Ekspert: To, czego Iga Świątek dokonała we współpracy z Darią Abramowicz, to po prostu rekord świata

- To, czego dokonała Iga we współpracy z psycholog Darią Abramowicz, to po prostu rekord świata. Daria Abramowicz powinna być teraz rozchwytywana przez wszystkie tenisistki świata, takie jak Simona Halep, Garbine Muguruza, a nawet Serena Williams - mówi Artur Rolak z magazynu "Tenisklub".

Sam triumf czy styl kolejnych zwycięstw w Paryżu - co jest dla pana większym zaskoczeniem w przypadku Igi Świątek?

Strasznie trudne pytanie (śmiech). Przed meczem z Simoną Halep nikt nie przypuszczał, że to może skończyć się tak pięknie. Jeszcze przed chwilą w US Open w meczu z Wiktorią Azarenką Iga grała bardzo dobrze, a i tak była w sumie bezbronna. Nie minął miesiąc i to Iga rozdawała karty w Paryżu. Jej styl gry jest fantastyczny. Nie wiem, czy poza Wojciechem Fibakiem był ktoś, kto powiedziałby po pierwszej czy drugiej rundzie Roland Garros, że Polka wygra ten turniej. Odważyłem się to powiedzieć dopiero po meczu z Halep.

Zobacz wideo Djoković zdyskwalifikowany z US Open. "Słuszna decyzja, ale Serb miał pecha"

Która młoda zawodniczka w ostatnich latach wygrała imprezę Wielkiego Szlema w takim stylu?

- Młoda? Żadna. Gdybyśmy szukali młodszej zawodniczki, to musielibyśmy sięgać do czasów Moniki Seles, gdy wygrywała Roland Garros w wieku 17 lat i też robiła to w kapitalnym stylu. Nie oszukujmy się, w ostatnich latach panowało w kobiecym tenisie totalne bezkrólewie. Wszystkie ostatnie zwyciężczynie Wielkiego Szlema męczyły się. Także te młody, jak Naomi Osaka, Bianca Andreescu czy Sofia Kenin w styczniu w Melbourne. Iga męczyła się tylko trochę w 2. rundzie z Su-wei Hsieh i w pierwszym secie z Kenin, ale to też bardziej ze sobą niż z rywalkami.

Co jest największą siłą Igi Świątek?

- Wszechstronność. Ma znakomite połączenie talentu fizycznego z zimną głową. Można mieć świetny bekhend, forhend, serwis, return, a głowa nie współpracuje, a u Igi to wszystko się znakomicie zgrało. Mam nadzieję, że tak będzie nie tylko w Roland Garros, ale i później. Gdy kilka dni temu usłyszałem opinię, że Iga może zdominować światowy tenis kobiecy, jak zrobiła to Serena Williams, to nie przestraszyłem się tej myśli, ale zastanawiałem się, jak my jako kibice na to zareagujemy.

Czy po takim turnieju są w ogóle jakieś elementy gry, nad którymi Świątek powinna szczególnie pracować?

- Lepiej wiedzą to Iga i jej trener Piotr Sierzputowski. Oni najlepiej wiedzą, czego jej brakuje i nad czym muszą dalej pracować. Jeśli chodzi o sferę psychiczną, jestem absolutnie przekonany, że Iga jest w najlepszych rękach. To, czego dokonała we współpracy z psycholog Darią Abramowicz, to po prostu rekord świata. Daria Abramowicz powinna być teraz rozchwytywana przez wszystkie tenisistki świata, takie jak Simona Halep, Garbine Muguruza, a nawet Serena Williams. To ona mogłaby im zapewnić ten spokój, który pozwoliłby im osiągnąć zakładane cele.

Psycholog na pewno pomogła Świątek opanować emocje przed finałem.

- Tak. Nie sądzę, by Iga przed wyjazdem do Paryża zakładała, że wygra już teraz. Na pewno miała gdzieś w głowie, że wygra kiedyś turniej wielkoszlemowy. Jak nie ten, to inny, choć najlepiej Roland Garros, bo jej tenis, zdaniem wielu fachowców, najbardziej pasuje do kortów ziemnych. Nie wierzę, że Iga zakłada, że to stanie się już teraz. Nie dam się do tego przekonać. Marzenie zostało spełnione wcześniej, niż sama mogła się tego spodziewać.

To sukces Świątek czy także polskiego tenisa, struktur?

- I tak i nie. Iga Świątek reprezentuje Polskę, więc w ten sposób to także sukces polskiego tenisa. Nie winię Polskiego Związku Tenisowego, bo nie jest najważniejszym związkiem sportowym w tym kraju. W tenisie na igrzyskach olimpijskich można zdobyć najwyżej pięć złotych medali i dlatego jest to sport trzeciej kategorii pod względem dofinansowania z budżetu państwa. Są sporty ważniejsze, bo są medalodajne, jakbym to brzydko określił. Niestety tak to wygląda. Tenisem nikt się nie przejmuje.

Zwróćmy uwagę, że tenisiści są jedynymi sportowcami, którzy sami muszą zapłacić za to, by mogli trenować. Skoczkowie narciarscy mają choćby Wielką Krokiew w Zakopanem i inne obiekty, lekkoatleci trenują w wielu miejscach, za co płacimy. Natomiast tenisiści są skazani sami na siebie i na zasoby swoich rodziców. W przypadku Igi jest to więc przede wszystkim zasługa samej zawodniczki i jej rodziny, która poświęciła wiele, żeby dojść tak wysoko. Jako społeczeństwo jej nie pomagamy. Co najwyżej krytykujemy ją po porażkach (śmiech).

Po Roland Garros rozegrane zostaną w tym sezonie jeszcze tylko dwa turnieje kobiece w Ostrawie i Linzu. Czy Iga Świątek może w nich wystąpić?

- Nie zdziwię się jeśli zrezygnuje. Nie będę także zaskoczony, jeśli w nich zagra. Gdy rozmawiałem z trenerem Igi na antenie radio Weszło FM, powiedział, że Iga czuje duży głód grania. W czasie pandemii świetnie się przygotowywali do tej części sezonu. Iga bardzo chce grać, stąd pomysł na rozgrywanie debla. To widać, że ona ma niezniszczalne zasoby energii. Być może pojadą. Tym bardziej że dlaczego ma nie zagrać, jeśli przy okazji może zarobić parę groszy. I nie mówię tu nawet o nagrodach finansowych za turniej, ale jeśli ktoś chce gościć mistrzynię Wielkiego Szlema, to musi się jakoś poświęcić.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też: