Piotr Woźniacki o Idze Świątek: To trochę tak, jakby kupiła właśnie Ferrari, ale dopiero przyszłość pokaże, czy umie nim jeździć

- To jak udźwignęła finał mentalnie, było niesamowite. Wiadomo, że pracuje z nią sztab ludzi, ale kiedy wychodzi na kort, jest sama. A finał to zupełnie inna dyscyplina sportu - uważa Piotr Woźniacki, ojciec i trener Karoliny, zwyciężczyni Australian Open, byłej liderki WTA.

Michał Gąsiorowski: Jest Pan pod wrażeniem tego, w jakim stylu Iga wygrała French Open?

Piotr Woźniacki: Widać było, że jest świetnie przygotowana. Myślę, że dla wszystkich jej wygrana i styl okazały się zaskoczeniem. Sam zastanawiam się, z czego to wynikało. Nie jest tak, że inne dziewczyny nie trenowały. Po prostu Iga wyglądała od nich znacznie lepiej. Wydaje mi się, że sama była zaskoczona tym, co się wydarzyło. Żeby wygrać turniej wielkoszlemowy, trzeba pokonać naprawdę znakomicie przygotowane dziewczyny. A musicie wiedzieć, że one są bardziej pracowite od facetów. Jak chcesz zarezerwować korty treningowe na największych turniejach, to dziewczyny trenują od samego rana, a dopiero od godziny 10-11 wchodzą faceci. Może z powodu koronawirusa dziewczyny trochę przespały przygotowania. Ale na pewno nie Iga. Była świetna. 

Zobacz wideo Świątek wygrała Roland Garros. "Kiedyś przetrwała mentalny kataklizm"

Finał to był jej popis i kontrola od początku do końca?

- Finał to inna dyscyplina sportu. Można sobie powtarzać różne rzeczy, zespół na pewno dużo z nią pracował, ale kiedy wychodzi na kort, zostaje sama. I to jej głowa, a nie całego sztabu, musi poradzić sobie z sytuacją. Wygrała z Sophią Kenin, która jest świetną tenisistką. Znam ją i jej ojca, może są specyficzni, ale to Alex w pojedynkę doprowadził ją na szczyt. Podczas całego turnieju można się odciąć od wielu bodźców, tyle że kiedy przychodzi finał, zaczyna się inna gra. Iga to wytrzymała, co świadczy o jej wielkiej sile. Widzę też, że ma geny ojca, który był wioślarzem. Ma parę w ręce, szybkie, mocne uderzenie i świetnie się porusza. 

Czy taka wygrana wywraca świat do góry nogami?

- Na pewno przed Igą jest wielkie wyzwanie. Pewnie nie ze wszystkiego zdaje sobie sprawę. To trochę tak, jakby kupiła właśnie Ferrari, ale dopiero przyszłość pokaże, czy umie nim jeździć. Na pewno przyjdą słabsze mecze, bo to oczywiste. Nie da się wygrywać wszystkiego. Kibice zaczną kwękać, dziennikarze powyciągają jakieś rzeczy i dopiero wtedy zaczynają się schody. Podobnie, jak z wielkimi pieniędzmi, które zaczną się pojawiać i mogą ciążyć. Nie wiadomo, jak sobie z tym poradzi. Nawet wróżbita Maciej nic tu nie pomoże. Na pewno Igra wygra jeszcze niejeden turniej. Pozostaje pytanie, czy będzie na topie przez, powiedzmy, 10 lat.  

Miałby pan jakąś radę?

- Na pewno mam dużo różnych przemyśleń, ale z całą pewnością nie wyjdę przed szereg. Jeśli Iga i jej sztab będą chcieli porozmawiać, jestem gotowy i chętnie pomogę. Podzielę się tym, co przeżyłem w trakcie kariery Karoliny. Powiem szczerze, że trochę siwych włosów mi w tym czasie przybyło. Oczywiście każdy rodzic zawsze martwi się o dzieci, bez względu na to, czy wygrywają turnieje wielkoszlemowe, czy pracują w supermarkecie. Ale wiem też, że świat tenisa to wielkie wyzwanie. Pomijam podróże, odrzucenie życia prywatnego i potrzeb młodych dziewczyn. To również specyfika innego treningu. Na początku trenuje się wszystko, później szlifuje już tylko konkretne elementy gry. Nie da się tego zrobić inaczej. 

Czyli odetchnął pan już trochę, kiedy Karolina skończyła karierę. 

- Pewnie, że tak. Mogę teraz usiąść w Monako i spokojnie napić się kawki. Ale oczywiście śledzę, co się dzieje w tenisie i w Polsce. Marzy mi się, żeby ktoś tę naszą wiedzę chciał wykorzystać. Rozmawiałem na ten temat i jest wiele osób, które mają doświadczenie i chciałyby je sprzedać młodym tenisistom w Polsce. Mówię serio. Jestem ja, Wojtek Fibak, Agnieszka Radwańska, Jerzy Janowicz, Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg, Alicja Rosolska i Klaudia Jans-Igniacik. Chętnie podzielimy się wiedzą, jeśli tylko ktoś da taki sygnał. Myślę, że gdybyśmy się wszyscy zebrali, stworzylibyśmy coś dobrego dla polskiego tenisa. Pytanie, czy jest taka wola. A na razie cieszmy się tą wygrana Igi, tak jak ona się cieszy, choć pewnie trochę czasu minie, zanim to wszystko do niej dotrze. Na razie widać, że ma ogromna radość z gry. 

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .