Iga Świątek szybko odjechała Hurkaczowi. "Słychać było żal w jego głosie"

Dwa lata temu zaczynali z podobnego poziomu. Dziś ich kariery zmierzają w innych kierunkach. Dlaczego Hubert Hurkacz w przeciwieństwie do Igi Świątek zawodzi w najważniejszych turniejach wielkoszlemowych? Po wtorkowej porażce w Australian Open słychać było żal w jego głosie.

Gdy w październiku 2018 roku Agnieszka Radwańska zakończyła karierę, nie brakowało obaw, że w polskim tenisie nastanie pustka. Niepokój okazał się niepotrzebny. Już w kolejnym roku objawiły się dwa wielkie talenty: Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Ona debiutowała wtedy na poziomie WTA, doszła m.in. do czwartej rundy Roland Garros. On zanotował kilka imponujących wyników: ćwierćfinał w Indian Wells i w Dubaju czy trzecia runda Wimbledonu. Od tamtego momentu kariery najlepszej obecnie polskiej tenisistki i najlepszego polskiego tenisisty poszły w innych kierunkach.

Zobacz wideo Porównujemy Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka. Kto ma większy talent?

Świątek lepsza w Wielkich Szlemach

Świątek nie wygrała jeszcze turnieju rangi WTA. Tylko raz była w finale, dwa lata temu w Lugano. Triumfowała zaś w Roland Garros 2020, była także w czwartej rundzie Australian Open 2020 i wspomnianego Roland Garros 2019. Hurkacz odwrotnie - zdobył już dwa tytuły na poziomie ATP: w 2019 roku w Winston Salem i na początku tego roku w Delrey Beach. W Wielkich Szlemach nie powtórzył zaś wyniku z Wimbledonu sprzed dwóch lat.

Radosław Majecki odchodzi z Legii do AS MonacoMajecki może wreszcie dostać szansę gry! Pracuje nad największym mankamentem

Świątek ma świadomość problemu. - Nie wiem, jak to się dzieje, ale zawsze gram lepiej w Wielkich Szlemach. Może to kwestia przygotowania, może to dla mnie po prostu idealny czas na grę. Moim celem jest stabilność, chcę grać dobrze w każdym turnieju - mówiła w poniedziałek po awansie do drugiej rundy Australian Open. Hurkacz nie wypowiadał się jeszcze o swoim przypadku.

Rozstawienie, które nic nie dało

Wtorkowa porażka 23-latka w pierwszej rundzie w Melbourne z Mikaelem Ymerem wpisuje się w trend, jaki obserwujemy u niego w ostatnich miesiącach. Polak zadomowił się w szerokiej czołówce. Od sierpnia 2019 roku nie wypadł z top 40, najwyżej był na 28. miejscu w rankingu. Na pierwszy rzut oka nie można narzekać. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że Hurkacz stanął w miejscu. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę turnieje wielkoszlemowe i fakt, że do ostatnich czterech z nich przystępował jako zawodnik rozstawiony. Co mu dał ten przywilej? W Australian Open 2020 odpadł w drugiej rundzie z Johnem Millmanem, w Roland Garros 2020 w pierwszej rundzie z Tennysem Sandgrenem, w US Open 2020 w drugiej rundzie z Alejandro Davidovichem Fokiną, a kilka godzin temu z Mikaelem Ymerem. W każdym z tych spotkań był faworytem, a mimo to schodził pokonany. 

Błędy i złe decyzje

Najbardziej martwią nie tyle same porażki Hurkacza, co ich styl i zachowanie tenisisty z Wrocławia. W trudnych momentach często podejmuje złe decyzje albo popełnia bardzo proste błędy. Nie gra na miarę swoim możliwości. Ręka jest usztywniona, nogi pracują gorzej. To się od razu przekłada na uderzenia. Dobrze to było widać w meczu z Ymerem, gdy polski tenisista wykorzystał tylko cztery z 17 szans na przełamanie przeciwnika. Szwed odwrotnie - odebrał mu serwis pięć razy na osiem okazji. To m.in. zadecydowało o jego zwycięstwie. 

