Świetny start Igi Świątek w Australian Open! Udany rewanż polskiej tenisistki

Iga Świątek pokonała Arantxę Rus 6:1, 6:3 w pierwszej rundzie Australian Open. Polka zrewanżowała się Holenderce za ubiegłoroczną porażkę w Rzymie tuż przed zwycięskim dla niej Roland Garros. W drugiej rundzie Świątek zagra z Włoszką Camilą Giorgi. I to też będzie okazja do rewanżu.

15 września 2020, 1 runda turnieju w Rzymie. Iga Świątek wraca ze Stanów Zjednoczonych po US Open. Gra pierwszy mecz w sezonie na korcie ziemnym. Jej rywalką jest Arantxa Rus, która najlepiej czuje się właśnie na mączce. Holenderka pokonuje Polkę 7:6(5), 6:3. Ze stolicy Włoch Świątek poleci do Paryża, gdzie 10 października pokona w finale Sofię Kenin i zwycięży w Roland Garros.

Zobacz wideo "Nie martwię się porażką Igi Świątek. Rywalki będą się jej obawiać"

Od tamtego pojedynku Świątek - Rus w Rzymie minęło niecałe pięć miesięcy. W poniedziałek w nocy czasu polskiego obie panie zmierzyły się na korcie twardym na poziomie wielkoszlemowym. Stawką ich meczu był awans do drugiej rundy Australian Open 2021.

FC Barcelona pokonała Betis 3:2.Betis prowadził i mógł wygrać z Barceloną. Ale potem na boisko wszedł Messi

Dobry początek

Pierwszy set zaczął się dobrze dla 19-letniej Igi Świątek. Polka łatwo wygrała swoje podanie, serwując skutecznie i grając pewnie z głębi kortu. Chwilę poźniej po długim gemie przełamała 30-letnią Arantxę Rus, wychodząc na prowadzenie 2:0. Świątek naciskała przeciwniczkę agresywnymi returnami. Holenderka zmuszona była serwować mocniej, co zaowocowało m.in. podwójnym błędem serwisowym. Kolejny gem to kolejne dobre zagrania Polki. 3:0, zaciśnięta dłoń i pierwsze "jazda" z ust Świątek, jej charakterystyczny okrzyk motywacyjny.

Kylian MbappeMbappe strzelił po niewiarygodnym sprincie. Zmierzyli mu 39 km/h! A potem gol plecami

W następnym gemie skutecznie zaprezentowała się Rus, dorzucając pierwszy wygrany serwis w meczu. 3:1 dla Świątek, a chwilę później już 4:1. 19-latka z Raszyna zaimponowała wtedy dobrymi serwisami i agresywną grą. Tej agresji nie brakowało także przy kolejnym podaniu 74. na świecie Holenderki. W efekcie Świątek, obecnie 17. w rankingu, a rozstawiona w Australian Open z numer 15., doczekała się kolejnego przełamania, a pierwszego seta zamknęła własnym podaniem. 6:1 dla Polki.

Małe kłopoty, ale pewna wygrana

Druga partia zaczęła się lepiej dla Rus. Najpierw obroniła dwa break pointy przy swoim serwisie, a chwilę później wykorzystała błędy Świątek i wyszła na prowadzenie 2:0. Tenisistka z Holandii mogła prowadzić już 3:0. Było 40:0 w jej podaniu, ale wtedy Polka wróciła do lepszej gry. Efektowny był zwłaszcza punkt zdobyty po długiej wymianie, gdy Świątek popisała się dobrym skrótem i poruszaniem po korcie. Wykorzystała piątą szansę na przełamanie i odrobiła stratę serwisu. Następnie wyrównała na 2:2 w gemach.

W kolejnym gemie Polka grała bardzo dobrze. Holenderka nie była w stanie jej zatrzymać i przegrała podanie do zera. Płaskie, mocne zagrania 19-latki dawały efekt. Świątek utrzymała serwis i 4:2 dla niej. Rus chwilę później dość pewnie wygrała gema, kończąc go asem. 4:3 dla Polki, a następnie 5:3 po czterech łatwych punktach przy jej podaniu. I to było na tyle, bo Świątek przy serwisie rywalki wykorzystała trzecią piłkę meczową, kończąc partię wynikiem 6:3.

To był udany start Igi Świątek w tegorocznym Australian Open. Polka grała pewnie z głębi kortu, dobrze serwowała. Prawe całe spotkanie miała pod kontrolą. Jedyny gorszy moment przydarzył jej się na początku drugiego seta. Rus prowadziła wtedy 2:0, miała szanse na 3:0. Świątek nie dała się jednak rozpędzić rywalce. Zminimalizowała liczbę błędów, przełamała dwa razy serwis Holenderki. 19-latka nie spanikowała przy pierwszych kłopotach. To cenne, że nadal była spokojna, nie widać było z jej strony nerwowych reakcji czy złych emocji. 

Szansa na kolejny rewanż

W środę w kolejnym spotkaniu w Melbourne Iga Świątek zmierzy się z Włoszką Camilą Giorgi (76. WTA), która w pierwszej rundzie pokonała wracającą z urlopu macierzyńskiego Jarosławę Szwiedową z Kazachstanu (1482. WTA) 6:3, 6:3. Świątek i Giorgi grały ze sobą podczas drugiej rundy Australian Open 2019. Górą była Włoszka, która rozbiła Polkę 6:2, 6:0. Nasza tenisistka debiutowała wtedy w turnieju głównym Wielkiego Szlema. Była dopiero na początku kariery, a Giorgi znajdowała się w top 30 rankingu.

Tamten wynik nie był zaskoczeniem, bo Polce brakowało doświadczenia, o czym mówiła po meczu, cytowana przez TVP Sport: "Myślę, że dopadło mnie zmęczenie, ale też nie jestem jeszcze gotowa na takie tempo. Camila gra inaczej, niż dziewczyny, z którymi mierzyłam się. Właściwie po raz pierwszy miałam okazję rywalizować z tenisistką z topu. Było bardzo ciężko, ale nie przejmuję się. To dopiero początek, zdążę się jeszcze wszystkiego nauczyć”.

Po dwóch latach Świątek jest już w zupełnie innym miejscu. Po zwycięstwie w Roland Garros, coraz bliżej ścisłej czołówki rankingu. - Zawsze wyobrażałem sobie, że gdy wygram turniej Wielkiego Szlema, będę się cieszyła tym przez resztę życia, będę miała w sobie spokój wynikający ze świadomości, że wygrałam już turniej Wielkiego Szlema i osiągnęłam swój cel. Prawda jest taka, że ludzie tacy nie są. Po prostu chcą więcej. Czuję oczekiwania, mimo że na Roland Garros zrobiłam coś wspaniałego. Zasadniczo chcę więcej. Czuję większą presję. Czuję też, że trudno jest się na to przygotować - przyznała nasza tenisistka na konferencji prasowej przed startem tegorocznego Australian Open.

Więcej o: