem", jak obawiali się niektórzy kibice i eksperci.

Każdej porażki żal. Tym bardziej, gdy prowadzi się z faworyzowaną Simoną Halep 1:0 w setach, a rywalka mimo także świetnej gry jest daleka od zwycięstwa. Po pierwszej partii nic nie wskazywało na to, że poziom gry Igi Świątek może tak bardzo się obniżyć. To, czym imponowała na początku - przemyślane ataki, regularność w uderzeniach - zatraciła w dalszej części spotkania. I nawet gdy w trzeciej partii pojawiła się nadzieja po przełamaniu powrotnym na 2:2, brak stabilności zadecydował o niepowodzeniu.

Zobacz wideo Australian Open. Iga Świątek pokazała swój trening

Fibak o regularności

Potwierdziły się słowa Wojciecha Fibaka, który mówił w rozmowie z nami przed niedzielnym spotkaniem: U Igi najważniejsza jest regularność tych niebezpiecznych uderzeń. Choćby w pierwszym secie trzeciej rundy z Fioną Ferro strata kilku gemów z rzędu wynikała właśnie z chwilowej utraty regularności. Pojawiło się więcej błędów ze strony Igi. Były uderzenia nieczyste. W takich sytuacjach jej tenis nie istnieje, rozsypuje się. Ona chce wygrywać, nie czeka na błędy rywalki. Nie może nagle zmienić taktyki, grać pod górę. To nie jest jej gra

Iga ŚwiątekMats Wilander wytłumaczył porażkę Igi Świątek. "Nie czuła się dobrze"

Świątek w pierwszym secie z Halep popełniła 11 niewymuszonych błędów. W dwóch pozostałych aż 31 (33 winnery w całym meczu). Za dużo, by móc liczyć na zwycięstwo z tak wymagającą przeciwniczką, jaką jest Rumunka. Halep naliczono tylko 17 niewymuszonych błędów i 19 winnerów. Statystyki nie grają, ale dobrze pokazują, że to Polka była stroną decydującą w tym spotkaniu.

Co poszło nie tak? Dlaczego po pierwszym secie gra Świątek załamała się? To pytanie do niej i jej trenerów. Nie ma jednak powodu do dramatyzowania. Właściwie to nie stało się nic wielkiego. Oczywiście każda porażka boli, zwłaszcza wielkoszlemowa. Szkoda okazji do spotkania się w ćwierćfinale z legendarną Sereną Williams. W przeciwieństwie jednak do 39-letniej Amerykanki, 19-letnia Polka ma jeszcze czas. Dużo czasu. 

Ma czas

To był dopiero ósmy wielkoszlemowy turniej z udziałem Igi Świątek. Bilans ma bardzo przyzwoity, bo to nie tylko zwycięstwo w Roland Garros 2020, ale i czwarta runda w Paryżu (2019), czwarta runda Australian Open 2020 i Australian Open 2021. Nie ma przypadku w tym, że Polka wymieniana jest przez wszystkich ekspertów jako jedna z przyszłych liderek kobiecego tenisa. 

Po przeciętnym występie w turnieju WTA w Melbourne poprzedzającym Australian Open pojawiło się sporo komentarzy kibiców i ekspertów pełnych troski o formę Polki. Były nawet sugestie, że Świątek tak szybko rozbłysła, jak szybko zgaśnie. Że będzie „drugim Jerzym Janowiczem”, który po półfinale Wimbledonu 2013 nie nawiązał już do takich wyników. Podobne obawy są absurdalne i niepotrzebne. Świątek jest już mistrzynią wielkoszlemową, a mimo to ma wciąż spore rezerwy. Nie skończyła nawet 20 lat, a w wielu momentach gra bardzo dojrzale. Jej rozwój jest stały i kolejne miesiące mogą być jeszcze lepsze.

ATP Finals. Serwuje Łukasz KubotKubot lepszy od Kyrgiosa. Polak zagra o ćwierćfinał debla Australian Open

Okazało się, że porażka z Jekateriną Alexandrową w kontekście Australian Open nic nie znaczyła. 19-latka z Raszyna udowodniła, że na Wielkie Szlemy mobilizuje się doskonale. - Nie wiem, jak to się dzieje, ale zawsze gram lepiej w Wielkich Szlemach - mówiła Polka po meczu pierwszej rundy z Aranxą Rus. - Podejrzewam, że jest to spowodowane atmosferą takich turniejów, całą otoczką. To Igę dodatkowo napędza. To nie są jakieś zwykłe turnieje. Mają swoją charakterystykę. Wszystko jest robione dla zawodników, by ci wykonali jak najlepszy spektakl na korcie - tłumaczył jej wypowiedź Tomasz Świątek, ojciec tenisistki. 

Pogodzić się z porażkami

Kariera tenisistów jest specyficzna. W odróżnieniu od przedstawicieli innych dyscyplin sportowych muszą pogodzić się z dość częstym przegrywaniem. Jedynie takim ikonom tenisa jak Rafael Nadal, Novak Djoković, Roger Federer i Serena Williams zdarzały się w ostatnich latach sezony z tylko kilkoma porażkami.

Reszta schodzi z kortu pokonana zdecydowanie częściej. Najlepsze tenisistki świata, do których pragnie należeć Iga Świątek, notują po kilkanaście porażek w ciągu roku. Niepowodzenia trzeba umieć szybko wyrzucać z głowy. Naszej zawodniczce pomaga w tym m.in. psycholog Daria Abramowicz. Z jej pomocą Świątek z pewnością wyjdzie silniejsza z niepowodzenia z Halep.