Niezwykła konferencja Igi Świątek! "Jestem nieco zaniepokojona, bo ludzie w Polsce trochę oszaleli"

- Po finale spałam cztery godziny. Kluczowym momentem turnieju był mecz z Simoną Halep. Po nim poszłam do przodu i zdobywałam pewność siebie z meczu na mecz - mówiła Iga Świątek podczas briefingu po triumfie w Roland Garros dla TVN24.

Iga Świątek spotkała się z dziennikarzami po sesji zdjęciowej dla zwyciężczyni Roland Garros na dachu jednego z najbardziej prestiżowych paryskich domów handlowych - Galeries Lafayette. Polka pozowała z pucharem za zwycięstwo w French Open na tle wieży Eiffla, a potem odpowiadała na pytania. - Spałam jakieś cztery godziny, nie mogłam się uspokoić. Świętowaliśmy zwycięstwo w turnieju, a także urodziny Darii Abramowicz, mojej psycholog. Poszliśmy do japońskiej restauracji i tam spędziliśmy miło czas - mówiła o pierwszych wolnych chwilach po odniesieniu zwycięstwa w Roland Garros Świątek dla TVN24. 

Zobacz wideo Świątek wygrała Roland Garros. "Kiedyś przetrwała mentalny kataklizm"

Świątek: Wyobrażę sobie, co zrobiłam dopiero po powrocie do domu

- Potrzebuję kilku dni, żeby spojrzeć na turniej z innej perspektywy. Kiedy wrócę do domu, uwierzę w to i będę mogła się cieszyć tym zwycięstwem w pełni. Wyobrażę sobie, co zrobiłam, uspokoję i będę mogła pozbierać myśli. Jestem szczęśliwa i wciąż w szoku. Będę się cieszyła chwilą, ale mam dużo nowych obowiązków, do których będę musiała się przyzwyczaić - przyznawała polska tenisistka

Świątek jest ciekawa reakcji po jej powrocie do kraju. - Jestem nieco zaniepokojona, bo w Polsce ludzie trochę oszaleli, ale wsparcie, jakie mi przekazywali bardzo mi pomagało w całym turnieju. Czuję się trochę jak celebrytka, choć nią nie jestem. Dziwiłam się, że wiele sławnych osób przesyłało mi gratulacje, ale jestem im oraz wszystkim kibicom bardzo wdzięczna - mówiła Polka. 

"Kluczowe było spotkanie z Simoną Halep. Po nim zdobywałam pewność z meczu na mecz"

19-latka opisała, nad czym pracowała bezpośrednio przed turniejem. - Nie byłam zadowolona z tego, jak grałam po przerwie związanej z epidemią. Pozwoliłam sobie na pracę nad poszczególnymi elementami. To poskutkowało, choć nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku. Potrzebowałam dojrzeć i dorosnąć do tego, że nie nakładając na siebie wielkiej presji, mogę wygrywać na najwyższym poziomie - stwierdziła. - Kluczowym momentem turnieju był mecz z Simoną Halep. Po nim poszłam do przodu i zdobywałam pewność siebie z meczu na mecz. Teraz nie zastanawiałam się nad swoimi kolejnymi celami, bo moje życie wywróciło się trochę do góry nogami, ale moim marzeniem na całą karierę są wszystkie cztery Wielkie Szlemy i medal igrzysk olimpijskich - dodała Świątek.