Ojciec Igi Świątek o wizycie u Andrzeja Dudy: Nie mam z tym żadnego problemu

- Iga o tym nie mówi, ale wiem od trenerów, że nie będzie łatwo. Oprócz treningów, na które mają przeznaczone codziennie pięć godzin, podobno nie będą mogli w ogóle wychodzić z pokojów. To będzie trochę takie "więzienie". Słyszałem, że nawet wyjście na korytarz może grozić dyskwalifikacją - mówi Tomasz Świątek w rozmowie ze Sport.pl o rygorystycznych zasadach podczas Australian Open.

W sobotę Iga Świątek odebrała wyróżnienie za drugie miejsce w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na Sportowca Roku w Polsce. Mistrzynię Roland Garros wyprzedził tylko Robert Lewandowski. - To jej wielki sukces. Nie liczyłem na zwycięstwo, patrzyłem realnie. Robert Lewandowski ma za sobą wspaniały rok i trudno było go przeskoczyć. Drugie miejsce jest cenne, bo w 2020 roku kilku naszych sportowców odniosło bardzo dobre wyniki. Rywalizacja w plebiscycie była duża - przyznaje Tomasz Świątek, ojciec tenisistki.

Zobacz wideo Iga Świątek zawsze perfekcyjna? "Ona też jest człowiekiem"

Tenis w czasie pandemii

Po sobotniej gali Świątek trenowała jeszcze kilka dni w Polsce. W środę popołudniu wraz ze sztabem wyleciała do Australii, gdzie zainauguruje nowy sezon tenisowy. Sezon wyjątkowy z powodu pandemii. Władze WTA długo zwlekały z publikacją kalendarza na 2021 rok, a organizatorzy Australian Open zastanawiali się przez kilka miesięcy nad terminem rozpoczęcia wielkoszlemowej imprezy. Nie ułatwiało to pracy tenisistom i tenisistkom. - Niestety jest to wpisane w obecną sytuację, jaka generalnie panuje na świecie. Warunki do tworzenia długoterminowych planów nie są łatwe. Przygotowania Igi przebiegły zgodnie z planem, który musiał być weryfikowany, gdy podano ostateczną datę Australian Open. Nie ma wyjścia, trzeba się dostosować do okoliczności - mówi Świątek.

Jesienią 19-latka była ze sztabem na wyjeździe w Hiszpanii, ale przez większość czasu trenowała w Warszawie. Mimo, że jej trener po triumfie w Paryżu sugerował, że przestaną być anonimowi i mogą być zmuszeni, by ćwiczyć w innych krajach. - Ludzie rozumieją, że to moja praca i możemy trenować w spokoju, bardzo to doceniam - przyznała mistrzyni Roland Garros w rozmowie z TVP Sport.

Kontrowersje wokół kwarantanny

Po przylocie do Australii Iga Świątek będzie musiała przejść dwutygodniową kwarantannę. Tomasz Świątek potwierdził, że w pierwszym tygodniu 19-latka będzie trenować z piątą na świecie Ukrainką Eliną Switoliną, a w drugim w czwórkę z byłą liderką rankingu Wiktorią Azarenką, Rosjanką Darią Kasatkiną i Switoliną. 

Tenisiści będą przebywać w specjalnej "bańce", którą znają już z zeszłorocznego US Open i Roland Garros. Obowiązywać będzie ich ścisły reżim sanitarny. - Zasady są surowe. Niby dla wszystkich, ale część zawodników kwarantannę przejdzie w Adelajdzie. Podobno będą tam inne warunki, bo grając choćby w meczach pokazowych, będą mieli możliwość przebywania dłużej na powietrzu - zauważa Tomasz Świątek. W ten sposób nawiązał do kontrowersyjnego pomysłu australijskich władz tenisowych. Większość przylatujących zawodników kwarantannę spędzi w Melbourne na terenie tamtejszych hoteli. Baza noclegowa jest jednak na tyle ograniczona, że grupa ponad 50 tenisistów zakwaterowana zostanie w Adelajdzie. Gracze ci w dniach 29-30 stycznia wystąpią w mini-turnieju pokazowym. Wśród nich będą m.in. Novak Djoković, Rafael Nadal, Dominic Thiem, Ashleigh Barty, Simona Halep, Naomi Osaka i Serena Williams.

Hubert HurkaczHubert Hurkacz wygrywa drugi turniej ATP w karierze! Kapitalne otwarcie sezonu

- Większość zawodników i zawodniczek, w tym Iga, będzie musiała się jednak dostosować do tych zasad. Ona ma tego świadomość, choć oczywiście będzie to bardzo trudne. Mam nadzieję, że poradzą sobie z tym wszyscy. Polecieli w pełnym składzie, jaki był z córką także w Paryżu: trener Piotr Sierzputowski, psycholog Daria Abramowicz i fizjoterapeuta Maciej Ryszczuk. Wiedzą, co ich czeka i na pewno są na to mentalnie przygotowani. Pomogą Idze znieść to odpowiednio - dodaje.

Rygorystyczne zasady "bańki" w Melbourne

Przebywanie w "bańce" dla Świątek nie jest nowością, ale w zeszłym roku różnie sobie z tym radziła. Jej ojciec na początku września w rozmowie ze Sport.pl zdradził, że córce nie było łatwo odnaleźć się w specyficznych warunkach przygotowanych na US Open. Zawodnicy z powodu pandemii byli w izolacji, ich funkcjonowanie w Nowym Jorku było mocno ograniczone. Jedynie rozstawieni tenisiści otrzymali loże na głównym korcie, gdzie mogli urozmaicać czas śledzeniem spotkań.- To jest dosyć trudne. Przebywanie przez dłuższy okres tylko na trasie hotel - korty jest męczące. Iga mogła tylko spać, jeść i grać. Nigdzie wyjść. Bardzo ciężka i nietypowa sytuacja. Jeszcze gdyby ktoś tak musiał za karę funkcjonować, ale gdy zgadzasz się na to na własne życzenie, to tym bardziej jest męczące - tłumaczył wówczas Tomasz Świątek.

W Paryżu Polka czuła się już lepiej, ale w Melbourne znów może być ciężko. - Sama Iga o tym nie mówi, ale wiem od trenerów, że nie będzie łatwo. Oprócz treningów, na które mają przeznaczone codziennie pięć godzin, podobno nie będą mogli w ogóle wychodzić z pokojów. Przez pozostałe 19 godzin w ciągu dnia będą musieli siedzieć w pokoju. To będzie trochę takie "więzienie". Słyszałem, że nawet wyjście na korytarz może grozić dyskwalifikacją. Ograniczenia będą dość drastyczne. W Nowym Jorku czy w Paryżu mogli przynajmniej przemieszczać się po hotelu, pójść do hotelowej restauracji. Nie mogli wyjść na miasto, ale mogli opuścić pokój. W Melbourne ma tego nie być. Tym bardziej będzie to spore wyzwanie dla córki i sztabu - zauważa ojciec 19-latki.

Dziennikarze "Sydney Morning Herald" informowali niedawno, że zawodnicy zakwaterowani w Alelajdzie będą uprzywilejowani. W hotelu mają mieć choćby dostęp do siłowni, a korzystanie z niej nie będzie wliczone do pięciogodzinnego limitu czasu poświęconego na codzienny trening. Sam hotel ma też być bardziej luksusowy niż ośrodki w Melbourne. - Takie wyróżnienie niektórych tenisistów jest dziwne. Ich przygotowania nie będą takie same, jak pozostałych. Każdy powinien mieć te same warunki - oburzał się w rozmowie z "L’Equipe" francuski tenisista Jeremy Chardy.

Powrót na kort

Po przejściu kwarantanny 19-latka z Raszyna weźmie udział w jednym z dwóch turniejów w Melbourne przygotowujących do Australian Open. To imprezy z serii WTA 500: Gippsland Trophy i Yarra Valley Classic. Odbędą się w tym samym terminie: 31 stycznia - 6 lutego. Nie wiadomo, jeszcze, w której z nich zagra Polka. Zdecydują o tym organizatorzy. Do obu turniejów obowiązuje jedna lista startowa i zawodniczki będą przydzielane do każdej z imprez. Dla Świątek będzie to pierwszy występ od 10 października, gdy w finale w Paryżu pokonała Amerykankę Sofię Kenin.

Po dwóch turniejach w Melbourne rozpocznie się Australian Open, gdzie w zeszłym roku Świątek dotarła do 1/8 finału. Impreza wielkoszlemowa potrwa od 8 do 20 lutego. W drugim tygodniu otwartych mistrzostw Australii odbędzie się w Melbourne turniej WTA 250 Phillip Island Trophy (13-19 lutego), dla zawodniczek, które pożegnają się szybko z rywalizacją w Wielkim Szlemie. Iga Świątek także została do niego zgłoszona. - Wszystko zależy od wyniku, jaki Iga uzyska w Australian Open. Na wszelki wypadek jest też na liście zgłoszeń do tej imprezy - tłumaczy ojciec tenisistki.

Jak wyglądają dalsze plany startowe 19-latki? - Na dziś nie wiemy nawet, czy Iga wylatuje z Polski na półtora miesiąca czy na trzy miesiące. W czasie pandemii trudno cokolwiek zaplanować. Będziemy ustalać plan gier na bieżąco - dodał.

Antoine Griezmann fatalnie przestrzelił rzut karny w półfinale Superpucharu HiszpaniiAwans Barcelony do finału Superpucharu. Szalona seria rzutów karnych! Co zrobił Griezmann?

Podczas ostatniego Roland Garros Świątek nie tylko wygrała rywalizację singlistek, ale doszła także do półfinału debla w parze z Amerykanką Nicole Melichar. Jak będzie w Australian Open? - Prawdopodobnie będzie grała miksta z Łukaszem Kubotem - zdradził jej ojciec.

Bez presji

19-latka po wygraniu Roland Garros awansowała na 17. miejsce w rankingu WTA, najwyższe w karierze. Do nowego sezonu przystąpi już jako wielkoszlemowa mistrzyni. Mimo to Tomasz Świątek uspokaja: „Nie mamy żadnych konkretnych celów na nowy sezon. Podchodzimy do tego spokojnie. Idze na pewno będzie trochę trudniej po sukcesie w Paryżu, bo jest bardziej rozpoznawalna nie tylko na ulicy, ale także na światowych kortach. Zawodniczki poznały ją. Z drugiej strony ma większą świadomość swoich możliwości. Jej występy po Roland Garros będą nową rzeczywistością, ale traktujemy to w charakterze wyzwania. Dążymy do tego, by zdobywać szczyty i jesteśmy na drodze w tym kierunku.”

Świątek zapewnia, że ani on, ani członkowie sztabu nie formułują żadnych oczekiwań wobec tenisistki. - Nikt na niej nie wywiera presji. Podejrzewam jednak, że ona sama wobec siebie będzie miała oczekiwania. Zwycięstwo w Paryżu jest już historią. Nie myślała o nim cały czas, tylko zabrała się do pracy przed kolejnym sezonem - dodaje.

Niektóre media wymieniają Świątek w gronie faworytek do triumfu w Australian Open. Część komentatorów daje też duże szanse Białorusince Arynie Sabalence, która wygrała pierwszy w tym roku turnieju w Abu Zabi i licząc zeszłoroczne występy ma serię 15 zwycięstw z rzędu - triumfowała także jesienią w Ostrawie i Linzu. Z kolei kilka dni temu w ćwierćfinale w Zjednoczonych Emiratach Arabskich odpadła m.in. Sofia Kenin. - Zwycięstwa i porażki przed turniejem wielkoszlemowym nie zawsze przekładają się późniejsze występy w głównej imprezie. Zawodnicy często traktują turnieje przygotowujące jako formę treningu. Nie odważyłbym się przewidywać, kto może się liczyć w Australian Open. Dla większości będą to pierwsze starty po zeszłorocznym Roland Garros. Także dla Igi - zauważa nasz rozmówca.

Zmiany u Świątek

W przerwie między sezonami doszło do kilku zmian u Igi Świątek. Jak poinformował na Twitterze Marek Furjan z Eurosportu, 19-latka "podpisała kontrakt z Tecnifibre i oficjalnie już zmienia rakiety."

Pytamy Tomasza Świątka o przyczyny tej zmiany. - Iga korzystała przez kilka ostatnich lat z rakiet amerykańskiej firmy Prince, ale grała nimi bez kontraktu. Dostawała tylko sprzęt, ale nie potrafiono jej docenić. W pewnym momencie odezwał się do nas Tecnifibre. Mają rakiety wysokiej klasy. Mam nadzieję, że sprzęt i zaangażowanie tej firmy w to, by Iga osiągała dobre wyniki, będzie równie duże, jak nasze. Wierzę, że dzięki temu Iga będzie sprzętowo "dopieszczona" - tłumaczy.

Furjan dodał, że Świątek ma być "globalną twarzą francuskiej marki razem z Daniiłem Miedwiediewem, zwycięzcą ATP Finals". - Potwierdzam. Jeszcze w zeszłym roku obok Miedwiediewa głównym ambasadorem była Daria Kasatkina, ale Iga jest teraz od niej wyżej w rankingu [Rosjanka jest na 72. miejscu - przyp. red.]. Dla Igi to wyróżnienie, forma docenienia jej umiejętności. Prince dopiero niedawno wyszedł z rzetelną propozycją, ale była tylko roczna i trudno było ją przyjąć. Wychodzimy z założenia, że jeśli córka zmienia sprzęt, to z nową firmą chcemy być związani przez kilka lat - mówi Tomasz Świątek.

Tenisistka przedłużyła niedawno kontrakt z firmą Asics, specjalizującą się w obuwiu sportowym. Jak podał Marek Furjan, będzie także ambasadorką marki Rolex.

- Trwają też negocjacje z innymi firmami. Takich rozmów jest sporo. Więcej nie mogę powiedzieć - przyznaje ojciec 19-latki.

Ojciec Świątek o spotkaniu z Andrzejem Dudą

Kilka dni po sukcesie w Roland Garros Iga Świątek została odznaczona przez Andrzeja Dudę Złotym Krzyżem Zasługi za osiągnięcia sportowe i promocję kraju na arenie międzynarodowej. Prezydent odznaczył także jej ojca, Tomasza Świątka. Został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz promocji i rozwoju sportu. Na zwyciężczynię Roland Garros i jej ojca wylała się fala hejtu. - Niesprawiedliwego, bo jest sportowcem, a nie politykiem, a na odznaczenie zasłużyła - przekonywałem wówczas na portalu Sport.pl. 

- Uważam, że Iga i cały jej sztab musi być apolityczny. Nie mam problemu z tym, by pójść do prezydenta Dudy czy do prezydenta Trzaskowskiego. Jeżeli któryś z urzędników zaprasza do siebie i chce uhonorować jej zwycięstwo, to trzeba to traktować całkiem normalnie i z szacunkiem dla urzędu. Naprawdę nie mam z tym żadnego problemu. Nie interesują mnie komentarze zwolenników jednego czy drugiego ugrupowania politycznego. Chciałbym, żeby Iga jako sportowiec też tak była traktowana. Nie mieszamy się do polityki. Sport powinien być apolityczny - mówi ojciec mistrzyni Roland Garros.

19-letnia tenisistka podczas spotkania z kibicami na Instagramie została zapytana, czy znane osoby powinny zabierać głos na temat polityki. - Myślę, że to ich prywatna decyzja. Jeśli chodzi o sportowców, to jako osoby publiczne mamy jakiś wpływ społeczny, więc rozumiem tych, którzy to robią i podziwiam odwagę. Ja chciałabym, żeby moje występy na korcie łączyły ludzi i przyznam, że z uwagi na mój wiek i doświadczenie życiowe nie czuję się jeszcze gotowa na publiczne wyrażanie poglądów - napisała Świątek. I dodała: "Warto pamiętać, że tak samo jak mamy prawo do wypowiadania publicznie poglądów, mamy też prawo do zachowania ich dla siebie".

- Dla mnie naprawdę nie ma znaczenia, kto wywodzi się z jakiej partii. Iga, ja, jej sztab podchodzimy do tego tak, że jesteśmy Polakami, gramy dla Polski i to jest dla nas najważniejsze. Jeśli ktoś próbuje ogrzać się przy jej sukcesie, to problem tej osoby czy partii. Tak trzeba do tego podchodzić - kończy Tomasz Świątek.

Więcej o: