Trener Igi Świątek był na nią zły w Paryżu. "Zaczęła myśleć nie o tym, o czym powinna"

- Znów zaczęła myśleć nie o tym, o czym powinna - mówi w rozmowie ze Sport.pl Piotr Sierzputowski, trener Igi Świątek, wspominając trudniejsze chwile na niedawnym Roland Garros.

We wtorek na Sport.pl opublikowaliśmy dużą rozmowę Łukasza Jachimiaka z Piotrem Sierzputowskim.  Iga Świątek niespodziewanie wygrała turniej singlowy, natomiast w deblu odpadła w półfinale, ale jej trener miał do niej pretensje w trakcie Roland Garros, o czym szczerze opowiedział Sierzputowski.

Zobacz wideo Iga Świątek zawsze perfekcyjna? "Ona też jest człowiekiem"

Poniżej fragment wywiadu. "Jak Iga Świątek mnie załamuje, to siedzę kompletnie cicho i widać po mnie, że jestem zły"

Piotr Sierzputowski: Jej tacie [Świątek - dop. red.] też się nasza praca podobała, chociaż Tomek miał swoje uwagi.

Jakie?

- Oczekiwał ode mnie trochę cięższej ręki.

Nadal oczekuje?

- Szanuje mój styl. Daję Idze dużo przestrzeni. Potrafię tak ją prowadzić, żeby ona naprawdę chciała być coraz lepsza. Wypracowaliśmy to. Bo nie zawsze Iga chciała. Bywało, że uciekała z treningów.

Wtedy twoja ręka była za ciężka?

- Nie, nigdy nie byłem typem trenera dającego konkretne bury. Jak Iga mnie załamuje, to siedzę kompletnie cicho i widać po mnie, że jestem zły. Jestem gotów się założyć, że ona to widzi z kortu nawet, kiedy siedzę na trybunach w maseczce. Już tyle lat się znamy, że po moich oczach ona to widzi.

W Paryżu widziała?

- Tak, w przegranym półfinale debla.

Wkurzyłeś się, że rzucała rakietą?

- Zachowanie zachowaniem, emocje trudno kontrolować, choć oczywiście nad tym pracujemy. Byłem zły dlatego, że ona głową uciekała do singla. Było 5:2 w pierwszym secie i raptem zaczęły przegrywać, co nie było winą Nicole Melichar. W drugim secie Iga zagrała świetnie, a w trzecim znów zaczęła myśleć nie o tym, o czym powinna.

Wróćmy do tych ucieczek z treningów.

Iga po prostu czuła się zmęczona i wtedy nie chciało jej się pracować. Trzeba sobie jedno powiedzieć wprost: Iga tak naprawdę pracować nie lubi. Ona uwielbia rywalizować. I świetnie! Sportowiec, który woli rywalizację to wzór. Dziś Iga zawsze jest przygotowana, a do tego potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji. I zawsze chce się w czymś zmierzyć. Caty McNally, przyjaciółka Igi, też rywalizuje ze swoim trenerem we wszystkim. Dbają o to. Natomiast Iga ma to w naturze.

Jest jak Cristiano Ronaldo, który potrafi się nauczyć nawet nieznanego sobie wcześniej tenisa stołowego, byle tylko odegrać się na kimś, z kim przegrał?

- Albo jak Michael Jordan, który musi wygrać nawet w rzucaniu monetą. Naprawdę nie każdy się z tym rodzi. Jak mówię - da się to wyćwiczyć, ale do pewnego stopnia. A Iga nie pęknie nigdy, nie będzie miękka. Tata robi dla niej wielką robotę od zawsze. Ale zaszczepienie jej czegoś takiego to jest jego ogromna zasługa. I jednocześnie przekazanie bardzo trzeźwego spojrzenia. Tomek od zawsze trzymał Igę w ryzach. "Przegrałaś? Trudno, jutro jest trening". "Wygrałaś? Super, ale jutro jest trening".

Całą rozmowę, w której Sierzputowski opowiada m.in. o szaleństwie wokół zwyciężczyni wielkoszlemowego Roland Garros, o pieniądzach, o relacjach z Agnieszką Radwańską i o tym, że "Polski Związek Tenisowy nie ma nic do gadania", można przeczytać pod tym linkiem >>