Mecz Polska - Irlandia na Stadionie Miejskim we WrocławiuRafał Kurzawa blisko powrotu do ekstraklasy! To może być wielkie wzmocnienie

Pytania o psychologa

Nie pierwszy raz Hurkacz walczył nie tylko z rywalem, ale i z własnymi słabościami. Kolejni eksperci i kibice sugerują, że to problem mentalny i potrzebuje wsparcia specjalisty. W połowie listopada ubiegłego roku, już po zakończeniu sezonu, zapytałem Hurkacza, czy śladami Igi Świątek współpracuje obecnie z psychologiem. Odpowiedział: "Na ten moment analizy meczów przeprowadzamy z Craigiem [Craig Boynton - trener Huberta Hurkacza - przyp. red.], także pod kątem emocjonalnym. Dużo mi one dają i na tym się skupiamy."

Nawiązanie do Świątek nie było przypadkowe. Po jej sukcesie w Roland Garros wielu dziennikarzy wskazywało, że to zasługa m.in. jej pracy z psycholog Darią Abramowicz, która od ponad roku należy do sztabu tenisistki. - To, czego dokonała Iga we współpracy z psycholog Darią Abramowicz, to po prostu rekord świata. Daria Abramowicz powinna być teraz rozchwytywana przez wszystkie tenisistki świata, takie jak Simona Halep, Garbine Muguruza, a nawet Serena Williams - mówił Artur Rolak z magazynu "Tenisklub".

19-latka mówiła o wsparciu psychologa na konferencji prasowej po powrocie z Paryża. Na pytanie: "Zdecydowałaś się na to współpracę z psychologiem. Co byś powiedziała innym zawodnikom, którzy wahają się przed decyzją o podobnej współpracy?", odpowiedziała: "Nie wiem, z czego wynikają ich wahania, ale uważam, że nie mają nic do stracenia. Gdy zaczynałam przygodę z psychologami, nie od razu trafiłam na taką osobę, która w pełni mi pomagała. Też musiałam zebrać w tym względzie doświadczenie. Myślę, że jeśli ktoś jest świadomy tego, jak ważna jest ta mentalna część gry, jak duży ma to wpływ na wykonanie, to zrobi wszystko, by sobie pomóc. Ważne, by w Polsce nie było takiego przekonania, że psycholog jest tylko dla ludzi, którzy mają problemy, bo jest także dla tych, którzy chcą się rozwijać. Moja rada jest taka, żeby spróbować i zobaczyć, jaki to przyniesie efekt." 

Nie zapomniał, jak się gra

U Hurkacza, gdy przegrywa, zmienia się często język ciała. Pojawiają się gesty niezadowolenia, frustracji. Czasem zwieszona głowa. Nie można mu zarzucić, że nie walczy, ale takimi zachowaniami wysyła też sygnał na drugą stronę siatki. Niejako mówi rywalowi: "Nie idzie mi, nie wiem, co zrobić." A tego drugiego to nakręca. Tak też było w starciu z Ymerem. W pierwszym secie Szwed prawie nie istniał, a potem czuł się na korcie coraz pewniej, aż w końcu wygrał. 

- No szkoda bardzo tego spotkania. Liczyłem, że będę grał lepiej. Musiałem walczyć o każdy punkt. Nic nie przychodziło łatwo. Na pewno szkoda tych break pointów, które miałem - powiedział Hurkacz po wtorkowym meczu w rozmowie z Polskim Radiem, a w jego głosie usłyszeć można było spory żal. 

Nie dam sobie wmówić, że tenisista, który w ostatnich dwóch latach dwa razy pokonał m.in. Dominika Thiema i Kei Nishikoriego, rozegrał wyrównane spotkania z Rogerem Federerem, Alexandrem Zverevem i Novakiem Djokoviciem, gdy przychodzi do Wielkiego Szlema, zapomina, jak gra się w tenisa. Nie w tym jest problem Huberta Hurkacza. A w czym? To pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi. 

Więcej o: